Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Wschodnia pierzeja Rynku, pl. Rynek, Opole
T.Rex: Podziękował :)
Krzyż, Miedzianka
Popski: Coś wiadomo? Kradzież, renowacja?
Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, ul. Krótka, Maniów Wielki
rok - Administrator: Ok.
Pawilon ogrodowy, Mściwojów
stap: Hmmm... Ciekawe czy jakieś resztki tych romantycznych ruinek się zachowały? :)
Ferma gęsi (dawna), ul. Gdańska, Lubsko
StacjaLubsko: Zastanowimy się ... :p
Mrzeżyno
Zbigniew P. Majzner: Działka nr 128 (wschodnia strona) lub 126. Chałupa znajdowała się przy obecnej ulicy Bałtyckiej na tyłach obecnego obiektu przy ul. Bałtyckiej 11B. Widać te chałupę w tym miejscu na zdjęciach lotniczych.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

Petroniusz (admin)
dariuszfaranciszek
moose (administrator)
Petroniusz (admin)
moose (administrator)
FM
maras - Administrator
maras - Administrator
FM
rok - Administrator
dariuszfaranciszek
dariuszfaranciszek
stap
Wolwro
Wolwro
Jan R
Jan R
rok - Administrator
maras - Administrator
rok - Administrator
rok - Administrator

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Koleją nad Jeziorem Pilchowickim
Autor: Danuta B.°, Data dodania: 2020-07-31 12:52:13, Aktualizacja: 2020-08-04 13:17:46, Odsłon: 490

Komu potrzebne fajerwerki?

W 2004 r. wybrałyśmy się z koleżąnką i jej córką pociągiem z Dębowego Gaju do Jeleniej Góry. Rozkład był turystycznie korzystny, bo odjazd tuż przed południem, zaś powrót po obiedzie. We wsi, miejscu dworca, który spłonął w latach 60. i nie został odbudowany, za Gierka postawiono wiatę dla oczekujących. Dziś i tego nie ma.

 

Od strony Lwówka nadjeżdża nasz wagon motorowy.

 

Tabor raczej starej generacji, ale nikt nie narzeka.

 

Na razie w wagonie mało osób, przeważają miejscowi. Bliżej Jeleniej Góry pasażerów brzybędzie, aż tłok. Tylko na początku jazdy dało się wyglądać na obie strony wagonu. Potem każdy pilnował swego miejsca przy oknie.

Pan konduktor ręcznie wypisał bilet. Mam go w pudełeczku do dziś. Za niecałe 5 zł tyle frajdy!

 

Pierwszy przystanek na trasie to Marczów, urokliwa wieś z ciekawą zabudową.

 

Na skraju wsi, tory zbliżają się do gospodarstwa z pięknym domem murowano-ryglowym i ryglową stodołą.

 

Udaje się zajrzeć do kabiny maszynisty. Malutki aparat Sony T-1, na automatycznych ustawieniach nie radzi sobie z dużym kontrastem południowego słońca i cienia we wnętrzu. I dziś byłby kłopot z wielokrotnym naświetleniem, bo bardzo wagonem bujało.

 

Koło Marczowa Bóbr wije się malowniczo.

 

Plik jpg w samo południe to z założenia kiepskie zdjęcie:).

 

 

Na przystanku we Wleniu wsiada spora grupa osób, widać turystów.

 

Tunel za Wleniem, to może być tylko pod Zamkową Górą.

 

Za chwilę wjedziemy na most nad Bobrem nieopdal przystanku Pilchowice Nielestno.

 

Budynek dworca Pilchowice Nielestno. Wagon zatrzymuje się na każdym pzrystanku.

 

Kolejny tunel, tu pod górą Dwory.

 

To już 4 lata później, na tor wjechał szynobus - mam nadzieję, ze można wystawić rękę z aparatem przez okno. Widzieliśmy do w 2008 i rok później. Niegdy nie udało się wsiąść, bo rozkład jakoś nie pasował.

 

Szynobus i zapora w tle. Ostatni pociąg był tu w 2016 r.

\

Zaraz wjedziemy na most z początku XX stulecia. Odwrócona kratownica zawieszona jest na wysokości ponad 30 m nad lustrem wody. O tym moście ostatnio głośno za sprawą filmowców poszukujących realistycznych plenerów. Są plany wysadzenia przeprawy na potrzeby filmu. Pomysłowi sprzyja wiceminister kultury(!). Władza, jak widać potrzebuje fajerwerków, pamiętamy młyny św. Klary.

 

Ten most to świadectwo kultury technicznej naszych przodków, dorobek cywilizacyjny ludzkości.

 

 

 

Widoki z okna wagonu jadącego mostem zawieszonym nad Jeziorem Pilchowickim.

 

Widok na zaporę z okna pociągu.

 

Widok z okna pociągu.

 

Dworzec w Jeżowie Sudeckim, za chwilę lądujemy w Jeleniej Górze.

W drodze powrotnej znowu pokonujemy most wiszący nad jeziorem.

 

Dworzec we Wleniu.

 

Słońce po południu korzystniej oświetla Bóbr.

 

Mimo tylko 5 mln pikseli czuje się na tym zdjęciu atmosferę lata.

 

O, tu amator pstrągów.

 

W Marczowie pojawiła się na peronie dyżurna ruchu.

 


/ 201-300 / 283 / 1 /
Danuta B. | 2020-07-31 16:55:35 | edytowany: 2020-07-31 17:23:51
Zacytuję tu opublikowany dziś w GW list otwarty Prof. Małgorzaty Omilanowskiej.
List otwarty w sprawie mostu w Pilchowicach
Zabieram głos w sprawie mostu w Pilchowicach, nie tylko jako polska historyczka sztuki i była ministra kultury i dziedzictwa narodowego, ale także jako członek Grupy Roboczej Polskich i Niemieckich Historyków Sztuki i Konserwatorów, w której pracach uczestniczę od ponad 20 lat. Grupa powstała w 1988 roku z inicjatywy polskich i niemieckich specjalistów budujących porozumienie i współpracę pomiędzy uczonymi reprezentującymi różne narodowości, ale mających wspólny interes badania i ochrony dziedzictwa kulturowego, które określa się mianem Wspólnego Dziedzictwa. Tymczasem do prasy przedostały się informacje o planowanej amerykańskiej megaprodukcji filmowej, która przewiduje wysadzenie w powietrze mostu w Pilchowicach. Wprawdzie obiekt jest w ewidencji zabytków, a konserwatorka wojewódzka rozpoczęła procedurę jego wpisu do rejestru, ale wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Paweł Lewandowski udzielił wywiadu, w którym rozwiał wszelkie wątpliwości co do planów amerykańskich producentów filmowych i polskiego ministerstwa.
Pozwolił sobie w imieniu ministerstwa powiedzieć o moście, że to: „Relikt postindustrialny. Stoi zrujnowany, nieużywany, nikt nie cieszy tym oka. To nie ma wartości ani artystycznej, ani naukowej, ani społecznej". W dalszych wywodach wygłosił pogląd, że „nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek".
Uważam te wypowiedzi za skandaliczne, ignorują bowiem nie tylko stan wiedzy na ten temat, ale przede wszystkim polskie prawodawstwo, za które odpowiada resort przez pana Lewandowskiego reprezentowany.
Nigdzie nie ma zacytowanych stwierdzeń, które jakoby zawiera polska ustawa o ochronie zabytków. Pan Lewandowski po prostu na potrzeby wywiadu zmyśla. Dla pana wiceministra nie ma też znaczenia list Prezydenta Światowego Komitetu Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego TICCIH, dr Milesa Oglethorpa wystosowany do polskiego premiera. Mówi o nim lekceważąco: „Ludzie myślą, że jak jakaś organizacja podpisuje się po angielsku, to jest to od razu ważna organizacja. Tak, napisali do nas list. Ktoś im to 'nagrał'". No cóż, żadna organizacja podpisująca się po niemiecku nie odważy się bronić tego dzieła z początku XX wieku inżyniera Ottona Intzego, stanowiącego część inwestycji przemysłowo-turystycznej, jaką był zalew i zapora w Pilchowicach, w tamtych czasach największej konstrukcji tego rodzaju w Europie. Za dużo w ostatnich latach padło złych słów w odniesieniu do naszych zachodnich sąsiadów.
Tak rażącej buty, ignorancji, braku kompetencji i lekceważenia prawa w odniesieniu do zakresu odpowiedzialności reprezentowanego resortu już dawno nie było na polskiej scenie politycznej, niewolnej przecież od uchybień. Dla pana Lewandowskiego powinno to oznaczać koniec kariery urzędniczej i politycznej.
Nie ma żadnego uzasadnienia dla wysadzenia mostu w Pilchowicach w powietrze na potrzeby filmu amerykańskiego, a mrzonki o promocji Polski (akcja filmu ma dziać się w Szwajcarii) to jedynie dowód na zaściankowe myślenie i kompleksy. Dopuszczenie do zniszczenia tego mostu będzie kompromitacją światową, na długie lata zmieniającą sens pojęcia „polska szkoła konserwacji”. Jest mi po prostu wstyd.
I przypominam, wspólne dziedzictwo to nie tylko poniemieckie zabytki w Polsce, ale także polska spuścizna na Wschodzie.
Więc zanim pozwolimy na ozdobienie pięknym wybuchem kilkusekundowej sekwencji amerykańskiej megaprodukcji (z powodzeniem do zrobienia wirtualnie), pomyślmy, jak będziemy bronić „naszych” zabytków, gdy okaże się, że kolejny odcinek "Mission Impossible" będzie kręcony kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów na wschód od polskiej granicy, a w powietrze wylecieć ma jakieś dzieło polskiego inżyniera czy architekta.
Koniec cytatu
Ryszard Kumorek | 2020-08-01 17:20:18
Słyszałem o tym wysadzeniu mostu w Pilchowicach, ale myślałem, że ktoś - za przeproszeniem szanownej publiczności - jaja sobie robi! Byłem tam nie raz i za każdym razem jestem zauroczony nie tylko samą konstrukcją mostu, ale również jego otoczeniem, klimatem. Amerykanie to nasi obecni sojusznicy, ale i przyjaciołom nie można na wiele pozwalać!
flowerpower | 2020-08-02 00:30:34
Bardzo fajny fotoreportaż :)
info@tomekzuk.com | 2020-08-02 17:26:58
Dziękuję.
moose (administrator) | 2020-08-03 13:36:16
Super Dana - fotostory, zwłaszcza z ludźmi którzy stracili swoją pracę - kierpocem, mechanikiem, dyżurną... Kolej to nie koszt dla społeczeństwa, ale narzędzia do obniżania kosztów społecznych! Jeszcze raz powtarzam dla tych co są szczególnie zakochani w swoich blachosmrodach - jeśli nie będzie transportu publicznego i przesiądziemy się do aut to wszyscy spotkamy się w jednym korku, bez pracy, bez perspektyw dla naszych dzieci (same dojadą do lepszej szkoły?), ze schorowanymi rodzicami (bez dostępu do lekarza specjalisty), bez usług i ze spadającymi cenami nieruchomości. Kolej jest krwioobiegiem regionu, nawet taka zapyziała jak na koniec była w dolinie Bobru.
Ryszard Kumorek | 2020-08-04 10:13:26
Czasami z Rafałem mamy różne zdania na tematy kolejowe, ale tutaj akurat podpisuję się pod Jego komentarzem obiema rękami. Sprawny, dostosowany do potrzeb ludzi transport publiczny a zwłaszcza kolej - nawet na tych "nierentownych" liniach - to sposób na częściowe chociaż rozładowanie problemu blachosmrodów.
Danuta B. | 2020-08-04 13:37:38
Tu film prezentujący odcinek linii , a tu jego wycinek, pokazujący animację mostu