Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Zdjęcia niezidentyfikowane (Wrocław), Wrocław
mo36: Zewnętrzne okiennice są otwarte na zewnątrz- to nie podlega dyskusji :) Dziwi mnie, że okiennice wewnętrzne są niewidoczne- mimo otwarcia powinno je być widać.
Kamienica nr 80 (dawna), ul. Sienkiewicza Henryka, Wrocław
pavelo: Drobna uwaga. O ile informacja PP pochodzi z książki z 1943. to może chodzi o innego Kunerta. Zdjęcie pewnie jest trochę starsze. AB1915 podaje Lohestr.16 i tak potem dodał Tlen77 - . Coś trzeba wybrać. Co do lokalizacji to sam nie wiem...
Wnętrze, Lwówek Śląski
mo36: Nadal te płytki na podłodze- typu "przedpokój z lat 90," Makabra!
Płyty nagrobne, epitafia, Lwówek Śląski
mo36: Rokokowy?! Skąd taki pomysł?!
Dom mieszkalny, ul. Wrocławska, Wałbrzych
vooiteg: Doczepiłem ten dom jako podobiekt do budynku Wrocławska 21. Może kiedyś wyjaśni się jego numer.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

Rigo.
Rigo.
moose (administrator)
Tony
Rigo.
Rigo.
vooiteg
Tony
Rigo.
Rigo.
Rigo.
Rigo.
morgot
Rigo.
Rigo.
Rigo.
Rigo.
Rigo.
Tony
Rigo.
Tony

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Pasterka
Autor: moose (administrator)°, Data dodania: 2019-12-24 15:47:48, Aktualizacja: 2019-12-24 15:47:48, Odsłon: 767

autor: Zbigniew Szałkiewicz (zbyszek1030)

Była Wigilia w 1975 r. W perony wrocławskiego dworca wtoczył się pociąg Nr 4621 relacji Zawiercie - Jelenia Góra.Maszynista ciągnącej go lokomotywy elektrycznej EU07-079 zgłosił wcześniej defekt,a po odczepieniu lokomotywy zjechał na "szopę" w celu dokonania niezbędnej naprawy. Na torze obok stała podmienna EU07-095, która miała prowadzić pociąg dalej do stacji przeznaczenia...

Maszynista wraz z żoną i dziećmi zasiedli do uroczystej wigilijnej kolacji. Zgodnie z tradycją na środku białego obrusa górował talerzyk z opłatkiem. Po przełamaniu się i złożeniu życzeń ktoś zapukał do drzwi. Po otwarciu maszynista zobaczył gońca z lokomotywowni, który rzekł: - Mechaniku, Pan ma dzisiaj dyżur? -Tak, mam - odrzekł maszynista. - Dyspozytor prosił,aby zgłosił się Pan na swój elektrowóz, ponieważ mechanik z "079" zgłosił usterkę sprężarki. Poprowadzi Pan pociąg Nr 4621 do Jeleniej Góry.

Maszynista nie lubił tego pociągu. Był to ostatni pociąg w tym kierunku i zatrzymywał się na wszystkich stacjach i przystankach osobowych. Jeśli nie był opóźniony to 30 minut przed północą miał planowy przyjazd do Jeleniej Góry. Żona przygotowała na drogę kanapki i termos z kawą. Obiecał jej, że pójdzie na Pasterkę,do Kościoła Garnizonowego w Jeleniej Górze. Pożegnał wszystkich i wyszedł z domu. Rodzina patrzyła w oknie jak sylwetka męża i ojca niknie w oddali, oświetlona ulicznymi latarniami. Padał śnieg i wiał wiatr. Pod płotami i na ulicach tworzyły się zaspy. - Ale będzie jazda! - pomyślał maszynista. Przez zamieć i zaspy z trudem dobrnął do  lokomotywowni. Zapukał do drzwi z napisem "Dyspozytor": - Cześć Wojtek! Co się stało? - zapytał i pozdrowił dyspozytora. - Cześć Rysiu! Janek z "079" zgłosił awarię sprężarki i musi jechać na szopę. Jak tylko naprawią to przejmie pociąg Nr 8302 do Katowic. Ty masz dyżur, musiałem Cię ściągnąć. Masz tu klucze ze swojej "095", przyjmij i podjedź w perony. Wesołych Świąt! - życzyli sobie wzajemnie.

Po przyjęciu lokomotywy i zgłoszeniu się na punkcie kontrolnym podjechał w perony. Długo nie czekał, za chwilę wjechał ośnieżony pociąg Nr 4621. Po zmianie lokomotyw i dokonaniu próby hamulca urocza pani kierownik pociągu dała znak do odjazdu. Do Wałbrzycha Głównego mieli 15 minut opóźnienia. Najgorsze było przed nimi, za stacją zaczynały się góry. Po minięciu nastawni WG1 maszynista włączył górny reflektor. Przed nim była ściana białego pyłu. Toru nie było widać .Otworzył boczne okno i zauważył, że zgarniacze z furią i siłą fontanny odrzucają śnieg na zewnątrz toru, który biegł w wąwozie, pod górę. Silniki trakcyjne EU07-095 wyły na pełnych obrotach. Nastawnik jazdy był w ostatnim położeniu. Nagle z zamieci wyłoniła się tarcza ostrzegawcza semafora wjazdowego stacji Kuźnice Świdnickie Osobowe, a za chwilę sam semafor z połyskującym w bieli światłem, wskazującym sygnał "wolna droga". Za chwilę pociąg zakolebał się na rozjazdach i pociąg zatrzymał się. Stacja robiła wrażenie wymarłej, jednak parę osób wysiadło. Byli to górnicy z wałbrzyskich kopalń, wracający po szychcie do swych domów. Pani kierownik dała sygnał do odjazdu. Pociąg ruszył ze stacji. Maszynista pomyślał - Może zdążę na Pasterkę w Jeleniej Górze? Jazda szła powoli i opornie, ale ciągle do przodu. Tak minęli Boguszów, potem Gorce i dojechali do posterunku Witków Śląski...

Dyżurny ruchu stacji Sędzisław podniósł słuchawkę selektora dyspozytorskiego, który terkotał przeraźliwie. Dyspozytor odcinkowy powiadomił go, że od strony Jeleniej Góry jedzie pociąg towarowy Nr 6664, ciągniony przez elektrowóz ET21-297 z popychaczem parowozem Ty2-305, w którym kończy się woda. Bez popychacza pociąg dalej nie pojedzie ze względu na wzniesienia. Pociąg musi wjechać na tor Nr 3, przeciągnąć do przodu w kierunku toru szlakowego Nr 2, ponieważ pompa naboru wody znajduje się w połowie stacji. Dyżurny odrzekł, że z Witkowa Śląskiego odjechał pociąg Nr 4621 i ma 15 minut opóźnienia. Co mam robić? Dyspozytor odrzekł: - Najpierw załatw pociąg Nr 6664, ponieważ parowóz grozi wybuchem kotła. Tender ma prawie pusty, bo w Jeleniej Górze zamarzła pompa. Podał numer polecenia i wyłączył się. Niewykonanie polecenia służbowego równało się z niewykonaniem rozkazu w wojsku. Kolej była zmilitaryzowana więc polecenia trzeba było wykonywać jak najszybciej i bez komentarza...

Pociąg Nr 4621 zatrzymał się w peronie posterunku odstępowego Witków Śląski. Nikt z pociągu nie wysiadł, ani też nie wsiadł. Pani kierownik pociągu podała sygnał "Odjazd" i pociąg ruszył w kierunku Sędzisławia. Tor biegł po spadku, wśród pól zawianych śniegiem aż do Sędzisławia. Maszynista EU07-095 przestawił nastawnik jazdy na pozycję "zero". Pociąg z góry zaczął nabierać szybkości. Zerknął na zegar, dochodziła godzina 23.45. - Cholera - zaklął, -Nie zdążę na Pasterkę. Zerknął na szybkościomierz, szybkość rosła. Położył rękę na dźwigni hamulca zespolonego i rozpoczął hamowanie. Pociąg szarpnął, jednak hamowanie było znikome. Obok toru mignęła tarcza ostrzegawcza semafora wjazdowego stacji Sędzisław. Przez radiotelefon próbował nawiązać łączność z dyżurnym ruchu, jednak z głośnika dochodziły tylko piski i trzaski. Tor biegł w prawo,po łuku. Tam był semafor wjazdowy wskazujący sygnał "Stój". Maszynista włączył nagłe hamowanie, jednak dalszej reakcji nie było. Zaczął podawać sygnał "Alarm". Po minięciu semafora,w światłach nastawni SW1, zobaczył stojący na rozjeździe ET21, za nim sznur wagonów. - Boże ratuj! - krzyknął i położył się w przejściu, pomiędzy kabinami elektrowozu. Po chwili doszło do zderzenia. Oba elektrowozy, wśród ogłuszającego huku i zgrzytu dartych blach przewróciły się na bok. Drużyna trakcyjna z ET21-297 na parę chwil przed zderzeniem, słysząc sygnał "Alarm", wyskoczyła z lokomotywy. Wagony pociągu pasażerskiego zaczęły się spiętrzać na leżące lokomotywy. Gdy wszystko ucichło na wieżach pobliskich kościołów zaczęły bić dzwony, oświadczając światu Narodzenie Pana. Zaczynała się Pasterka. W niebo wzleciał śpiew najpiękniejszej kolędy "Bóg się rodzi...".

PS. W wypadku tym na szczęście nikt nie zginął,choć było dużo rannych. Z pogiętego wraku lokomotywy EU07-095,wydobyto ciężko rannego maszynistę, który po wyleczeniu i rehabilitacji odszedł na rentę inwalidzką. Obie lokomotywy elektryczne skasowano. Przyczyną wypadku było zamarznięcie węży hamulcowych w drugim wagonie za lokomotywą.

Zbigniew Szałkiewicz (zbyszek1030)


/ /
moose (administrator) | 2019-12-24 15:48:44 | edytowany: 2019-12-24 15:48:57
Opowiadanie wigilijne Zbyszka, niewesołe, dlatego życzę w jego imieniu wszystkim naszym sympatykom - Wesołych Świąt.
heck | 2019-12-25 22:50:53
Ktoś jednak wspomina o ofiarach śmiertelnych Podawane są dwie daty -24.01.1975 oraz 25.01.1975
moose (administrator) | 2019-12-26 09:16:13
Tak, ponoć wypadek wydarzył się w nocy z 24 na 25 stycznia 1975 r. Nie ma jednak o nim wzmianki w książce "Katastrofy i wypadki kolejowe w Polsce" Ryszarda Stankiewicza, choć trzeba wiedzieć że wiele incydentów na kolei było tuszowanych, tak jak w wojsku. Nasz kolega też mógł wszystkiego nie wiedzieć odnośnie ofiar. To były sprawy utajniane.
heck | 2019-12-26 12:02:44
To jasne - reżim nie lubiał chwalić się takimi sprawami...
zbyszek1030 | 2019-12-26 11:53:55
Kolej była zmilitaryzowana i nie o wszystkim można było mówić.Wiele katastrof kolejowych i ich skutków ukryto a liczby ofiar nigdy nie podano.