Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Dzielnica Wojków
górski: Rzadko spotykane ujęcie od wschodu.
Dom nr 66 (d. szkoła), Ustronie
maras - Administrator: No tak... :)
Wieża Farna - dzwonnica, Krosno
maras - Administrator: Marek, Popraw opis zdjęcia.
Świetlica wiejska (d. szkoła), Wiercień
dariuszfaranciszek: Dziękuję - proszę jeszcze odnośnie zmiany lokalizacji tego zdjęcia - komentarz pod nim
Cmentarz wojenny nr 93 - Stróżówka, Stróżówka
maras - Administrator: Ok.
Miejski Ośrodek Kultury, ul. Szkolna, Kowary
maras - Administrator: Ok.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

Zbigniew Franczukowski (bynio)
maras - Administrator
Zbigniew Franczukowski (bynio)
Zbigniew Franczukowski (bynio)
pavelo
pavelo
moose (administrator)
KrzysztofKudowa
dariuszfaranciszek
KrzysztofKudowa
pavelo
maras - Administrator
Zbigniew Franczukowski (bynio)
KrzysztofKudowa
maras - Administrator
maras - Administrator
Zbigniew Franczukowski (bynio)
maras - Administrator
maras - Administrator
Petroniusz (admin)
maras - Administrator

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Spotkanie z bronią
Autor: moose (administrator)°, Data dodania: 2019-12-19 08:40:22, Aktualizacja: 2019-12-19 18:29:07, Odsłon: 537

autor: Zbigniew Szałkiewicz (zbyszek1030)

Cmentarz przy ul. Żeromskiego w Wałbrzychu istniał od bardzo dawna. Pamiętam go jako dziecko, gdy na pobliskich łąkach zrywaliśmy wraz z rodzeństwem trawę dla naszych królików. Zawsze lubiłem patrzeć jak śmiesznie poruszały pyszczkami żując pokarm. Cmentarz był bardzo zaniedbany. Potłuczone nagrobki z niemieckimi napisami porosły trawą i chwastami. Jednak kilka grobów było zadbanych. Zawsze stały tam świeże kwiaty i paliły się znicze. Widac zmarli mieli tu rodziny, które o to dbały. Wyremontowano dawną kaplicę cmentarną i zrobiono w niej prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej. Dokonywano tu sekcji zwłok ofiar wypadków i przestępstw. Będąc dziećmi często buszowaliśmy po zakamarkach cmentarza. Tak minęło dzieciństwo i nauka. Przyszedł czas na pracę...

Pracowałem jako dyżurny ruchu na jednej ze stacji węzła wałbrzyskiego. Był chłodny jesienny wieczór i padał deszcz. Około godziny 17 zadzwonił telefon. Dzwonił zmiennik prosząc abym został dłużej ponieważ on musi odwieźc żonę do szpitala. Odpowiedziałem że zostanę aż on nie wróci. Wiedziałem że do domu dotrę nad ranem. Inaczej nie pasowały pociągi. Gdy przyszedł, wyszedłem na peron. Spojrzałem na zegar, była godzina 22.30. Za chwilę wjechał pociąg relacji Lubawka-Wałbrzych Główny. Ciągnął go parowóz Tkt48-119. Pozdrowiłem maszynistę i usiadłem na drewnianej ławce w wagonie. Po przyjeździe na stację Wałbrzych Główny miałem przesiadkę na pociąg pośpieszny nr 6502 relacji Jelenia Góra-Gdynia Główna Osobowa. Miałem wysiąśc na stacji Wałbrzych Miasto. Mieszkałem na Białym Kamieniu i stąd miałem najbliżej. Były to czasy gdy nie kursowały nocne trolejbusy i autobusy. Z daleka zobaczyłem światła lokomotywy. Pociąg ciągnął elektrowóz EU07-101 a maszynistą był mój dobry znajomy z MD Wrocław Gł. Pociąg zatrzymał się przed wskaźnikiem W4. Gdy mijał mnie elektrowóz poczułem swąd palonej izolacji. Pobiegłem w kierunku lokomotywy aby powiadomic maszynistę. Wsiadaj, opowiem Ci podczas jazdy! - powiedział. Szybko wsiadłem na elektrowóz. Przechodząc przez przedział silnikowy zauważyłem smużki dymu wydobywające się spod lokomotywy. Co się stało? - zapytałem. Smaży się gdzieś izolacja, ale nie wiem gdzie - odpowiedział. Jest ciemno i nic nie widac. Myślę że do Jaworzyny Śląskiej dojadę a tam mam podmianę. Wyjąc silnikami trakcyjnymi EU07-101 ruszył z pociągiem nr 6502 ze stacji Wałbrzych Główny. Następny postój był rozkładowo na stacji Wałbrzych Miasto. Tu zamierzałem wysiąśc. W żarówkach podswietlających wskaźniki na lokomotywie widziałem skupioną twarz maszynisty. Bez zatrzymania minęliśmy stację Wałbrzych Fabryczny, z dymiącymi bateriami koksowni "Bolesław Chrobry" i "Viktoria" w oddali. Po chwili minęliśmy posterunek odgałęźny "Thorez" z szybami kopalni "Thorez" i koksownią "Biały Kamień". Zbliżając się do przepustu pod ul. Wysockiego otworzyłem boczne okno. To co ujrzałem zmroziło mi krew. Zobaczyłem kłęby dymu wydobywające się spod elektrowozu. Powiedziałem o tym maszyniście. Ten zatrzymał pociąg przed przejazdem przy ul.Mazowieckiej. Opuścił pantografy, zahamował lokomotywę hamulcem ręcznym i zabierając gaśnicę ze stojaka zeskoczył na tor. Po chwili tylko wąska smużka dymu świadczyła o pożarze. I to by było na tyle. Koniec jazdy! - rzekł maszynista przybyłemu kierownikowi pociągu. Spojrzałem na zegarek, była godz.0.40. Po prawej stronie toru widziałem ponure gmaszysko Komendy Miejskiej MO. Maszynista powiedział, że idzie tam aby sprowadzic pomoc. Tu się rozstaliśmy. Ja po minięciu przejazdu poszedłem ulicą Kasprzaka, Ludową do ul. Lenina (obecnie gen. Andersa, przyp. moose). Jednak przypomniałem sobie, że od ul. Ludowej jest polna droga przez łąki, obok starego cmentarza do ul.Żeromskiego.

Nie przypuszczałem że droga na skróty będzie taka długa. Wkoło szeleściły liście opadłe z drzew i wiatr gnał je przed siebie nie wiadomo dokąd. Droga była błotnista i stały głębokie kałuże, co sprawdziłem nie mając ze sobą latarki. W butach chlupało błoto. Pójdę przez cmentarz,tam jest sucho - pomyślałem. Po minięciu rozbitej bramy cmentarnej poczułem strach. Przyśpieszyłem kroku. W pewnej chwili zauważyłem osobliwe zjawisko. Na grobowcu oświetlonym zniczami siedziało kilka osób. Prym wiodła kobieta. Głosem nie znoszącym sprzeciwu tłumaczyła coś swym kompanom. Spojrzałem na płytę grobowca o niemal krzyknąłem. Leżały tam pistolety i granaty. Dobrze że wiał wiatr i szeleściły liście. Dzięki temu nikt nie zauważył mojej bytności na cmentarzu. Jak mogłem najciszej, macając nogami by czegoś nie potrącic wycofałem się z cmentarza. Po chwili byłem już na drodze prowadzącej do ul. Żeromskiego. Idąc usłyszałem za sobą szelest i wyczułem jakiś ruch. Chciałem się odwrócic, ale coś zimnego dotknęło mojej potylicy. Nie odwracaj się, rece do góry i bez kawałów! - usłyszałem ostry szept. Posłusznie podniosłem ręce do góry. Zobaczyłem jak zza następnego drzewa wychodzi funkcjonariusz w mundurze. Zobaczył mój kolejarski mundur i zapytał. Kto ty jesteś i co tu robisz? Opowiedziałem skąd się tu wziąłem. Sprawdzimy! - odpowiedział. Przywołał cywila który mnie zatrzymał i coś z nim szeptał. Zostałem zaprowadzony na Plac Dubois, gdzie stało kilka samochodów osobowych i ciężarowych. Kazno mi wsiąśc do Fiata 125p z kilkoma antenami na dachu. Nakazano kierowcy pilnowac mnie.

Nie bój się, nic Ci nie zrobimy. Za dużo widziałeś i musisz poczekac aż my skończymy. Czy widziałeś kogoś w alei? - zapytał. Tak, funkcjonariuszy - odrzekłem. Na cmentarzu siedzi banda "Czarnej Mańki", ale nie mów tego co tu widziałeś nikomu, bo spotka Cię coś złego! - powiedział. Nalał do kubka herbaty z termosu i podał bym wypił. Po chwili błogie ciepło rozlało się po mym organiźmie. Wtedy usłyszałem na cmentarzu strzały pojedyncze i z broni maszynowej. Dwa samochody szczelnie okryte plandekami szybko odjechały w kierunku cmentarza. Po chwili przejechała sanitarka na sygnale. Mnie było ciepło i przyjemnie. Zamknąłem oczy...

Ktoś szarpał mnie za ramię. Spojrzałem nieprzytomnym wzrokiem na zegarek, dochodziła godzina 6.00. Nade mną pochylał się oficer MO z dystynkcjami podpułkownika. Znałem tę twarz. Jego zdjęcia dośc często publikowała "Trybuna Wałbrzyska". Oficer jeszcze raz ostrzegł mnie o dochowaniu tajemnicy. Spisano moje personalia a oficer wsiadł do auta i odjechał razem z pozostałymi w kierunku dworca Wałbrzych Miasto. Nigdy nie dowiedziałem się kto to był "Czarna Mańka" i jaką akcję na cmentarzu przeprowadziła MO? Może ktoś z czytelników wie coś na ten temat? Jeśli tak,niech napisze. Obecnie cmentarz przy ul. Żeromskiego nie straszy połamanymi nagrobkami i zrujnowanym ogrodzeniem. Jest Miejskim Cmentarzem Komunalnym miasta Wałbrzych.       


/ /
moose (administrator) | 2019-12-19 08:52:24
Kolejne opowiadanie Zbyszka z pytaniem na końcu do czytelników.
Petroniusz (admin) | 2019-12-19 18:16:42
Bardzo ciekawe. Można przybliżyć datę? Chociaż rok, bo z dniem i miesiącem może być trudno.
Petroniusz (admin) | 2019-12-19 18:28:23
Drobna korekta, ten przejazd jest przy ul. Kasprzaka, nie przy Mazowieckiej.
zbyszek1030 | 2019-12-20 00:40:42
To było późną jesienią1969 lub 1970 roku.