To jest dla mnie wielka niespodzianka :)
Pałac juz nie istnieje, niestety. Nawet niedawno byłem i szukałem. Pozostały drzewa parkowe. Może Argestes coś doda na ten temat. On lubi te okolice :)
Dla mnie to też wielka niespodzianka bo nigdy jeszcze nie widziałem tego pałacu na zdjęciu. A "wiejska legenda" głosi, że pałac spłonął od zaprószenia ognia przez "ruskich" sołdatów.
Mieszkam w Wilczkowie.To zdjęcie zamku jest bajer.Zamek spłonął na jesień w 1947 roku.Pozostało niestety po nim tylko część ogrodzenia i murki oporowe przy samym zejściu do stawu .Ostatnim właścicielem zamku-pałacu był Oscar von Wenzel.Pochowany zresztą w Wilczkowie w grobowcu w parku razem z córką i wiernym psem.Po samym grobowcu zostały niestety również same ruiny.Pozdrawiam krzyswil.
W kilku źródłach znalazłem informację, że pałac został wysadzony w powietrze u schyłku wojny. Nigdzie natomiast, kiedy ta olbrzymia budowla została rozebrana...
Mieszkam blisko. Wilczkowianie od zawsze mówili, że spłonął po wojnie. Jeśli coś było wysadzone, to ewentualnie jakaś jego część? Rozebrany został zapewne gdy tworzono spółdzielnie produkcyjną na terenie przypałacowego folwarku.
W tej chwili dokładnie nie wiem - ale w w 1952 już była :) Teraz to fragment ulicy Długiej ale wcześniej brama na teren folwarku - spółdzielni. Ruch w stronę Kolonii Wilczków, odbywał się dzisiejszą ulicą Mleczarską. To ogrodzenie (za Lublinkiem, po lewej) istnieje do dziś. Za nim stał budynek pałacu. Dziś firma transportowa ma tu halę.