Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Rzeka Ślęza we Wrocławiu, Wrocław
maras - Administrator: To już nie rzeka, strumyczek jakiś...
Pałac Solniki, Solniki
maras - Administrator: Ok.
Grota Bismarcka (dawna), Sulęcin
maras - Administrator: Jasne :)
Garaże przy plaży (dawne), ul. Powstańców Warszawy, Sopot
maras - Administrator: Dzięki :)
Dom nr 5, ul. Gacka Wacława. ks., Ziębice
maras - Administrator: Brawa za rozwiązanie zagadki 14/14 :)

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

rok - Administrator
baron007
żmija - Administrator
maras - Administrator
baron007
rok - Administrator
baron007
baron007
maras - Administrator
Iras (Legzol)
Danuta B.
Danuta B.
Danuta B.
t.ziemlicki@wp.pl
Parsley
panAeL
Danuta B.
panAeL
Danuta B.
jawc - Administrator
Danuta B.

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Wrocławianka Edyta Stein
Autor: netha°, Data dodania: 2019-08-04 10:39:38, Aktualizacja: 2019-08-04 16:34:31, Odsłon: 452

Czy wiara to kwestia przypadku?

        

                                                                                                                                  Nagrobki Zygfryda i Augusty Stein zachowały się do dziś, na cmentarzu żydowskim przy ulicy Ślężnej.

      Nagrobek Zygfryda Steina ufundowany przez rodzinę to marmurowy pomnik - macewa zwieńczony wazą.  Na płycie umieszczono inskrypcję „ Tu spoczywa w Bogu nasz drogi i umiłowany mąż i ojciec”. Pod imieniem i nazwiskiem widnieje data narodzin i śmierci oraz zwrot „ Spoczywaj w spokoju”.  Na nagrobku nie ma zwrotów po hebrajsku, cała inskrypcja jest w języku niemieckim. Być może jest to odniesienie do umiarkowanej religijności zmarłego, natomiast wskazuje niezbicie na głęboką asymilację ze społeczeństwem pruskim rodziny Stein. Nagrobek poddano gruntownej renowacji w kwietniu 1987 roku.

       Nagrobek Augusty jest skromną płytą w formie pojedynczej prostej macewy wykonanej z zielonkawego sjenitu, usytuowany przy głównej alei.  Na płycie nagrobnej oprócz imienia i nazwiska zmarłej znajduje się jej nazwisko rodowe, daty urodzin i śmierci. U dołu inskrypcji widnieje tradycyjne zakończenie w języku hebrajskim ( tancewa) akrostych - pięć hebrajskich liter, jako skrót sparafrazowanego zdania z biblijnej księgi Samuela ( 1 Sm 25, 29) wyrażający życzenie i nadzieję życia wiecznego „ Niech dusza jej zostanie związana w węzeł życia wiecznego”. 

                                                       

                                                Edyta Stein

 

                                                                                                       …czy wiara to kwestia przypadku?...

 

 

… wprawną dłonią prowadziła pióro, pomagając stalówce przedrzeć się przez włókna i nieznaczne zgrubienia papieru … z wyraźną niecierpliwością i pośpiechem … stojący obok obserwator, mógłby ulec wrażeniu, że czarne, prawie smoliste kropki, proste, surowe kreski, koła, półokręgi i fantazyjne zawijasy kreślone są nerwowo, pod wpływem strachu prze utratą zbyt szybko napływających myśli … były chwile, kiedy dłoń nieruchomiała, stalówka trwała w bezruchu, nie drgnąwszy nawet nad pustą, niezapisaną płaszczyzną … zbierając siły przed dalszą gonitwą … skupiając się chwilowo nad sensem tego, co już zdążyła na papier przelać … litera za literą, słowa, zdania, całe akapity … znów pokrywały w szaleńczym tempie kolejne arkusze … pojedyncze myśli, w samotnym tańcu, wszystkie razem w przeróżnych kombinacjach … przedzierały się lawinowo, eksplodowały, robiąc zamęt w dotychczas, dobrze znanym porządku … tworzyły, ślubowały sobie wzajemnie, łączyły się chwilowo by za chwilę rozdzielać, niszczyć, burzyć, negować się  lub w zapomnieniu cicho umierać … ledwie słyszalny szelest przesuwanej po papierze dłoni … poskrzypywanie stalówki … dochodzące gdzieś z rogu pokoju miarowe tykanie zegara … zanim zmęczenie odbierze siły i jasność myśli, zanim umysł podda się wyczerpany kolejną bitwą … zza wpół otwartego okna dobiegną poranne odgłosy budzącej się do codzienności ulicy …

 

 

   Dokładnie, kiedy i gdzie poznali się rodzice Edyty Stein nie wiadomo. Według zapisków należących do pamiątek rodzinnych Zygfryd i Augusta spotkali się, kiedy ona miała 9 lat i odwiedzała dom państwa Steinów przyjaźniąc się z siostrami Zygfryda Emmy i Tiny.  Ślub odbył się kilka lat później, pan młody miał wówczas 28 a jego wybranka 21 lat. Uroczystość odbyła się 2 sierpnia 1871 roku w Lublińcu i była radosnym, rodzinnym wydarzeniem. Śmiało, zatem można powiedzieć, że od tego momentu wszystko się zaczęło, choć wiadomo, że zacząć musiało się tak naprawdę o całe wieki wcześniej …

 

Zygfryd Stein 1844-1893

   O dziadku Zygfryda wiadomo jest tylko tyle, że miał na imię Joseph, jego syn Samuel urodził się w Gdańsku w 1776 roku. Pruską naturalizację uzyskał w wieku trzydziestu sześciu lat. Samuel żenił się trzy razy, jego trzecia żona Johanna z domu Cohn (córka wiejskiego nauczyciela i zmarłej młodo austryjaczki), miała siedmioro dzieci, z których Zygfryd był najstarszy. Ogółem ojciec Zygfryda spłodził 23 dzieci.     Wiadomo, że około 1812 roku rodzina Samuela mieszkała w miejscowości Woiska, koło Langendorfu ( Wielowsi, koło dzisiejszych Gliwic), tam, bowiem urodził się jego syn Simon. Ze wspomnień młodszej siostry Zygfryda Julie Buchen, która spisała dzieje rodziny w 1920 roku w formie dwudziestoośmiostronicowego maszynopisu, dowiadujemy się, że ojciec miał farmę, dodatkowo posiadał tartak i często podróżował by kupić lub dostarczyć drzewo do kopalń. Na początku 1850 roku nabył w Gleiwitz nieruchomość wraz z domem, gdzie prowadził tartak wyposażony w piły drzewne napędzane parą. W późniejszym wieku stracił wzrok, podobno nawet wtedy potrafił ocenić walory drewna samym tylko dotykiem. Zmarł w 1848 roku w wieku 72 lat w wyniku wylewu. 

Augusta Courant ( 1849-1936)  córka Salamona i Adelajdy Courant.

     Rodzina Courantów jak głosił przekaz rodzinny prawdopodobnie wywodziła się z pogranicza Francji, na co wskazuje francuskie brzmienie nazwiska. Pojawia się tez przypuszczenie, że nazwisko pochodzić może od przyjętego wówczas określenia monety „ Preussisch Courant”.

Wiadomo na pewno, że Jacob Courant wraz z żoną przywędrował i osiedlił się w Peiskretscham ( Pyskowice) na Śląsku. Syn Salomon Courant zawodowo zajmował się mydlarstwem i wyrobem świec. Handlował swoimi wyrobami jeżdżąc po okolicy w poszukiwaniu klientów, podczas jednej z takich wędrówek służbowych w Lublińcu w domu Józefa i Ernestine Burchard poznał dwunastoletnią wtedy Adelajdę Burchard. Co roku odwiedzał ten dom i kiedy wybranka osiągnęła wiek 17 lat zaręczył się z nią a po roku ( 1842r.) odbyło się wesele pary.

     Rodzice Adelajdy pochodzili z poznańskiego. Przenieśli się do Lublińca po pożarze domu, w którym mieszkali zaraz po ślubie. W nowym miejscu zamieszkania rodzina żyła z założonej przez ojca wytwórni waty. Józef był religijnym i bardzo surowym nauczycielem, pełnił funkcje kantora i zaczynał modlitwy w synagodze. Małżeństwo miało jedenaścioro dzieci. Pamiętany był przede wszystkim z tego, że często krzyczał na dzieci i wnuki, nigdy jednak nie podniósł na nich ręki, obdarowywał je za to na pożegnanie zawsze jakimś podarunkiem.  Pamiętny był dzień jego siedemdziesiątych urodzin gdzie z okazji tej uroczystości zgromadziły się wszystkie jego dzieci i wnukowie. Uchodził za człowieka, który pod pozorem surowości skrywał wielkie serce. Wraz z żona Ernestyną tworzyli parę, która słynęła z pobożności i pomocy ubogim, choć sami nie żyli w wielkim dostatku. Josef dożył 89 lat, pod koniec życia na nieszczęście Ernestyny stał się do tego stopnia pogubionym i podejrzliwym człowiekiem, że musiała w wieku 58 lat przenieść się do córki Adelajdy i jej męża Salomona Couranta, życie z mężem pod jednym dachem stało się udręka nie do wytrzymania.  Ernestyna umiera przeżywszy swoja córkę Adelajdę, w wieku 93 lat.

     Po ślubie Adelajda z Salomonem otworzyła mały sklep kolonialny, który dzięki ich pracowitości i pilności bardzo dobrze prosperował. Choć małżonkowie decyzje podejmowali wspólnie to księgami zajmowała się tylko Adelajda.  Do obowiązków i pracy była przyzwyczajona już od najmłodszych lat, wspomagając z konieczności rodzinny budżet. Adelajda silną ręką prowadziła rodzinny interes a wraz z rozwojem sklepu do pracy kolejno angażowała swoje dzieci. Z szesnaściorga wieku dorosłego nie dożyło tylko jedno. Już od czwartego roku życia wdrażano dzieci do obowiązków domowych. Prócz przywiązania do pracy rodzice zadbali również o wykształcenie. Pięciu synów zostało kupcami a dwóch ukończyło studia uniwersyteckie na wydziałach farmacji i chemii.

     Adelajda była poważaną i mądrą kobietą, po rady do niej przychodzili nie tylko najbliżsi, ale rodzeństwo i znajomi.  Salomon żywotny, niewysoki mężczyzna był pogodnym człowiekiem z niesamowitym poczuciem humoru, jak również świetnym przedsiębiorcą, wysoce szanowanym za uczciwość i prawość. Kiedy odwiedzał rodzinę we Wrocławiu obdzielał tabliczkami czekolady nie tylko swoje wnuki, ale również nieznajome dzieci z ulicy.

 

     Augusta podobnie jak wszystkie dziewczęta w rodzinie zaczęła pomagać w rodzinnym interesie mając 4 lata. Ze szkoły gdzie wraz z siostrami pobierała podstawową edukację została zabrana w wieku 12 lat, kontynuując jednak prywatnie naukę niemieckiego i francuskiego. Wyrosła w rodzinie gdzie kultywowano pracowitość, obowiązkowość, pomoc innym i pobożność. Była spadkobierczynią kobiet silnych i nieugiętych, takimi też wartościami kierowała się we własnym życiu, przekazując je swoim dzieciom.

   Po założeniu rodziny młody Zygfryd przez 10 lat pracował w rodzinnym składzie drzewa „ S.Stein- wdowa”, którego właścicielką była jego matka. Poznawał zawód i jednocześnie przygotowywał się do jego przejęcia i prowadzenia w przyszłości. Skupywanie, magazynowanie, formowanie drewna w różnego rodzaju asortyment było jego codziennością.  Oceniał jego wartość techniczną i zakres użyteczności. Biorąc do ręki kawałek drewna zastanawiał się, co z niego powstanie. Meble, zabawki, drobne elementy codziennego użytku. Sęki, włókna, zapach drewna towarzyszył mu przez całe życie.

 

   Matka Zygfryda, kobieta troskliwa, ale też niezwykle surowa, despotyczną wręcz ręką prowadziła dom i wychowywała dzieci. Żadne z nich nie ośmieliło się jej przeciwstawić. Jednego ze swoich synów wykluczyła z rodziny tylko, dlatego że postanowił związać swoje życie z teatrem, zajęciem, które jej zdaniem sprowadziłoby na jej dom wstyd. Leo w późniejszych latach został komediopisarzem i kierownikiem teatru, jego utwory z powodu ich narodowej treści uznano godne scen Trzeciej Rzeszy. Johanna nie umiała jednak prowadzić interesu, powierzając ostatecznie kierowanie składu kierownikowi, który ją oszukiwał, co prowadziło do coraz gorszej kondycji finansowej rodziny. 

                                 Po ślubie Zygfryd i Augusta mieszkali 11 lat w Gliwicach. Tu urodziło się pierwszych sześcioro dzieci małżeństwa. Paul, Else, Arno i trójka, która nie dożyła wieku dorosłego.

 

 Paul Stein    ( ur. 1872 Gliwice – zm. 1943 w wieku 71 lat w Theresienstadt albo w obozie koncentracyjnym w Leipzig w Saxoni

Selma Stein    ( ur. 1873 Gliwice- zm. 1874 Gliwice, zmarła, jako niespełna roczne dziecko).

Else Stein    (ur. 1876 Gliwice, zm. 1956 Bogota, Columbia).

Hedwig Stein    (ur. 1877 Gliwice, zm. Jako 3 letnie dziecko w 1880 Gliwice).

Arno Stein    (ur. 1879 Gliwice – zm. 1948 San Francisco w USA

Ernst Stein    (  ur. 1880 Gliwice, – zm. 1882 jako dwuletnie dziecko w Gliwicach).

 

Kondycja biznesu pogorszyła się do tego stopnia, że młody Zygfryd wraz z małżonką zmuszony był szukać innego sposobu na utrzymanie założonej przez siebie rodziny i z Gliwic wyprowadził się do rodzinnych stron swojej żony Lublińca.  Zygfryd w Lublińcu zakłada przy wsparciu rodziców Adelajdy, swój pierwszy własny skład drewna, węgla i materiałów budowlanych.  W Lublińcu rodzi się następna czwórka ich dzieci.

 

Frieda Stein    ( ur. 1881 Lubliniec, – zm. 1943 w Leipzig, w Saxoni

Rosa    ( ur. 1883 Lubliniec – zm. 1942 Auschwitz).

Erna    ( ur. 1890 – zm. 1978 w USA).

Richard Stein    ( ur. 1884 Lubliniec – zm. 1887 Lubliniec).

 

 

    Te lata są ciężkie dla rodziny, są nieustanną walką o byt materialny. Prowadząc własne przedsiębiorstwo Zygfryd powoli wychodzi na prostą dzięki pomocy teściów. Jego żona całkowicie poświęca się opiece nad dziećmi, mieszkają w domu z dużym ogrodem należącym do rodziców Augusty, która czuje się upokorzona ciągłą koniecznością korzystania z ich pomocy. W 1890 roku rodzina stanęła przed kolejną ważną decyzją, ponowną zmianą miejsca zamieszkania. Główną przyczyną decyzji była przeogromna chęć usamodzielnienia się małżonków, poprawa sytuacji materialnej oraz dorastające dzieci, które uczęszczając do szkół musiałyby mieszkać poza domem, o ile rodzina pozostałaby w Lublińcu. Wielkie miasto kusiło swoimi możliwościami, przede wszystkim perspektywą rychłego uruchomienia własnego przedsiębiorstwa specjalizującego się handlem drzewem budowlanym.

 

 

                                                               BRESLAU

    Rodzina zamieszkała we Wrocławiu na Przedmieściu Odrzańskim w małym wynajętym domku przy Kohlenstrasse 13 ( dziś adres posesji, na której stał ten dom to ulica Stanisława Dubois 29, domek nie istnieje, jeszcze przed wojną na jego miejscu postawiono kamienicę, która również nie zachowała się do dziś).  Zygfryd założył tam swoje przedsiębiorstwo opałowe. Skład drzewny znajdował się na ulicy Kurkowej na wynajętej działce niedaleko domu. W tym czasie rodzina zmagała się z długami i trudnościami związanymi z początkami nowego przedsiębiorstwa. Interes rozwijał się słabo, Auguście nie było łatwo prowadzić dom i wyżywić coraz liczniejszą rodzinę. W czasie, gdy Augusta zmagała się z codziennością Zygfryd z mozołem prowadził interes i często wyjeżdżał w podróże handlowe skupując drewno. 

   Rok po zmianie miejsca zamieszkania 12 pazdziernika 1891 roku na świat przychodzi córka Edyta, najmłodsze, ostatnie dziecko w rodzinie.  Dwa lata później, 10 lipca 1893 roku podczas podróży handlowej na udar słoneczny umiera Zygfryd Stein. Edyta Stein była niemowlęciem w chwili śmierci ojca i praktycznie go nie pamiętała. Od tego czasu Augusta nosiła się na czarno.

 

Owdowiała dwadzieścia jeden miesięcy po urodzeniu Edyty – ostatniego dziecka. Przejmuje firmę po mężu mając niespełna 44 lata doprowadzając ją do rozkwitu. Pomimo tego, że nie znała się na handlu drewnem wykorzystała swoje kupieckie pochodzenie i zdolność do łatwego kontaktu z ludźmi.  Obciążona obowiązkiem zarabiania na życie i odpowiedzialnością za rodzinę, spędzała w pracy całe dnie dopiero późnym wieczorem wracając do domu. Do czasu urzędowego wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy składnica była otwarta cały dzień. Miała duże poczucie humoru i pomimo braku wykształcenia świetnie orientowała się i prowadziła interesy. W niedługim czasie udaje jej się spłacić wszelkie pozostawione przez męża długi i doprowadzić firmę do rozkwitu.  Niska i okrągława, pracowita, pełna silnej woli, była wyjątkową kobietą. 

 

„ My dzieci uczyliśmy się właściwego zachowania od matki, która była odzwierciedleniem wszelkich cnót”.

 

   Bogobojna, ortodoksyjna, bardzo pobożna Żydówka usiłowała wpoić dziecięcym sercom odrazę wobec grzechu, w jej domu obchodzono skrupulatnie święta żydowskie, przestrzegano obyczajów. Nie udało się jej jednak wychować dzieci w dużej wierze, dzieci potrafiły wyprosić u matki złagodzenie tych najbardziej radykalnych przepisów. Zwłaszcza męska część rodziny podchodziła do zwyczajów religijnych nieco lekceważąco. Będąc już poza domem nie przestrzegały rytualnych przepisów, nie podzielały przywiązania do religii i tradycji w takim stopniu jak Augusta i nie praktykowały judaizmu. Augusta uczęszczała do synagogi „ Pod Białym Bocianem” przy obecnej ulicy Włodkowica, miała tam swoje wybrane miejsce daleko z tyłu na kobiecym balkonie. Edyta Stein chadzała do synagogi w towarzystwie swojej matki.  Chodziły razem również do kaplicy Żydowskiego Seminarium Teologicznego na ulicy Włodkowica 14. 

 

… „ Rano udawała się ( matka) do synagogi ( pieszo, gdyż w dni świąteczne zabroniona jest wszelka praca i korzystanie z usług innych ludzi) i wracała dopiero na obiad. Nas, dzieci ze sobą nie zabierała; dopiero w południe szliśmy po nią i razem wracaliśmy do domu. Ubierano nas wtedy w najlepszą odzież i buciki; na dziedzińcu przed synagogą spotykaliśmy wiele innych dzieci, które wystrojone czekały na swoich rodziców.” …

   Miała niezmiernie silny wpływ na swoje dzieci nawet wtedy jak wyprowadziły się już z rodzinnego domu i pozakładały swoje własne. Ich wychowanie, sposób podejścia do życia i obowiązków sprawiało, że miały opinie idealistów stroniących od frywolności. 

  Równie jak o własne dzieci dbała też o swoich dobrych pracowników nie tylko, jako szefowa, ale również w życiu prywatnym, według ksiąg adresowych niektórzy z nich mieszkali przy Michaelisstrasse 38, w domu rodzinnym Augusty.

  Augusta aż do podeszłego wieku zachowała krzepkość i świeżość. Bardzo pracowita i obowiązkowa, zmarła w 1936 roku cierpiąc na raka żołądka.

    Wiecznie zapracowana matka wymagała pomocy, nie tylko w prowadzeniu gospodarstwa domowego, ale także w zajmowaniu się i wychowywaniu młodszych dzieci. Jej nieobecność w domu, praca od rana do wieczora owocowała polepszającą się sytuacją finansową. Zapracowała sobie na opinię jednego z najlepszych kupców w branży drzewnej w mieście. 

 

   Augusta prowadzić interesów nauczyła się stopniowo. Krok za krokiem szło jej coraz lepiej. Jak trzeba było sama mierzyła i liczyła deski. Zdarzało się, że razem z robotnikami rozładowywała wozy z deskami. Nie lubiła suchej pracy biurowej, nigdy nie prowadziła sama księgowości. Najpierw księgowość prowadził syn Paul, potem Arno, który prowadził firmę rodzinną wraz z matką, która w pewnym momencie odstąpiła mu miejsce szefa. Również Frieda wspierała Augustę w pracy w składzie, prowadząc księgi i kasę. 

  

    Rodzina Steinów zmieniła wielokrotnie adres, wynajmuje kolejno coraz wygodniejsze mieszkania. Bezpośrednio po śmierci Zygfryda z mieszkania na Kohlestrasse ( Dubois 29) Augusta wraz z dziećmi w 1895 roku przenosi się na Schiesswerderstarsse 12 (Kurkowa 12) gdzie znajduje się również ich pierwszy skład drewna. Dom ten od dawna nie istnieje.

   Kolejne mieszkanie, w którym zatrzymują się na dłużej w latach 1896-1901, to trzy duże pokoje i gabinet znajdujący się na Jagerstrasse 5 ( ul. Myśliwska 5) tył budynku graniczył ze składem drzewnym na Rosenstrasse 9-9a( ul. Niemcewicza 14/16). Skład drewna jest widoczny z okien domu Steinów i jest nie tylko dla nich, ale też dla wszystkich okolicznych dzieci wielkim placem zabaw. Stara brama z emaliowaną tabliczką nr. 5 i zaraz potem długi hall – przejazd, ozdobiony mocno podniszczonymi medalionami. Za nim podwórze z XIX wiecznymi oficynami i resztkami muru… i składnica drewna.

…”…był to raj dla dzieci; w godzinach wolnych od lekcji przebywaliśmy tam w komplecie nie tylko my, rodzeństwo, lecz także nasi liczni rówieśnicy z domu i ze szkoły – również nasi krewni. Plac był dla wszystkich. Moja matka dawała hasło: „ Być posłusznym na słowo i nie przeszkadzać! Poza tym możecie robić, co chcecie”. Do najprostszych przyjemności należało budowanie huśtawki. Na pieniek nakładało się deski, jedno dziecko siadało okrakiem na jednym końcu, drugie na drugim i odbijało się na przemian w gorę. Mogliśmy się tak huśtać godzinami – bez znudzenia. Można też było wspaniale bawić się w chowanego, kryjąc się za wyższymi i niższymi stosami drzewa. Przy brzydkiej pogodzie bawiliśmy się w szopach. Niektóre z nich były piętrowe; po schodach wdrapywaliśmy się na górę, gdzie panował mrok pozwalający zaszyć się w przytulnym kącie i marzyć, albo snuć historie. Mogliśmy też stawiać domki z drzewa. Czasem wołano nas do pomocy przy wyładowywaniu wozów, lub składaniu obręczy i szprych w regularne, wysokie stosy...” …

 

   Wraz z przeniesieniem składu drewna na ulicę Elbingstrasse ( Ołbińska) w 1902 roku rodzina przenosi się na Ednerstrasse 7 (Pobożnego) na wysoki parter. Przez jakiś czas mieszkają na Waterloostrase 4 ( Roosevelta). Choć zmieniają miejsce zamieszkania wiele razy, pozostają jednak cały czas w obrębie nie wielkiego terenu, dzielnicy, która nie była zasiedlona przez ludność żydowską.

 W 1910 roku Augusta Stein nabyła dom przy Michaelisstrase 38 ( dziś ul. Nowowiejska 38), wcześniej już w roku 1904 kupuje również kawałek gruntu położony przy Matthiassstrase 151( Jedności Narodowej) pod własny skład drewna. Decyduje się na miejsce do życia dla swojej rodziny, w którym społeczność żydowska praktycznie nie zamieszkiwała. 

 

…”… obszerny dom, do jakiego wprowadziliśmy się wkrótce po ślubie Freidy, był domem dwurodzinnym podzielonym pionowo,o dwóch klatkach schodowych. Arno i Marta zamieszkali, więc z nami. Przez jakiś czas zajmowaliśmy wspólnie obszerniejszą część domu, a mniejszą wynajmowaliśmy. Później oni zajęli ją dla siebie, a moja matka = z czwórka córek i małą wnuczką – drugie, większe mieszkanie…”…

 

   Od tej pory dom Steinów był zawsze pełen ludzi, świętowano w nim wielkie, rodzinne uroczystości, w jego ścianach toczyło się zwykłe codzienne życie. Przepełniał go gwar dziecięcych głosów, rodzinnych sprzeczek jak i modlitw odmawianych nad rodzinnym stołem. Jest to również moment, od którego budynek zawsze będzie się kojarzył z rodziną Steinów, nawet wtedy, kiedy formalnie nie będzie już do rodziny należał. Znacznie później będzie nosił oficjalna nazwę Dom Edyty Stein. 

 

… „ … Był to dom solidny, kamienny, z zewnątrz prosty, bez specjalnych ozdób. Kto doń zapukał i wszedł do obszernej sieni, tego natychmiast otaczał swoista atmosfera świadomie od lat pielęgnowanej tradycji żydowskiej. Wielkie stare sztychy przedstawiające sceny z historii Izraela, piękne rzeźby na szafach i skrzyniach o motywach wyłącznie biblijnych przenosiły sugestywnie w świat Starego Testamentu. Całe wyposażenie, nie wyłączając przedmiotów najdrobniejszych, zdradzało wysoką kulturę i szlachetna stateczność. Wszystko wydawało się być nastrojone na ton religijny, tak, że można było przypuszczać, iż jest się w domu pobożnego rabina.”…

                   Edyta Stein

                                              Niemiecka filozof pochodzenia żydowskiego, karmelitka bosa, dziewica, święta i męczennica kościoła katolickiego. Od 1 października 1999 Patronka Europy.

 

                                                                              1891-1942

   Urodziła się 12 października 1891 roku w Breslau. Zmarła około 9 sierpnia 1942 roku w KL Auschwitz II- Birkenau.

   Przychodzi na świat w dniu najważniejszego święta żydowskiego o charakterze pokutnym, jaki jest Jom Kippur, czyli Dzień Pojednania. „ Wydaje się, że to właśnie, bardziej niż cokolwiek innego, przyczyniło się do tego, że najmłodsze dziecko było dla matki najdroższe”.  Dla późniejszej Karmelitanki właśnie ta data urodzenia stanowiła jakby obietnice, wiele lat po jej śmierci przekaz, jaki ze sobą niosła wyniesiono do rangi symbolu.

   Zwano ją zdrobniale Edithel, albo Jitschel.  Dorastała, jako bardzo wrażliwe chorowite dziecko, które cierpiało na koszmary senne, niezrozumiałe gorączki.  Blada i anemiczna, mała i delikatna wydawała się wymagać szczególnego traktowania, i takowe od rodziny otrzymywała, dbano o nią w szczególności.  Zamknięta w sobie, jako dziecko wścibska i zuchwała i niesamowicie uparta. Była bystra i nad wiek rozwinięta jednak zamknięta w sobie. Edyta była zręczna i umiała sobie dawać radę w walkach ze starszym rodzeństwem. Dla wygody w rodzinie Steinów dzieci grupowano w pary, najmłodszą parą była Erna i Edyta, bez zbytniej przesady można zaryzykować stwierdzenie, że siostry były nierozłączne, wszystko robiły razem, do tego stopnia, że traktowano 

je, jako bliźniaczki.  Wiosną 1896 roku w domu Steinów dochodziło każdego ranka do awantury, okazało się, że Erna kończy przedszkole a młodsza o rok siostra musi nadal w nim pozostać. W wyniku uporu i próśb, Edyta rozpoczęła naukę w szkole w wieku 6 lat w październiku 1897 roku, rok wcześniej niż jej rówieśnicy. Świetnie radziła sobie z nauką, miała niezwykłą łatwość przyswajania wiedzy, była bardzo ambitna. Okazywana przez nią duma graniczyła z pychą. Zdobywała pochwały od nauczycieli, nagrody za osiągnięcia.

   Będąc członkiem tak dużej rodziny Edyta nigdy nie narzekała na brak towarzystwa. W dzieciństwie często odwiedzała rodzinę i dziadków w Lublińcu ( rodzinnym mieście jej matki, i miejscu gdzie Steinowie mieszkali przed wyjazdem do Wrocławia) Spędzała tu również wakacje. Całe jej życie związane było z tym miastem, bardzo je lubiła i często tu wracała.  

 … Dla nas dzieci nie było większej radości, iż wakacyjny wyjazd do krewnych w Lublińcu … W tym małym miasteczku cieszyliśmy się wielka swoboda, gdyż specjalnie się nami nie zajmowano, oprócz tego żeby było nam dobrze i żebyśmy byli zadowoleni. W obszernym domu dziadka można było poruszać się zupełnie inaczej niż w naszym ciasnym mieszkaniu czynszowym we Wrocławiu, w latach naszego dzieciństwa. Znaliśmy tu każdy kat i każdy radośnie witaliśmy. Ot wielki schowek nęcącymi słoikami kwaskowych landrynek i zapasami czekolad oraz szuflady z migdałami i rodzynkami. Wszystko to stało przed nami otworem, lecz w domu tak nas wychowano i nie trzeba było nam tego powtarzać nie ośmielilibyśmy się wziąć czegokolwiek sami. Tuż obok znajdował się sklep żelazny, będący faktycznie królestwem mego wuja. Tam też kryło się wiele kuszących rzeczy, z których zwykle jakiś drobiazg darowano nam na pożegnanie, np. nożyk kieszonkowy albo nożyczki. W dni targowe, kiedy do sklepu napływali gospodarze i nie wystarczało rąk, aby ich obsłużyć mogliśmy, – gdy już byliśmy więksi, trochę w tym pomagać. Jaka duma nas rozpierała z powodu naszej znajomości okruchów polskiego narzecza śląskiego, pozwalającej nam porozumieć się z klientami, a jeszcze bardziej, gdy któremuś z nas powierzono kasowani e pieniędzy. Wieczorem gawędziło się, siedząc na sklepowych schodach albo spacerowało o rynku, gdzie spotykaliśmy starych znajomych odpoczywających na ławkach przed domem. Na środku rynku, otoczona wysokimi drzewami stała figurowała św. Jana. Wieczór sobotni zabierano nas czasami do synagogi. Szliśmy na przechadzkę do lasu i na piękny, położony na jego skraju cmentarz gdzie spoczywali nasi dziadkowie, a w małych grobach dziecięcych rodzeństwo, zmarłe na długo przed naszym urodzeniem.  Szczytowym punktem naszych wakacyjnych radości była jazda wozem do krewnych mieszkających w innym górnośląskim miasteczku. …

 

                                                                               ***********************************************************************************************

      Dom Salomona Couranta w Lublińcu zwany Villa Nowa był początkowo centrum życia a potem ukochanym miejscem spotkań silnie rozgałęzionej, ale rozsypanej rodziny. Dorośli a zwłaszcza dzieci uwielbiały tu spędzać wakacje. Doceniały swobodę okazałego domu w małym miasteczku, przyległego do niego podwórka, ogrodu i sadu, który dawał wiele więcej radości niż ciasne kamienice wielkiego miasta. Tu był rodzinny dom, tu mieszkali krewni i tu nie tylko były groby dziadków, ale i także zmarłego rodzeństwa. Zapisem w testamencie Salomon Courant zapisał dom swojemu synowi Emilowi, który sprzedał go w 1914 roku przenosząc się do Berlina, kiedy to po przeprowadzonym plebiscycie w 1921 roku Lubliniec został przyłączony do Polski. Również pozostali członkowie rodziny opuścili miasto.     

   Obecnie w Kamienicy Salomona Couranta mieści się muzeum Pro Memoria Edith Stein z wbudowaną w jej ściany tablicą pamiątkową.

    Edyta Stein jest nie tylko patronką ulicy, przy której stoi jej rodzinny dom w Lublińcu, w mieście znajduje się również Szkoła Katolicka jej imienia a także kościół pod jej wezwaniem – kolejne znajdują się w Gdańsku oraz we Wilkowicach ( pow. Leszczyński).  Powstało tu również Towarzystwo im. św. Edyty Stein prowadzące szeroko zakrojoną działalność popularyzatorską. Lubliniec stał się swoistym centrum kultury Patronki Europy św. Teresy Benedyktynki od Krzyża.  – św. Edyty Stein.

 W Lublińcu znajduje się pierwsza w Europie parafia pw. Św. Teresy Benedykty od Krzyża. Od 2000 roku działa katolicki Zespół Szkół im. Św. Edyty Stein Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców, w którym znajduje się sala pamięci „ Pro memoria”. Na tzw. małym rynku stoi poświecona Edycie rzeźba.

Edyta Stein jest również patronką Centrum Kultury Duchowej Communio Crucis. Jest to Karmelitańska Wspólnota Młodych powstała w 2006 roku przy Klasztorze Karmelitów Bosych w Lublinie. 

                                                                              

                                                                                  ***********************************************************************************************

   Była już, jako dziecko ambitna i bystra. Wrażliwa, żywa, pełna zabawnych pomysłów, ale także zuchwała, wścibska, uparta, skryta, marząca o szczęściu i wielkiej sławie. Wspominając chodzenie do przedszkola uważała, że to strasznie poniżało jej godność, każdego ranka toczyła zaciętą walkę żeby tam nie iść.  Jako prezent urodzinowy z okazji ukończenia szóstego roku życia żąda, aby ją bezwarunkowo zapisano do „drugiej szkoły”. Wśród uczniów szybko zaczęła się wyróżniać wysokim poziomem wiedzy. Posiada wrodzone zdolności, niebywały upór i silna wolę, jest pracowita. Szkoła odgrywała dużą rolę w jej życiu. Jak sama wspominała czuła się tam lepiej niż w domu. Edyta zaczyna naukę w tej samej szkole, do której uczęszczało jej rodzeństwo. Budynek dawnego gimnazjum realnego im. Cesarzowej Wiktorii mieści się przy Ritterplatz naprzeciwko klasztoru urszulanek (pl. Nankiera 1, kiedyś Wydział Farmacji UW) . Budynek nie spełniał wymogów nowoczesnej szkoły, ale miał za to wiele romantycznych zakątków, duże przerwy dzieci spędzały na spacerach po placu przyklasztornym w cieniu starych drzew, które tam rosły.

   Edyta, jako dziecko lubiła psocić, wraz z wiekiem, kiedy dorastała gubiła powoli tą dziecięcą frywolność na rzecz powagi. Od lat dziecięcych bardzo obowiązkowa, w szkole otrzymywała najwyższe noty. Jako najmłodsza w rodzinie, chorowita i delikatna otoczona była opieką nie tylko dorosłych, ale też rodzeństwa, to jak radziła sobie w szkole upewniało jej pękających z dumy najbliższych o wyjątkowości Edyty. Początkowo wydawało się, że Edytę to krępowało, ale prawdopodobnie miało to nie mały wpływ na jej poczucie własnej wartości w dalszym życiu, czyniąc ją niejednokrotnie osobą postrzeganą przez innych, jako niesympatyczną i zadufaną w sobie.

   Wiosną 1906 roku mając 14 lat, po dziewięciu latach nauki, podejmuje decyzje porzucenia szkoły, zapragnęła przerwy w życiu uczennicy, być może oczekiwała od szkoły więcej niż dostawała, nie otrzymywała odpowiedzi na dręczące ją pytania. W tym samym czasie pomimo tego, że wychowywała się w niezmiernie religijnej rodzinie deklaruje się, jako ateistka.  Edyta przerastała niewątpliwie w tym czasie swoich rówieśników nie tylko siłą woli i zdolnościami, a także dojrzałością ludzką i potrzebami ducha.  Jak sama stwierdziła czuła wstręt do marzeń właściwych podlotkom, nigdy ich nie uprawiała a u innych wyśmiewała. I choć z jednej strony zadziwia wielka dojrzałość Edyty w tak młodym wieku, to jednak z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że zbyt wcześnie stała się dorosła.

  Edyta pisała wiersze na urodziny swojej mamy, które potem recytowane były przez wnuki Augusty. Kochała muzykę Bacha, słuchała też Wagnera. Lubiła chodzić do teatru, opery. Sama grała na pianinie

   Wyjechała do siostry Elzy do Hamburga. Tutaj przestała praktykować obrzędy religijne, powoli zatracała wiarę. Prawdopodobnie miała na to wpływ śmierć dwóch członków rodziny a także to, że Elza wraz z mężem byli ateistami. 

„ Świadomie i w wyniku własnej decyzji odzwyczaiłam się od modlitwy”. 

 

   Spędzenie tego czasu z siostrą miało ogromne znaczenie. Kryzys w rodzinie sprowadziła Edytę powrotem do Breslau. Zachorował dwuletni syn Paula Herald, który zmarł kilka dni po powrocie Edyty do domu. Po powrocie do dom Edyta wróciła do szkoły. Została przyjęta do wyższej klasy gimnazjalnej. Naukę rozpoczyna 12 października 1897 w szkole dla dziewcząt im. Cesarzowej Wiktorii ( Viktoria-Schule) w Bresalu. Jest to ta sama szkoła, do której Edyta uczęszczała, jako dziecko, od roku 1909 szkoła otrzymała jednak nową siedzibę przy ulicy Blucherstrasse ( ks. J. Poniatowskiego).

 

1908-1911 kontynuuje naukę w wyższych klasach licealnych w tej samej szkole, uczęszcza do liceum przy szkole im. Wiktorii we Wrocławiu.

    Pomimo wielkiego szacunku do nauki i wykształcenia Augusta Stein po latach nie mogła sobie wybaczyć, że tylko dwóm najmłodszym w rodzinie udało się skończyć uniwersytet i zdobyć wykształcenie wyższe.  W czasach gdzie wykształcenie dziewcząt nie było sprawą taka oczywistą jak dziś w rodzinie Steinów to, że należało kształcić również dziewczęta nie podlegało nawet dyskusji a równość płci była wręcz wpisana w tradycję rodzinną.

 

   Zarówno Augusta jak i Zygfryd walczyli o prawa kobiet. Zygfryd miał wielkie ambicje związane ze swoimi córkami. Oboje wychowali się w domach gdzie rolą matki było przede wszystkim zarobić i utrzymać dom, mówiąc kolokwialnie oboje pochodzili z domów gdzie to kobieta nosiła spodnie. Być może taka właśnie rodzinna przypadłość była jednym z powodów, że Edyta w szkole i podczas studiów była radykalną feministką, należała do pruskiej organizacji walczącej o prawo kobiet do głosowania. Zajmuje się nie tylko problematyka kobiet, nie obca jest jej historia i polityka, jej właściwe zainteresowania dotyczą jednak filozofii.

   W 1911 roku doskonale, bo z wyróżnieniem zdaje maturę i rozpoczyna studia na wydziale germanistyki oraz historii na Uniwersytecie Wrocławskim. Pozycja studentek na uniwersytecie nie była jasna. W czasach, kiedy studiowała Edyta zdarzały się osoby, które uważały, że nie powinno ich tam być, była, więc świadkiem często antagonistycznej postawy mężczyzn. Budziły zdziwienie i przyciągały uwagę zwłaszcza osób, które studiowały w czasach gdzie kobiet na uniwersytecie jeszcze nie było. W Prusach zaczęto przyjmować kobiety na uczelnię w 1908 roku, choć i to nie otwierało wszystkich drzwi przed kobietami zwłaszcza żydówkami. Być może Edyta porwana tzw. pierwszą fala feminizmu głosi idee niedawno powstałego ruchu społecznego. Żywo zajmuje się i porusza tematy związane z kobietą, jej naturą i zadaniami w społeczeństwie.

 

  Zostaje członkiem pruskiego Związku Prawa Głosu dla Kobiet. Po pierwszej wojnie światowej jej radykalizm osłabł. Jest przeciwna temu by obje płcie spotykały się w pracy razem, głosi pogląd, że miejscem kobiety jest małżeństwo i rodzina, czyli działanie zgodnie z naturą a liturgia i eucharystia powinny wystarczyć jej duszy.

 Później napisze: „ Jako gimnazjalistka i młoda studentka byłam radykalną bojowniczką o prawa kobiet. Później straciłam zainteresowanie dla całej problematyki”.

 

   Studiowała na Uniwersytecie Wrocławskim w latach 1911- 1913 filologie germańską, historie, filozofie i psychologię pod kierunkiem Williama Sterna- twórcy skali IQ. Rodzina nie była z tego zadowolona, proponowano jej bardziej konkretne kierunki prawo lub medycynę, wykazując się szacunkiem i dając jej prawo do samodzielnych wyborów nie zmuszając jej jednak do niczego. Edyty Stein nie było można do niczego zmusić, była osobą o niezwykle silnym charakterze. Podczas wrocławskiego okresu studiów stała się aktywną działaczką kilku stowarzyszeń studenckich. 

„Stary, szary budynek na Odrą niedawno przemalowany na żółto „ w stylu epoki”, stał mi się wkrótce ukochany i bliski. W wolnych godzinach, znalazłszy pusta salę wykładową, lubiłam siedzieć na jednej z szerokich desek okiennych, wypełniających nisze w murze, i tam pracowałam. Z tej wysokości mogłam patrzeć na rzekę i most uniwersytecki, na którym wrzało życie, i miałam wrażenie, że jestem księżniczka na zamku.”

 

   „ Na Uniwersytecie Wrocławskim studiowałam 4 semestry i wydawało mi się, że dobrowolnie się nie rozstaniemy. A jednak, jak później jeszcze często w życiu, zerwałam je, jak się wydało mocne więzy, jednym lekkim ruchem i doleciałam niczym ptak, który uniknął sideł.”. 

    Edyta zafascynowana była przede wszystkim filozofią i psychologią. 

 

„Całe moje studia psychologiczne doprowadziły mnie do przekonania, że ta nauka tkwi jeszcze w powijakach, że brak jej wciąż jeszcze koniecznego fundamentu w postaci jasnych pojęć i sama nie jest w stanie tych pojęć wypracować. To zaś, co dotąd poznałam z fenomenologii, zachwycało mnie tak bardzo właśnie, dlatego, że fenomenologia w całkiem swoisty sposób opierała się na tego rodzaju pracy badawczej i że tutaj, od początku wkuwało się samemu potrzebne narzędzia myślowe”.

 

   Zaintrygowana fenomenologicznymi publikacjami Edmunda Husserla, postanowiła kontynuować studia filozoficzne pod jego przewodnictwem, oryginalnego myśliciela, będącego przez swoje innowacyjne myślenie outsiderem wśród wielce poważnych profesorów na uniwersytecie w Getyndze. Uniwersytecie, który był w owym czasie ważnym ośrodkiem badań interesującej Edytę dziedziny wiedzy.

 

Fenomenologia – Teoria poznania i bytu. Filozofia naukowa, traktująca o faktach oczywistych, które można poznać za pomocą aktów czystej i biernej świadomości. Przedmiotem fenomenologii są fenomeny a więc to, co się objawia świadomości. 

 

 

Od 1913 roku przeniosła się na tenże uniwersytet by uczestniczyć na wykładach i studiować. Husserla fascynowali wówczas ludzie o zainteresowaniach filozoficznych, z nowym spojrzeniem na rzeczywistość: świat postrzegany nie istnieje jedynie w postaci subiektywnego postrzegania sformułowanego przez Kanta. Jego uczniowie rozumieli jego filozofię, jako zwrot do przedmiotu poznania. Fenomenologia Husserla doprowadziła wielu jego uczniów- wbrew jego woli- do wiary chrześcijańskiej. ( z drugiej też strony wielu z nich, aby zrobić karierę na uniwersytecie musiało się ochrzcić). Czy Edyta była jedną z nich?

    W tym czasie spotkała Maxa Schelera, stykając się jednocześnie z nietypowym dla niej spojrzeniem na katolicyzm. Dzięki także Schellerowi ponownie pojawiło się przed nią zjawisko wiary, zwracając jej uwagę na katolicyzm. Poznała wtedy także swojego późniejszego przyjaciela Romana Ingardena, świadka jej duchowych przemian. 

 

 

 

 

 

 

 

Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, kiedy w Getyndze ogłoszono stan wojenny 30 lipca, zawieszono wykłady, Edyta wróciła do Wrocławia. Jednak niedługo po tym znów tam powraca, by w styczniu 1915 roku z wyróżnieniem zdać egzamin państwowy „pro facultate docendi” z propedeutyki filozofii, historii i języka niemieckiego. Nie podejmuje jednak stażu, przechodzi przeszkolenie sanitarne w szpitalu Allerheiligen Hospital ( szpital Wszystkich Świętych, do roku 2007 szpital im. J. Babińskiego przy placu Jana Pawła II), następnie podejmuje się pracy, jako wolontariuszka w Ochotniczej Służbie pielęgniarskiej w Niemieckim Czerwonym Krzyżu, w szpitalu dla zakaźnie chorych, w Hranicach na Morawach w wojskowym szpitalu w Mahrisch-Weisskirchen. Pielęgnuje pacjentów na oddziale chorych na tyfus, pomaga na sali chirurgicznej, jednocześnie boleśnie przeżywając śmierć ludzi. 

 

 

 

 

Po rozwiązaniu lazaretu w 1916 roku uczy, jako nauczycielka pomocnicza łaciny, języka niemieckiego, historii i geografii w swoim dawnym gimnazjum Wiktorii we Wrocławiu przy ulicy Poniatowskiego (Blucherstrasse) w zastępstwie innej nauczycielki. Powzięła myśl o uprawianiu tego zawodu, ale sprawy potoczyły się inaczej.  W tymże jeszcze roku podąża za Husserlem do Fryburga Bryzgowskiego. Husserl zachwycony jej pracami proponuje jej asystenturę za 100 marek miesięcznie. Edyta pracując na stanowisku asystentki jednocześnie zdaje egzamin doktorski na tamtejszym uniwersytecie tradycyjnie już z najwyższą pochwałą. Broni w 1917 roku rozprawę doktorską „ O zagadnieniu wczucia”, ( Zum Problem der Einfuuhlung) Halle 1917. Pomimo ogłoszenia drukiem pracy doktorskiej, publikacji tekstów naukowych nadal jej próby zdobycia zatrudnienia uniwersyteckiego pozostają bezowocne. 

 

 

 

 

 

 

Jej pierwsze spotkanie z wiarą miało miejsce we Frankfurcie, gdzie Edyta zobaczyła kobietę, która weszła do katedry pomodlić się. Było to dla niej niesamowite, ponieważ w synagogach modlono się i chodzono tylko podczas nabożeństwa. Natomiast ta kobieta przyszła prosto z miasta żeby odbyć rozmowę z Bogiem. Ta sytuacja długo zapisała się w jej pamięci. W tym wszystkim niewątpliwie ważna rolę odegrało także spotkanie z żoną zmarłego Adolfa Reinacha ( bliski przyjaciel Edyty, asystent Husserla), którego Edyta poznała w Getyndze. Reinach poległ w czasie walk w 1917 roku. Jego śmierć wpędziła Edytę w apatię i rozdarcie duchowe. Wstąpiła w tym czasie do Niemieckiej Partii Demokratycznej. Młoda wdowa poprosiła Edytę by pomogła jej uporządkować manuskrypty filozoficzne zmarłego do pośmiertnego wydania jego pism. Małżeństwo Reinach przeszło na ewangelicyzm. Podbudowana postawą wdowy po, Reinachu, która w obliczu żałoby zachowała niesamowitą postawę osoby wierzącej. 

 

… „ …to był pierwszy moment, kiedy moja niewiara załamała się, kiedy wiara mojżeszowa zbladła i kiedy zajaśniał Chrystus... to, czego nie było w moich planach, było w planach Boskich. Bardziej żywe staje się we mnie przekonanie, że- z punktu widzenia Boga – nie a przypadków, że całe moje życie, do najdrobniejszego szczegółu, wyznaczone zostało w boskich palcach, a wszechwidzące oko Boga to doskonały związek przyczynowy … ”… 

   Jesienią 1918 roku Edyta Stein rezygnuje z asystentury u Husserla. Chce pracować samodzielnie. W latach1919-1923 pisze prywatne prace naukowe, działała naukowo, stara się o habilitację, niestety bez sukcesu. W tym czasie próbuje się zatrudnić na którymś z uniwersytetów, jednak wszystkie te próby zakończyły się niepowodzeniem, uczelnie niemieckie nie zatrudniały wtedy jeszcze kobiet.

 

   W czerwcu 1921 roku Edyta przebywała u swojej przyjaciółki Hedwig Conrad-Martius w majątku w Bergzabern ( Palatynat). Hedwig była jedna z uczennic Husserla, która razem z mężem przeszła na katolicyzm. Tutaj nawrócenie Edyty miało swoja kulminacje.  Edyta wspomina w swej autobiografii:

„ ...sięgnęłam na chybił trafił i wyjęłam książkę sporej objętości. Nosił a tytuł „ Życie św. Teresy z Avili spisane przez nią sama. Zaczęłam czytać, zachwyciłam się natychmiast i nie przerwałam lektury aż do jej ukończenia. Gdy zamknęłam książkę, powiedziałam sobie: To jest prawda …”

Po całonocnej lekturze w niej spostrzegła odbitą sama siebie, w doświadczeniu mistycznym Teresy odkryła swe własne doświadczenie wewnętrzne.

 

„ …następnego dnia kupiła katechizm i książeczkę do nabożeństwa i zaczęła regularnie uczestniczyć we mszy w Bergzabern…” 

 

 

 

Około 1922 roku Edyta doprowadziła do rozpaczy swoją żydowską rodziną decydując się zostać rzymską katoliczką. Członkowie rodziny podchodzili z obawami o to, jaki wpływ będzie miała ta decyzja na Augustę matkę Edyty. Między sobą dyskutowali i zastanawiali się czy jest to postanowienie już podjęte ostatecznie i nieodwołalne. Czy Edyta może jeszcze zmienić swój plan. Oszołomieni i z poczuciem krzywdy chcieli żeby zmieniła i odwołała swój plan.

Do nieprawdopodobnie trudnej rozmowy dochodzi miedzy matką a córką, kiedy obje wychodzą z synagogi „ Pod Białym Bocianem”. Matka próbuje zrozumieć zadając kilkakrotnie te same pytania, „Dlaczego uwierzyłaś, dlaczego wchodzisz w chrześcijaństwo”. Matka była niesamowicie poruszona, cierpiała i nie mogła tej decyzji ani zrozumieć ani zaakceptować. Córka wiedziała i czuła, że musi iść wybraną przez siebie drogą – drogą poszukiwania prawdy, która niezłomnie prowadziła ją do chrześcijańskiego Boga, do Karmelu.

 

 

„ … moja tęsknota za prawdą była jedną wielką modlitwą…”

 

    1 stycznia 1922 przyjęła chrzest i komunię św. w kościele parafialnym św. Marcina w Bergzabern, przyjmując imię Teresa ( do swego imienia dodała imię Teresa Jadwiga). Było to święto obrzezania Jezusa, przyjęcia go na łono Abrahama. Edyta Stein stała przy chrzcielnicy w białym płaszczu ślubnym Hedwig Conrad-Martius, która była jej matką chrzestną.

Zawsze będzie świadoma przynależności do Chrystusa, nie tylko przynależności duchowej, ale także przynależności krwi.

   W dniu święta Matki Bożej Gromnicznej, dniu 2 lutego 1922 roku związanym znowu ze Starym Testamentem, biskup diecezji Speyer udziela jej w swojej prywatnej kaplicy sakramentu bierzmowania.

Jej pierwsza podróż po zmianie wyznania prowadzi do Wrocławia. „ Matko, jestem katoliczką”. Obje płaczą.

 

„… z żydowskich praktyk religijnych zrezygnowałam, kiedy byłam 14-to letnia dziewczynką i dopiero po moim powrocie do Boga czułam się Żydówką …”

 

   Natychmiast po zmianie wyznania Edyta stara się o przyjecie do zakonu Karmelitanek. Jej duchowi kierownicy, Generalny Schwind z diecezji Speyer i O. Erich Przywara SJ, powstrzymują ja przed tak radykalna decyzją. 

„ …bezpośrednio przed i jeszcze długo po mojej zmianie wyznania … myślałam, że prowadzenie życia religijnego oznacza rezygnacje ze wszystkiego, co ziemskie i życie włącznie myślą o sprawach Boskich. Powoli jednak nauczyłam się, że na tym świecie wymaga się od nas czegoś innego… Myśla wręcz, że im ktoś głębiej wierzy w Boga, tym bardziej musi przejść samego siebie, to znaczy pójść w świat, aby nieść życie boskie … ”

 

 

1923- 1931 wykładała w Niemczech i za granicą, kontynuując pracę naukową i translatorską, publikuje, jeździ, jako prelegentka na zjazdy i kongresy pedagogiczne, rozpoczyna serię wykładów i pogadanki w radio. W 1932 roku otrzymuje docenturę w instytucji katolickiej, w Niemieckim Instytucie Nauk Pedagogicznych w Munster, gdzie może rozwijać antropologię. Potrafi połączyć ze sobą naukę, wiarę i przekazać je wspólnie dalej. W całej swej działalności nauczycielskiej chce być tylko „narzędziem Pana”.

„Kto przyjdzie do mnie chce go do Niego zaprowadzić”.

 

 

 

                  

                                                ssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss

 

                                                                                                                                                                                 Praca naukowa

 

    Edyta Stein prowadziła bardzo bogata działalność naukową, przede wszystkim filozoficzną. Początkowo była włącznie fenomenologiem, w późniejszym okresie zaczęła porównywać fenomenologię z tomizmem. Zajmowała się tłumaczeniem tekstów świętego Tomasza z Akwinu oraz błogosławionego J.H. Newmana. Jako karmelitanka bosa o niezwykle bogatym życiu wewnętrznym dała wyraz pięknu i wartości przeżyć mistycznych pisząc prace poświęconą św. Janowi od Krzyża „ Wiedza Krzyża”.

   Z wielu względów filozofia Edyty Stein bywa określana mianem „ filozofii światła”. Jest poświęcona przede wszystkim człowiekowi, jako istocie świadomej, myślącej i wolnej oraz Bogu i drodze, która do niego prowadzi.

   Najważniejsze dzieła. Jej najważniejsze dzieła powstały między rokiem 1934 a 1942.

- „ O zagadnieniu wczucia ‘‘ ( Zum Problem der Einfuhlung. Dissertation) Halle 1917

-    „ Fenomenologia Husserl’ a filozofia św. Tomasza z Akwinu” Księga pamiątkowa ku czci Husserla ( Die     Phanomenologie

Husserl’s und die Philosophie des hl. Thomas von Aquin Jubilaumsausgabe fur Husserl) Halle 1929

- „ Św. Tomasza z Akwinu badania dotyczące zagadnienia prawdy ( Des hl. Thomas von Aquino Untersuchungen uber die

Wahrheit) Bresalu 1931

-   „ Byt skończony a byt wieczny” (Endliches und ewiges Sein) 1937

 

- „ Wiedza Krzyża. O św. Janie od Krzyża ( Kreuzeswissenschaft. Studie uber Johannes vom Kreuz) niedokończone 1942

 

                                                                            sssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss

  W roku 1933 pracuje, jako nauczycielka w kolegium św. Magdaleny w Spirze. W kwietniu tegoż roku dostaje propozycję objęcia stanowiska profesora w Ameryce Południowej, którą odrzuca. Był to czas, kiedy Edyta chciała objąć katedrę we Fryburgu. Znów zajmowała się swoją pracą habilitacyjną, powstało dzieło „Możność i akt”. Edyta Stein pragnęła habilitacji. Dla kobiety było to wówczas nieosiągalne. Husserl wyraził opinię „Gdyby otwarto drogę kariery akademickiej dla kobiet, na pierwszym miejscu i najgoręcej poleciłbym dopuszczenie jej do habilitacji”. 

      Po dojściu Hitlera do władzy w kwietniu 1933 roku Edyta Stein została zwolniona ze stanowiska wykładowcy i jednocześnie dostając zakaz działalności nauczycielskiej dekretem rządu nazistowskiego, który jednocześnie odbiera jej obywatelstwo niemieckie.

     Początkowo Niemcy odebrali Żydom prawo jazdy na rowerze, chodzenia po chodnikach, przebywania w parku, korzystania z kawiarni, restauracji, komunikacji miejskiej i kolejowej. Musieli oddać odbiorniki radiowe, uczęszczać do specjalnych szkół. Poza miejscem zamieszkania mogli przebywać tylko w określonych godzinach. Później nakazano im noszenie specjalnych opasek z gwiazda Dawida na ramieniu, ułatwiało to ich prześladowanie. Rząd narodowosocjalistyczny uchwalił także prawo na mocy, którego Żydzi mieli zakaz zajmowania publicznych stanowisk, później na podstawie tzw. Ustaw Norymberskich pozbawiono ich praw obywatelskich. Samuel Joseph Stein ojciec Zygfryda Steina otrzymał pruska neutralizację 24 marca 1812 roku. Jacob Courant dziadek Augusty stał się pruskim obywatelem w 1812 roku. Joseph Jehuda Burchard zdobył naturalizację 9 marca 1837 roku. Odebrało im to prawo w 1933 roku. Edyta Stein nie stanowiła tu wyjątku, musiała zrezygnować z pełnionego stanowiska. Nie była jeszcze świadoma tego, co szykuje się w Niemczech. Starała się dostrzec w tym wszystkim pozytywny aspekt.

 

Już w kwietniu 1933 roku zaraz po pierwszych pogromach Żydów Edyta Stein wystosowała list do papieża Piusa XI, w którym prosiła o reakcje Kościoła na wypaczone reakcje reżimu nazistowskiego wobec ludności żydowskiej. List powstał w 1933 roku, kiedy zwolniono ją z posady nauczycielki w Münstarze. Podejmował próbę przekonania papieża by nie tylko potępił antysemityzm, ale nawet podjął zdecydowane kroki w tym kierunku. List został bez odpowiedzi przyszło tylko błogosławieństwo z Watykanu dla niej i jej całej rodziny.  Dopiero 15 lutego 2003 Watykan zezwala na publikację tego listu. Jest to niewątpliwie moment, kiedy pojedynczego głosu, nie wiele znaczącej osoby nie da się zignorować, stało się, bowiem tak, że urósł niespodziewanie w siłę.

   Sytuacja ta stała się dla niej kolejnym krokiem w życiu, krokiem do wstąpienia do zakonu Karmelitanek w Kolonii. Wyruszyła w drogę. W 1933 roku odwiedziła Kolonię, zgłosiła się do przełożonej klasztoru Karmelitanek. Decyzję o przejściu na katolicyzm najpierw przekazała siostrze Ernie żeby ta z kolei przekazała ją matce. Dopiero teraz zdecydowała się odwiedzić Wocław chciała spędzić trochę czasu z rodziną, oznajmić decyzję, jaką podjęła oraz pożegnać się.

Ostatni dzień, który spędza w domu, to 12 października, jej urodziny.  Edyta towarzyszy swojej matce do synagogi. Dla obydwu kobiet jest to bardzo trudny dzień. 

 

„Dlaczego to poznałaś (Chrystusa). Nie chcę niczego powiedzieć przeciw niemu. To mógł być bardzo dobry człowiek. Ale dlaczego zrobił z siebie Boga?”.

Ziemia śląska była na zawsze jej małą ojczyzną, z którą żegnała się przytulona do zapłakanej matki. Miała nadzieję, że zamieszka wkrótce w nowej filii kolońskiego klasztoru zakładanej we Wrocławiu.

Matka płacze. Następnego dnia Edyta siedzi w pociągu do Kolonii. Co tydzień pisze list do matki. Nie otrzymuje odpowiedzi. Augusta nigdy nie pogodziła się z decyzjami zmiany religii zarówno Edyty jak i innych jej dzieci. O tym, co dzieje się w domu wie z listów siostry Róży. 14 października 1933 Wstąpiła do Karmelu w Kolonii. Tam spędziła 6 miesięcy postulatu ( czas próby).

 Po upływie tego czasu w wieku 42 lat, została dopuszczona do trwającego rok nowicjatu, czego początkiem są obłóczyny ( 15 kwietnia 1934 roku). Od tej chwili otrzymuje habit i nosi imię Teresa Benedykta od Krzyża, a na swoich patronów obiera sobie św. Teresę z Aviili i św. Jana od Krzyża. 21 kwiecień 1935 złożyła dodatkowe śluby czasowe na trzy lata.

 

Już w kolońskim klasztorze Karmelitanek zezwolono Edycie na dalszą prace naukową. Kontynuowała tam miedzy innymi pisanie swoistego rodzaju kroniki rodzinnej „Z życia pewnej żydowskiej rodziny”.

 

 „Chciałabym po prostu opowiedzieć, czego dowiedziałam się, jako Żydówka”.

 

 Rękopis musiał być skrzętnie ukrywany przed dostaniem się w niepowołane ręce. Karmel Maryi Pokoju w Kolonii, do którego należała Edyta Stein przechowywał i do tej pory przechowuje całkowity archiwalny zbiór dokumentów i pamiątek związanych z jej życiem.

 

 

W dniu 14 września, w chwili odnowienia ślubów 1936 roku umiera jej matka we Wrocławiu. W kilka miesięcy później w grudniu Róża siostra Edyty przyjmuje w Koloni chrzest i także wstępuje do klasztoru karmelitańskiego. 

„Moja matka do końca wytrwała w swojej wierze. Ponieważ jednak jej wiara i wytrwałe zaufanie do Boga… była ostatnia jej rzeczą, która w czasie jej trudnej jej walki ze śmiercią utrzymywała ja przy życiu, mam nadzieję, że znalazła łaskawego sędziego i teraz jest jego najwierniejszą pomocnicą, tak abym i ja doszła do celu”.

 

   21 kwietnia 1938 roku złożyła śluby wieczyste i z tej okazji kazała wydrukować na pamiątkowym obrazku słowa św. Jana od Krzyża. „ Moim jedynym powołaniem stało się od tej chwili jedynie więcej miłości”.

   1 maja 1938 Przyjęła czarny welon z rąk biskupa sufragana dr. Strockumsa. ( uroczystość welacji).

   Ogólna sytuacja w Niemczech stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Po „ Nocy Kryształowej” 9-10 listopada 1938 roku, kiedy to niemieckie ulice zasypane zostały odłamkami szkła i kryształów ze zniszczonych mieszkań i sklepów, nienawiść nazistów do Żydów staje się oczywista dla całego świata. Płoną synagogi. Żydzi wydani są na pastwę terroru.

 

„ To cień krzyża, który pada na mój lud” pisze Edyta tamtej nocy w odpowiedzi na te straszne wydarzenia.

 

W obliczu tego zagrożenia trzeba było pomyśleć o zmianie klasztoru. Przełożona kolońskiego klasztoru Karmelitanek stara się o wysłanie obu sióstr Stein za granicę. W noc sylwestrową, 31 grudnia 1938 roku, Edyta i Róża zostają przewiezione przez granicę do Holandii, do zakonu w Echt w Limburgii. Edyta uczy się holenderskiego i służy pokornie w refektarzu. Zmiana miejsca pobytu, wydawałoby się z dala od szalejącego zagrożenia uspakaja, wyjeżdżającą z rodziną do Ameryki Ernę, która piszę, że jest teraz spokojna o ich los i bezpieczeństwo.  Edyta jednak nie podchodzi równie entuzjastycznie do kwestii zagrożenia, przeczucie tego, że prześladowań nie uniknie pozostaje w niej do końca.

„Już wcześniej słyszałam o surowych działaniach przeciwko Żydom. Ale teraz otworzyły mi się oczy na to, że to Bóg znowu położył rękę na swój naród i ze los tego narodu był także moim losem”. Narodowo-socjalistyczny aryjski paragraf uniemożliwił jej kontynuację pracy nauczycielskiej. „Jeżeli tutaj jest to możliwe, nie ma dla mnie w Niemczech żadnej innej możliwości. Stałam się obca na tym świecie”.

 

 „Już teraz przyjmuje śmierć, która przewidział dla mnie Bóg, w oczekiwanym z radością poddaniu się Jego świętej woli. Proszę Pana, aby zechciał przyjąć moje życie i moją śmierć … tak, aby przyjęto Pana i przyszło Jego królestwo w całej wspaniałości, dla ratowania Niemiec i pokoju na świecie”.

   W obliczu tak realnego zagrożenia 9 czerwca 1939 roku, w wieku 48 lat, Edyta Stein spisuje testament.

   1 września 1939 roku wybucha II wojna światowa. Rozpoczyna się napaścią Niemiec na Polskę. Inne kraje nie cieszyły się też długo pokojem. 10 maja 1940 roku wojska niemieckie napadły na Luksemburg, Belgię, Holandię. Dla wszystkich przebywających w Holandii Żydów ( również Edyty i jej siostry Róży) był to początek męczeństwa i koszmaru. Róża podążyła za Edytą swoja młodszą siostrą w stronę katolicyzmu. Siostry unikały rozmów w rodzinie na temat katolicyzmu żeby nie być posądzonym o staranie się o nawrócenie kogokolwiek w rodzinie.

   Róża wyjechała najpierw do Belgii przed restrykcjami w 1938 roku najpierw do Belgii, następnie do Holandii do zakonu w Echt gdzie przebywała Edyta.Siostry Stein podobnie jak inni Żydzi zmuszone są do noszenia opaski z gwiazdą Dawida na wierzchnim ubraniu, są także wielokrotnie wzywane na gestapo. Każdego dnia sytuacja się pogarszała. W 1941 roku w Holandii rozpoczęły się pierwsze deportacje Żydów. 

   Po zajęciu Holandii przez Niemców początkowo ochrzczonych Żydów wyjęto spod eksterminacji. Dopiero po odczytaniu 26 czerwca 1942 listu pasterskiego potępiającego deportację holenderskich Żydów „ na Wschód”, czyli do znajdujących się w Polsce obozów śmierci, ze wszystkich ambon w katolickich kościołach Holandii,w akcie odwetu eksterminowano też Żydów, którzy przeszli na katolicyzm. Prawdopodobnie gdyby nie to Edyta by ocalała. W takiej sytuacji zakon postanawia przenieść Edytę i Różę do zakonu w Szwajcarii. Pomimo zaangażowania formalności trwają zbyt długo i ostatecznie do przenosin nie dochodzi.

2 sierpnia 1942 roku gestapo aresztuje 300 katolików żydowskiego pochodzenia z holenderskiego klasztoru karmelitanek, w którym przebywa Edyta Stein wraz ze swoja siostrą Różą. Do aresztowania dochodzi, kiedy siostry przebywały w kaplicy, miały 10 minut na pożegnanie się i zabranie swoich rzeczy. Edyta Stein w czasie aresztowania wypowiada słowa do swojej siostry Róży, które później wyrosną do rangi symbolu i zbudują jej postawę męczeństwa „ Chodź, idziemy cierpieć za swój lud „. Obje zostały przewiezione do Roermond, następnie ciężarówkami do obozu koncentracyjnego w Amesfoost. Tam spędziły dwa dni, po czym trafiły do Hooghalen, 4 sierpnia trafiają do obozu zbiorczego w Westerbork w Holandii. 

 

 

W czasie jazdy pociągiem do Auschwitz Edyta podrzucała krótkie listy na stacjach, gdzie się zatrzymywali, ostatni skierowany do karmelitanek w Echt zawierał prosty apel: „ Należy nakłonić konsulat szwajcarski do podjęcia wszelkich koniecznych kroków, aby przerzucić nas przez granicę. Nasz zakon pokryje wszystkie wydatki związane z podróżą.”

Ostatni raz widziano ją 7 sierpnia na dworcu głównym we Wrocławiu podczas postoju pociągu wiozącego ją wraz z innymi do obozu w Oświęcimiu.

 

 

 

 

Prawdopodobnie 9 sierpnia 1942 roku została zagazowana w niemieckim obozie zagłady KL Auschwitz II-Birkenau. Jej zwłoki zostały spalone w obozowym krematorium.

 

 

 

 

 

 

    Rodzina Steinów została rozsiana po całym świecie. Arno wyemigrował do Nowego Yorku w 1938 roku. Z trudem przystosowywał się do tamtejszych warunków, czuł się zagubiony w wielkim mieście, nigdy nie stanął mocno na nogach, nabył koncesję na mały kiosk w biurowcu na Union Square gdzie sprzedawał gazety, czasopisma, cukierki i papierosy. Jego zona zatrudniła się, jako guwernantka i gosposia w zamożnej rodzinie. Erna na emigracji zmuszona była zacząć wszystko od nowa w wieku 50- ciu lat, musiała zdać trudne egzaminy medyczne w nowym kraju, zmuszona była nauczyć się nowego języka oraz gotowania i sprzątania bez pomocy, którą miała w Breslau. Jednocześnie obarczona była troską o krewnych pozostałych w kraju, którzy plotkowali i bez jej wiedzy rozporządzali majątkiem rodziny.  Elza wyemigrowała z Hamburga do Ameryki Południowej.  Z siedmiorga rodzeństwa Edyty Stein w obozie zginęli również brat Paul z żoną oraz siostra Frieda. Rodzinom Arna, Elzy i Erny udało się wyemigrować do USA, Kolumbii i Norwegii.

Kult w kościele katolickim

   W latach bezpośrednio po wojnie Edyta Stein i jej okoliczności śmierci były nieznane. Stopniowo zbierano jej pisma, a dzięki karmelitom bosym rozchodziła się wieść o historii jej życia. Co dość interesujące, karmelitki promowały ją pod jej żydowskim imieniem. Po części odzwierciedlało to zainteresowanie, jaki wywołała pod swoim własnym nazwiskiem, jako myślicielka religijna i filozof, ale i jako katoliczka, która zginęła jak inni Żydzi w Holokauście. Po wojnie do macierzystego zgromadzenia Edyty Stein napływają liczne relacje potwierdzające jej nadprzyrodzone wstawiennictwo. 27 lipca 1957 roku Karmel koloński wniósł do generalnego postulatora prośbę o otwarcie procesu informacyjnego do beatyfikacji siostry Teresy Benedykty. Stało się to 4 stycznia 1962 roku. Znamienny jest fakt, że proces opierał się na udowodnieniu heroiczności jej cnót a nie męczeństwa. Założenie było takie, że śmierć poniosła z przyczyny przynależenia do narodu żydowskiego.  Trybunały zwołano w Kolonii, w Echt, i Spirze. Ze stu trzech świadków, którzy zeznawali tylko troje złożyło świadectwo negatywne. Jeden ze świadków, który znał Stein przed nawróceniem, zeznał, że była arogancka, ale to zostało odrzucone, jako nie istotne, gdyż Kościół rozważa życie konwertyty od chwili chrztu. Zakonnica ze szkoły katolickiej w Spirze gdzie Stein uczyła, jako osoba świecka wspominała, że Stein przesadnie okazywała swa pobożność. Inna zakonnica z klasztoru w Kolonii zeznała, że siostra Bernadetta nieustannie broniła Żydów i molestowała inne siostry, ale świadcząca okazał a się mało wiarygodnym świadkiem. Dowiedziono, że jej przesłaniem dla świata było jej osobiste utożsamianie się z Jezusem cierpiącym na krzyżu w czasie jednego z najbardziej brutalnych okresów w historii ludzkości, utożsamienie, które pozwoliło jej przyjąć śmierć, jako ostateczny akt całkowitego naśladowani Chrystusa. Nie było wątpliwości, że orzeczenie stwierdzi heroiczność jej cnót i że zostanie ogłoszona Sługą Bożym. Do beatyfikacji brakowało jedynie cudu dokonanego za jej pośrednictwem.  9 sierpnia 1972 roku kardynał Josef Hoffner zamknął proces diecezjalny i przewiózł dokument do Stolicy Apostolskiej.

 

 

 

 

Była dwunastym dzieckiem ojca Emmanuela Charlesa McCarthy i jego żony Mary z Brockton w Massachusetts (ksiądz w rycie starokatolickim, może mieć żonę i dzieci) Tereska otrzymała imię po Edycie Stein gdyż urodziła się w rocznice śmierci Edyty. Jej ojciec od dawna podziwiał Edytę Stein i kiedy jego córeczka w 1987 roku w wieku dwóch i pół lat zatruła się spożywając nieokreśloną ilość tabletek lekarstwa na grypę ( Tylenol) cała rodzina intensywnie modliła się do świętej patronki o przywrócenie zdrowia dziecku. Dziewczynka zakwalifikowała się do przeszczepu wątroby.  Do operacji nie doszło, ponieważ stan dziecka poprawił się tak, że po dwóch tygodniach wyzdrowiała. Jej niezwykle szybki powrót do zdrowia, zdziwił lekarzy i pielęgniarki. Rozpisywała się o tym również prasa. Historia ta poparta została dokumentacją kliniczną, została uznana za cud, który wyniósł Edytę na ołtarze.

 

 

 

                                                     ******************************************************************

 

                                                                                                                                          Święty

 

    W chrześcijaństwie oznacza człowieka, który przebywa z Bogiem w niebie. Kościół nadaje tytuł świętego osobie, która w sposób wybitny realizuje wypływające z wiary wartości i po śmierci była otaczana przez innych kultem. W tym wypadku święci pełnią funkcje wzorca osobowego. Ich życie, lub w przypadku męczenników śmierć przedstawiane są, jako godne naśladowania.

     Mianem świętego określa się zazwyczaj męczenników za wiarę, mistyków, ludzi o wielkiej pobożności, często założycieli bractw religijnych i zakonów, ale też filozofów i kapłanów.

W Biblii określenie święty odnoszone jest również do osoby żyjącej, która postępuje zgodnie z przykazaniami Boga i trzyma się z daleka od wszystkich ziemskich grzesznych praktyk i przyjemności. Święty to ten, który poszedł za Chrystusem i jest już zbawiony.

    We wczesnym chrześcijaństwie wszyscy męczennicy od razu po śmierci zostawali uznani za świętych. Z czasem wprowadzono szczegółowe formy dotyczące ogłoszenia danej osoby świętą. Obecnie obowiązujące zasady określa konstytucja apostolska „ Divinus perfectionis Magister” z 1938 roku. Oficjalnie uznanie za świętego w kościele katolickim poprzedza skomplikowany proces kanonizacyjny, który może się dopiero rozpocząć po beatyfikacji.

    Określenie święty używa się wobec:

- osoby świętej, która po śmierci przebywa w niebie.

-osoby kanonizowanej - ogłoszonej świętą – pozwala się na jej powszechny kult w całym Kościele katolickim.

Beatyfikacja – Akt kościelny wydany przez Kościół katolicki, uznający osobę zmarłą za błogosławioną, zezwalający na publiczny kult o charakterze lokalnym, kult ten jest ograniczony do określonego regionu. Sława świętości tych osób nie ma charakteru powszechnego, ale mogą być oni z pożytkiem propagowani, jako wzory i przykłady cnót życia.

Proces beatyfikacji może się rozpocząć najwcześniej 5 lat po śmierci kandydata, prowadzony jest przez Trybunał Beatyfikacyjny, którego zadaniem jest udowodnienie heroiczności cnót kandydata. Jawność procesu jest tylko początkowa, w stosunku do dalszych wydarzeń zachowana jest tajemnica. Kluczowymi momentami procesu są: stwierdzenie heroiczności cnót sługi Bożego oraz kanoniczne stwierdzenie, że za jego wstawiennictwem dokonał się, co najmniej jeden cud. Brane są pod uwagę jedynie cuda, które miały miejsce po śmierci kandydata. Nieco inaczej przebiega proces męczenników, gdzie do beatyfikacji cud nie jest wymagany.

Obecnie proces beatyfikacji jest regulowany przez konstytucję apostolską wydana 25 stycznia 1983 roku przez papieża Jana Pawła II.

Beatyfikacja stanowi jeden z etapów postępowania kanonizacyjnego. Beatyfikacja zmierza do kanonizacji danej postaci.

 

Kanonizacjaoficjalne uznanie przez Stolicę Apostolską świętości danej zmarłej osoby z racji osiągnięcia przez nią doskonałości moralnej w stopniu heroicznym, lub uznanie jej za męczennika. Poprzez akt kanonizacji, papież uznaje ją za osobę godną kultu publicznego w kościele powszechnym i wpisuje ją do katalogu świętych. Akt ten poprzedzony jest procesem kanonizacyjnym. Kanonizacja jest aktem ostatecznym, jest wręcz nakazem kultu obejmującym cały kościół.

    We wczesnym chrześcijaństwie kult świętych rozpoczął się nad grobami męczenników.  Następnie zaczęto uważać, że na szczególna łaskę Boga można sobie zasłużyć dając świadectwo całym swoim życiem. Zaczęto modlić się o wstawiennictwo u Boga nad grobami ludzi, których życie uznano za wyjątkowo przykładne i godne naśladowania.

     Faktem świadczącym, że dana osoba jeszcze za życia a najczęściej po śmierci cieszyła się szczególnym względami u Boga były czynione przez nią cuda.

Te podstawowe aspekty świętości- przykładne życie i zaistniałe cuda za wstawiennictwem świętego stanowią podstawę także w obecnej procedurze kanonizacyjnej.

Obecna procedura kanonizacyjna regulowana przez konstytucję apostolską DIVINUS PERFECTIONIS MAGISTER wydana 25 została w styczniu 1983 roku przez papieża Jana Pawła II.

Kanonizację wieńczy uroczystością odbywająca się zwykle na placu św. Piotra w Watykanie. Przy obecności papieża, biskupów, kardynałów, delegacji światowych i wiernych. Odbywa się uroczysta msza, zapisanie w katalogu świętych i wyniesienie relikwii.

Beatyfikacja i kanonizacja zmierzają do tego samego – do uznania świętości osoby.


 

     Kult świętych związany jest z przekonaniem, że mogą oni wstawiać się za wiernymi u Boga- są orędownikami u Boga, patronami zawodów, miast, grup społecznych. Zbudowano liczne sanktuaria ku czci świętych. W niektórych krajach często powierza się im patronat nad miastami, kościołami, instytucjami, grupami zawodowymi itp.

Osoba, która została uznana przez kościół za świętą, będzie czczona już zawsze. Niemożliwa jest, bowiem jej dekanonizacja.

   W judaizmie występuje zakaz kultu świętych. Hebrajskie słowo święty oznacza oddzielony od czegoś i do czegoś. Najczęściej mówiąc jest to oddzielenie od grzechu dla Boga.

 

                                                              *************************

 

 

     Zbieranie dokumentacji, badań i starania, aby można było przypadek Teresy McCarthy uznać za cud trwał 11 lat. Badano czy nagłe uzdrowienie dziecka mogło nastąpić za wstawiennictwem Edyty Stein. Jak to zrobiono i co ostatecznie przekonało badaczy przez jednych pozostanie niepojęte na zawsze a przez innych było oczywiste już od samego początku.

4 styczeń 1962 Otwarcie procesu informacyjnego przez biskupa Kolonii kardynała Józefa Fringsa.

1 kwietnia 1962 roku otwarcie procesu beatyfikacyjnego Edyty Stein przez kardynała Josefa Fringsa arcybiskupa Kolonii.

7 lipca 1971 zakończenie badań pism w Kolonii25 lipiec 1962 rozpoczęcie badania pism Edyty Stein.

7 lipca 1972 otwarcie procesu de non cultu

9 sierpnia 1972 zakończenie procesu na terenie diecezji przez kardynała Hoffnera oraz przewiezienie akt procesowych do Rzymu. W Kolonii uroczystości z okazji 30- lecia śmierci Edyty Stein.

 

1 maja 1987 Beatyfikacja w Kolonii przez ojca świętego Jana Pawła II dr. Edyty Stein – Siostry Teresy Benedykty od Krzyża, karmelitki bosej – filozofa, Żydówki i męczennicy.

8 kwietnia 1997 Watykan ogłasza, że papież oficjalnie rozpoznał cudowne uleczenie Teresy Benedykty McCarty, ostatni krok wymagany do kanonizacji Edyty Stein.

11 październik 1998 Błogosławiona Edyta Stein – siostra Teresa Benedykta od Krzyża została w Rzymie ogłoszona przez Ojca Świętego Jana Pawła II świętą Kościoła Katolickiego kanonizacja

1 października 1999 została ogłoszona patronka Europy., Współpatronką razem z św. Brygidą Szwedzką, św. Katarzyną Sieneńską.

15 lutego 2003 Watykan zezwala na publikację listu pisanego przez Edytę Stein do papieża Piusa XI w kwietniu 1933 roku.

1 maja 1987 Teresa Benedyktynka od Krzyża została beatyfikowana na stadionie w Mogensdorf w Kolonii, w mieście, w którym wstąpiła do zakonu. 

 

„ Chylimy głęboko głowy przed świadectwem życia i śmierci Edyty Stein, wybitnej córki Izraela i jednocześnie córki zakonu Karmelitanek, Siostry Teresy Benedykty od Krzyża, osobowości, która w swym bogatym życiu jednoczy w sobie dramatyczna syntezę naszego stulecia. Syntezę historii pełnej głębokich ran, które nadal sprawiają ból … i jednocześnie syntezę pełnej prawdy o człowieku, w sercu, które tak długo nie znalazło spokoju i spełnienia, aż w końcu odnalazło pokój w Bogu” – to słowa papieża Jana Pawła II w czasie beatyfikacji Edyty Stein w dniu 1 maja 1987 roku w Kolonii.

    Zgadnie ze słowami papieża Jana Pawła II, dokonującego w dniu 1 maja 1987 roku w Kolonii jej beatyfikacji Kościół oddał cześć „ córce Izraela, która w czasie narodowo-socjalistycznych prześladowań, jako katoliczka pozostała wierna Panu Jezusowi, a jako Żydówka swojemu narodowi w wierności i miłości”.

   11 październik 1998 Błogosławiona Edyta Stein – siostra Teresa Benedykta od Krzyża 11 października 1997 roku została w Rzymie ogłoszona przez Ojca Świętego Jana Pawła II świętą Kościoła Katolickiego.

    Wiadomość o kanonizacji podano w 1997 roku wiosną, jedenaście lat po beatyfikacji. Kanonizacje poprzedziło sympozjum pt. „ Edyta Stein – świadek na dzisiaj, prorok na jutro”. W dniach 7 do 9 października w Papieskim Instytucie Duchowości.

   Uroczystość odbyła się w Rzymie na placu Św. Piotra. Obok papieża obecnych było: 26 kardynałów, kanclerz Niemiec Helmut Kohl, premier Jan Buzek i 60 tyś wiernych. Masza rozpoczęła się o 10 rano, wraz z papieżem koncelebrował m. in. Ks. Emanuel McCarthy melechita ojciec Teresy Benedykty McCarthy z Bostonu. Czternastoletnia Teresa była również obecna wraz z jedenaściorgiem rodzeństwa i matką na uroczystości. Powitano ja szczególnymi oklaskami. Podobnie jak przy beatyfikacji licznie przybyli członkowie rodziny Stein ( 97 osób) w większości ze Stanów Zjednoczonych oraz liczni przedstawiciele narodu żydowskiego.

     Na fasadzie w loży głównej bazyliki św. Piotra w Watykanie wisiała ogromna fotografia nowej świętej przyodzianej w habit Karmelu.

     Po samej uroczystości kanonizacji odbyło się kilka mszy i uroczystości zwykle towarzyszących tej wielkiej uroczystości.

   Podczas dziękczynienia za kanonizację kardynał Gulbinowicz przewodniczył uroczystej koncelebrze w języku polskim w kościele Ducha Świętego w Rzymie w pobliżu Watykanu. Celebrus przypominał związki nowej świętej z Wrocławiem, jej rodzinnym miastem.

   Beatyfikowana i kanonizowana była na mocy dekretu o heroicznym męczeństwie.

 

   Jan Paweł II swoim listem apostolskim motu proprio 1 października 1999 ogłosił ją współpatronką Europy. Od tej pory dzień poświecony jej czci 9 sierpnia obchodzi się w randze święta. Dzień ten jest jednocześnie dniem modlitw za ofiary holokaustu. 

 

… „ … Ogłosić dzisiaj św. Edytę Stein współpatrona Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości, wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie … „ …

   Sprawa Edyty Stein miała szczególne znaczenie dla Jana Pawła II. Podzielał jej zainteresowania fenomenologią i jej związkami z etyką chrześcijańską. Jako temat swej rozprawy filozoficznej Wojtyła wybrał fenomenologię Maksa Schellera. Co więcej papież poznał dobrze Romana Ingardena, który wykładał filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, kiedy Wojtyła był biskupem krakowskim, a który korespondował z Edyta Stein, późniejszą świętą oprócz tego łańcuszka osobistych powiązań Jan Paweł II był autentycznie poruszony postacią nowożytnej intelektualistki, która doszła do wiary w osobę Jezusa poprzez bezstronne poszukiwanie prawdy. Niewielu kandydatów do świętości w XX wieku stanowiło taki przykład dla intelektualistów w Kościoła i poza nim.

    3 marca 1983 roku sprawa Edyty Stein została pchnięta w kierunku procesu o męczeństwo – śmierć, jako akt odwetu wobec postawy katolickich biskupów Holandii – została potraktowana za argument do uznania jej męczeństwa za Kościół katolicki. Procedurę kanonizacyjną prowadził ojciec Eszer, który miał udowodnić tą tezę. Zatem śmierć za kościół katolicki, za wiarę, a nie jedynie z powodu jej żydowskiego pochodzenia. Eszer był Niemcem, który należał do pierwszego pokolenia Niemców, którzy z czystym sumieniem mogli o sobie powiedzieć, że nigdy nie należeli do partii nazistowskiej. Był w sprawę osobiście zaangażowany i była ona dla niego czymś więcej niż kolejnym zadaniem.

    Jakimi argumentami przepchano sprawę Edyty Stein i jak bardzo były kręte i zawiłe ścieżki, którymi prowadzono proces trudno ukazać i wyjaśnić w tej rozprawie. Odsyłam, zatem prawdziwe zainteresowanych tym tematem do literatury poświęconej świętej, która jest niezwykle liczna. Już na pierwszy rzut oka można się pokusić o stwierdzenie, że argumenty, którymi się posługiwano nie były tak bardzo oczywiste.

    W wyniku procesu uznano, że należała zarówno do męczenników i wyznawców. Jakiekolwiek były teoretyczne następstwa tej precedensowej decyzji, pod względem praktycznym oznaczało to, że nie potrzebowała już cudu do beatyfikacji. Papieżowi pozostało już tylko znaleźć powód formalnej beatyfikacji Edyty Stein tak, aby nie urazić Żydów i nie zaprzeczać logice argumentów, dzięki którym jej sporawa zakończyła się pomyślnie.

 

     Dla Żydów życie i śmierć Edyty Stein to historia śmierci jednego ważnego życia pośród takich samych ważnych innych. Dla katolików to śmierć męczeńska nie taka jak inne. Edytę Stein i innych Żydów mordowali ludzie, z których ogromna część była ochrzczona. Edyta Stein zginęła, bo była żydówką, pomimo tego, że była katoliczką, pomimo tego, że była w habicie zginęła z rąk faszystów z racji pochodzenia a nie tego, czym się zajmowała lub w co wierzyła.

   Jej aresztowanie i śmierć w obozie przedstawia się, jako świadome poświęcenie za swój ukochany naród. Analizując fakty widzimy, że nie była to świadoma i dobrowolna decyzja. Chcąc przenieść się do Szwajcarii próbowała uchronić swoje życie, zatem nie poświęcenie tylko przymus.  Uznanie jej śmieci za męczeńską nie jest, zatem takie oczywiste.

    Niezmiernie trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że jej śmierć nie miała wiele wspólnego z katolickim męczeństwem. Czy zatem słowa Jana Pawła papieża, że Edytę Stein można czcić, jako męczenniczkę w kościele katolickim mają sens?  Uznając za świętą żydówkę kościół katolicki miał problem z dyplomatycznym wyjaśnieniem wielu kwestii. Czy tylko Żyd nawrócony jest godny naśladownictwa? Czy jej męczeńska śmierć powinna być uznana, choć zginęła, jako żydówka nie katoliczka? Czy katolicy wynieśli Edytę Stein do rangi świętej, bo chcieli pokazać, że Żyd nawrócony na chrześcijaństwo robi dobrze i ma służyć, jako przykład?

    Choć Jan Paweł II zaprzeczył i przestrzegł przed takim rozumowaniem tego wydarzenia, zawsze pozostaje pytanie na ile w tym wszystkim jest prawdy a ile kościelnej manipulacji i próby wciśnięcia osoby Edyty w pasujący katolikom schemat.

 

 

   Stosunki miedzy chrześcijanami a Żydami to historia niebywałych napięć, wzajemnych oskarżeń i nienawiści. Początkowo dla Żydów chrześcijaństwo było uciążliwą sektą, której nie tolerowano. Doszło w końcu do wykluczenia chrześcijan ze społeczności żydowskiej. Podały obopólne oskarżenia o to, że każda ze stron jest gorsza od pogan, bo ci nie znają prawdy, a niewspółmiernie gorsze jest ja znać i jawnie wobec niej występować. Jednym głównym powodem było również oskarżanie Żydów o bogobójstwo, o zabicie Syna Bożego, i wiara chrześcijan w odpowiedzialność zbiorową Żydów za ta zbrodnię i zrzucenie wina na wszystkie pokolenia żydowskie. Obje religie wzajemnie się separowały. Żydzi na swego Mesjasza nadal czekali, natomiast chrześcijanie zarzucali im, że ten już przyszedł a oni nie potrafili go rozpoznać, co było dowodem na to, że łaska boska się od nich odwróciła i kwestia tego, który naród jest naprawdę przez boga wybrany stała się sporna, a może wręcz oczywista w zależności od tego czyje oczy na nią patrzyły, zwłaszcza w czasach, kiedy chrześcijaństwo rosło w siłę sytuacja i położenie społeczne Żydów coraz bardziej się pogarszało. Zburzenie świątyni jerozolimskiej w 70 roku, utrata niezawisłości społecznej i rozproszenie się po świecie, rozpoczyna ciąg represji i prześladowań. Z biegiem czasu dochodzą do tego oskarżenia o mordy rytualne, dochodzi do masakry, wypędzania Żydów z terenów, na których próbowali się osadzać na stałe, liczne pogromy i obdzieranie z majątków, holokaust. Różnie układały się stosunki między ludźmi, masowe mordy na Żydach przeplatały się z heroicznymi czynami ratowania życia, pomiędzy nimi była również zwykła codzienność, która zacierała związki ideowe i nakazywała żyć jak człowiek z człowiekiem. O ile życie pisało własne scenariusze to na gruncie ideowym, religijnym obie te religie zwalczały się i nie widziały a nawet nie szukały wzajemnego porozumienia.

     Zmianę w tych stosunkach wprowadził Sobór Watykański II ( 11 października 1962- 8 grudzień 1965). Wydano deklarację o stosunkach Kościoła Katolickiego do religii niechrześcijańskich wydany 28 października 1965 roku. Kościół zareagował na zmiany stosunków miedzy krajami na świecie, na potrzebę współpracy globalne zbliżenie się, zacieranie się granic, z czym wiązała się potrzeba tolerancji. Wśród pięciu punktów deklaracji „ Nostra Aetate” czwarty odnosi się do religii judaistycznej. Poruszano takie kwestie jak trwałość przymierza Boga z Izraelem, bogobójstwo, wzywa obje strony do dialogu. Potępia prześladowanie Żydów. „ Skoro, więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom święty sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”.

Jan Paweł II czuł do Edyty wyjątkowa więź, ponieważ był również zwolennikiem dialogu żydowsko katolickiego. I to właśnie on ją kanonizował. Na ile było w tych działaniach szczerej, niezłomnej wiary?  W jakiej części zwykła manipulacja i chęć przepchnięcia propagowanych przez siebie idei? 

 

 

 

 

                                         Judaizm i chrześcijaństawo – podobieństwa i różnice – wspólna korzenie, przyczyny rozłamu. 

 

   Judaizm powstał w czasach mojżeszowych, zapoczątkował go Abraham. Twórcą chrześcijaństwa jest Jezus Chrystus, którego osoba stała się zasadniczym powodem do wyodrębnienia się chrześcijaństwa z judaizmu. Co Jezus miał do judaizmu? Początkowo łamał zasady, które wydały mu się niedorzeczne. Żydzi dostając dziesięć przykazań, zaczęli je tłumaczyć, skrupulatnie objaśniając jak według nich powinno postępować się, na co dzień.  Powstałe w wyniku tych interpretacji liczne prawa Jezus ogłosił za absurdalne ( np. zakaz zbierani plonów, w dzień święty Jezus idąc przez pole zrywał kłosy zboża i je jadł). Najwięcej różnic wynika z interpretacji Pisma Świętego. Judaizm skłania się ku interpretacji dosłownej, podczas gdy w chrześcijaństwie dominuje tłumaczenie metafizyczne.

Głoszone przez Jezusa  słowa o tym, że jest synem Bożym to że uzdrawiał i czynił cuda  były dla Żydów bluźnierstwem. Kult Jezusa, jako syna Bożego i postaci świętej uważany jest przez wyznawców judaizmu za bałwochwalstwem.

Obje religie uznają Stary Testament, jako pismo święte, konflikt zrodził się przy próbach zreformowania judaizmu przez Jezusa Chrystusa i przez jego nieortodoksyjny stosunek do Tory.

Tora – wskazówka, pouczenie, pięć pierwszych ksiąg Biblii. Głównym tematem Tory jest przymierze pomiędzy Jahwe ( Bogiem) a narodem Izraela za przewodnictwem Mojżesza. Talmud jest komentarzem biblijnej Tory, w którym wyjaśniano jak przestrzegać prawa zawartego w Torze.) opisuje jak interpretować nakazy zawarte w Torze) – jak powinien zachować się pobożny Żyd w danej sytuacji, jest to spis komentarzy rabinów na pytania wiernych dotyczących prawidłowego zachowania się.

Konflikt zaowocował aresztowaniem Jezusa i ukrzyżowaniem go, jako politycznego buntownika. Pierwsi chrześcijanie nadali Jezusowi drugie imię Chrystus ( namaszczony, pomazaniec) i uznali go za Mojżesza. Żydzi na swojego Mesjasza wciąż czekają.

Pomimo różnic obje religie głoszą potrzebę dobra. Wspólnym  najważniejszym przykazaniem  jest miłowanie bliźniego.  Judaizm jest dużo bardziej ortodoksyjny niż chrześcijaństwo,   determinuje codzienne życie człowieka  ( koszerność, styl życia, ubierania się).

 

 

 

     Literatura autorstwa Edyty Stein jak również ta analizująca jej filozofię czy dotycząca bezpośrednio jej osoby jest niezwykle liczna. Do najbardziej cennych należy zaliczyć tą płynącą od ludzi, którzy opierają swoje przemyślenia na doświadczeniach osobistych, relacje z pierwszej ręki.  Niewątpliwie do takich należy książka Susanne Batzdorff „ Ciocia Edyta”.  Jej wspomnienia są o tyle cenne, że oprócz opisów dotyczących samej Edyty wnoszą wiele obrazów pozwalających poznać życie codzienne ówczesnego społeczeństwa.  Poznajemy, zatem zmagania mieszkańców przedwojennego i wojennego Breslau, rysujące się niezwykle żywo i wyraziście. Podobnie jest ze wspomnieniami Edyty w „Dziejach pewnej żydowskiej rodziny”. Niezwykle ciekawy, plastyczny obraz nie tylko najbliższej rodziny i kręgu znajomych, ale również miasta i jego zwykłych mieszkańców.

    EdytaStein zaczęła pisać swoją historię pod wpływem namowy jednego z jej duchowych mentorów. Spisana historia rodziny miała być obrazem przeciw propagandzie sianej przez media będące na usługach rządu. Zaczęta w czasach prześladowań Żydów w czasie, kiedy Edyta stracił posadę nauczycielki w Münsterze. Nie wiedziała, że są to ostatnie chwile uchwycenia rodziny w znanym sobie kształcie. Za chwilę rodzina taką, jaką do tej pory znała rozpadnie się i albo rozproszy po świcie albo zginie w nazistowskiej machinie śmierci. Pierwszy rozdział książki powstał w 1933 roku i był czytany przez rodzinę na bieżąco. Potem rękopis musiała ukrywać podczas pobytu w Holandii w zakonie, bała się, że mogłaby zakon wprowadzić w kłopoty w razie odnalezienia go przez nazistów, którzy okupowali Holandię. Manuskrypt ocalał dzięki siostrze Pi z zakonu w Echt gdzie mieszkała Edyta, skąd ją zabrano do obozu. Według życzenia Edyty jej książka dotycząca wspomnień rodzinnych miała być wydana po śmierci jej rodzeństwa. Została wydana jeszcze przed śmiercią jej siostry Erny za jej zgodą, ale z pewnymi pominięciami w teksie, które zdaniem Erny powinny zostać dla dobra rodziny nieupublicznione. Zwłaszcza ze książka Edyty nie była skończona przez nią i nie wiadomo, w jakiej formie puściłaby ja do druku sama autorka.

Książka Edyty obejmowała lata od 1891 roku ( od urodzenia Edyty) do 1916 chwili, kiedy otrzymała stopień doktorski.

 

 

     Edyta była osobowością zamkniętą. Czytając to, co pisała poznajemy jej sposób widzenia nie tylko rodziny, ale i otaczającego ją świata. Poznajemy też sposób, w jaki patrzyła na siebie czy może bardziej chciałaby by patrzyło na nią otoczenie, zwłaszcza to, które jej nie znało. Być może kierowała słowa do bliskich wybierając taką właśnie formę tłumaczenia niektórych swoich postaw czy decyzji.  Poznając jej myśli nie sposób nie doszukać się dysonansu między tym jak opisuje siebie samą a faktami z jej życia czy sposobem postrzegania jej przez innych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w wielu punkach obraz ten jest dużo lepszy niż mógłby być w rzeczywistości.

    Była człowiekiem trudnym do zidentyfikowania. Zastanawiać się można jak należy na nią patrzeć, czy jako na naukowca, który uciekł w inną wiarę by móc robić karierę i uniknąć prześladowań czy może, jako na człowieka wybranego, któremu Bóg wyznaczył ścieżkę między dwoma wierzeniami, czyniąc z niej pomost, który miał powoli powstawać po wiekach rozłamu. Kim była? Kimś, kto świadectwem swego życia miał pokazać, że kwestia wiary to splot różnych przypadków, które odciskają swoje piętno w dowolnie wybranej przez nas samych konfiguracji? Czy dziś, kiedy kryzys w kościele jest tak rozległy i namacalny, kiedy tyle mówi się o islamizacji Europy, jest tą, która pokazuje jak mylący jest osąd człowieka postrzegany przez pryzmat jego wyznania?  

    Czy człowiek występując przeciwko swojej wierze, szukając innych ścieżek i odpowiedzi na dręczące go pytania wstępuje na właściwą drogę czy właśnie z niej zbacza? Czy bardziej właściwe jest nawrócenie przez własne poszukiwania czy trwanie w wierze przodków? Czy należy wątpić czy trwać przy dogmatach. Istnieje pogląd, że człowiek z umysłem analitycznym prędzej czy później zostanie ateistą. Jak zatem określić człowieka, który przechodzi kryzys wiary by po chwili zatopić się w innej ponownie? Czy jest to transformacja, przeistoczenie duchowe czy czysta kalkulacja?  

    Edyta Stein przechodzi na katolicyzm a potem wstępuje do zakonu w momencie, kiedy represje Żydów są coraz częstsze i bardziej uciążliwe.  Żydzi często nawet ci, którzy nie przywiązywali wcześniej wagi do swojego pochodzenia i przynależności skupiali się i jednoczyli w nieszczęściu i wobec nieszczęścia. Odgradza się od nich regułą klasztoru o ścisłym odosobnieniu. Postanawia właśnie w tak trudnym okresie przeciąć więzy ze swoją żydowską rodziną i jednocześnie odseparować się od prześladowanej społeczności. Wstępuje do wspólnoty o ostrej kontemplacyjnej i zamkniętej regule, która uniemożliwia jej wyjazdy, nawet odwiedzanie matki, ogranicza korespondencje i poddaje nadzorowi przełożonych.  Śledząc jej życie nie sposób zastanowić się również nad tym czy i w jakim stopniu jej przejście na katolicyzm było podyktowane wpływem Husserla. Nikomu prawdziwych powodów nigdy nie wyjawiła, była osobowością raczej nie skłonną do zwierzeń.

    Pomimo wątpliwości, które pojawiają się w próbie zrozumienia jej decyzji, przeważa pogląd, że całym swoim życiem przerzuciła most między swoim żydowskim pochodzeniem a wiarą w Chrystusa. Stała się w ten sposób symbolem przemian dokonujących się w kulturze i religii, w którym kryje się sam zarodek tragedii i nadziei kontynentu europejskiego. Niemały a być może decydujący wpływ na takie postrzeganie jej osoby miały słowa Jana Pawła II, który zwrócił uwagę, że stała się ona świętą i patronką europy nie, dlatego że przeszła z judaizmu na katolicyzm, lecz dlatego, że potrafiła w swojej osobie jednoczyć te dwie religie. Postrzegana jest głównie, jako trwały symbol człowieczeństwa i solidarności międzyludzkiej.

    Jako mieszkanka dużego miasta lubiła obficie czerpać z tego, co miasto oferowało. Aktywność fizyczną traktowała, jako odskocznię od pracy naukowej. Grała w tenisa, chodziła w góry. Miała poczucie humoru, postrzegana była, jako osoba dobra i ciepła. Jako dziecko charakteryzowała się niepohamowanym wręcz furiackim charakterem. Miała ambicję wyróżniania się spośród innych uczniów, chełpiła się wiedzą, utrzymywała dystans od jej zdaniem zwyczajnych ludzi, spoglądała na nich z intelektualną i moralną wyższością. Choć w swojej książce zapewniała, że w dorosłym życiu pokonała te wady z tekstu wyłania się osoba zapatrzona w siebie, oceniająca i nietolerancyjna, mało sympatyczna, zapatrzona w siebie i myśląca o sobie, jako o kimś wyjątkowym i lepszym od wszystkich.

   Kontakty Edyty z mężczyznami były często na stopie koleżeńskiej. Sama ustawiała taką granicę wyraźnie. Jedyną osobą, o której wiadomo, że mógłby zostać kimś więcej był Hans Lipps. Który początkowo nie chciał się z Edytą ożenić, jednak po śmierci swojej żony oświadczył się jej. Odrzuciła jego propozycję stwierdzając, że znalazła już inną drogę w życiu. Jak bardzo jej zawiedziona droga uczuciowa, w połączeniu z jej charakterem wpłynęła na decyzję wstąpienia do zakonu?

   Z różnych listów i zapisków wynika, że miłostki lub niewinne romanse nie były Edycie obce, więc albo była bardzo wybredna i wyniosła w doborze kandydatów albo po prostu nie była zainteresowana wcześniej żadnym mężczyzną do tego stopnia żeby go poślubić poza Hansem, którego kochała, jak można chociażby wywnioskować z listów jej przyjaciółki Hedwig Conrad – Martius.

   Edyta nawet wtedy, kiedy została karmelitanką nie zapierała się ani nie ukrywała swoich żydowskich korzeni. Jednak jej wiedza na temat judaizmu była bardzo ograniczona. Wychowywała się w rodzinie z matką przestrzegającą tradycji żydowskich i chodzącą do synagogi, obchodzącej święta żydowskie, jednak nie była to rodzina zbyt bardzo religijna, restrykcyjnie przestrzegająca tradycji i religijnych nakazów. Większość krewnych i przyjaciół nie była pobożna. Edyta nie znała praktyki ortodoksyjnej. Być może podążałaby inną droga gdyby otrzymała gruntowne wykształcenie w tradycji żydowskiej.

   Zdarzało się jej otwarcie krytykować niektóre zwyczaje żydowskie. Kobiecie jej czasów judaizm miał niewiele do zaoferowania. Ograniczona rola, jaką tradycyjnie przyznawał kobiecie, mogła nie wystarczyć a raczej zdecydowanie była przeszkodą do zaspokojenia głodu wiedzy, jaką miała.

    Antysemityzm i zamykanie drogi do kariery Żydom mógł mieć tez wpływ na decyzję ochrzczenia się. Czy Edyta była na tyle zdesperowana i chciała zrobić karierę? Do tego stopnia dążyła do zdobycia wiedzy i zrobienia kariery, że gotowa była porzucić swoją rodzinę i ochrzcić się. Edyta wielokrotnie mówi o swoim nie- żydowskim wyglądzie, z duma podkreślając fakt, że nikt nie uważał jej za żydówkę.

 Wspominała z bezradnością, że zatrudnienie na posadzie nauczycielki w miejskiej Viktoria Schule zawdzięczała włącznie brakowi kadry nauczycielskiej spowodowanemu wybuchem pierwszej wojny światowej.

    Odejście Edyty od wiary mogło być podyktowane niezrozumieniem konieczności i absurdalności przestrzegania wielu praw religijnych, którym wierni poddać się muszą. Człowiek o umyśle analitycznym często nie widzi związku i sensu niektórych nakazów, co skutkuje albo jawnym sprzeciwem, a w dalszym czasie daje podstawy do oddalenia się od absurdalnych tradycji lub jej lekceważeniem. Judaizm nie jest wolny od takowych zakazów, które, mogły osłabić przywiązanie Edyty do religi, w której była wychowywana.

Pisząc swoją ostatnią duchową wolę i testament, czego wymaga się od karmelitanek poprosiła Boga, aby przyjął jej życie, …”… jako wynagrodzenie za niewiarę narodu żydowskiego i za to, aby Pan mógł być przyjęty przez swój własny lud, a jego królestwo mogło nadejść w chwale ku zbawieniu Niemiec i dla pokoju na świecie …”…

   Jej narodziny w święto Jom Kippur ( święto pojednania) i wykorzystanie tego faktu, nadanie jej symbolicznej roli patronki pojednania między dwoma religiami, jest zgrabnym posunięciem, sugerującym, że taką właśnie misją obarczył ją sam stwórca, że nie jest to dzieło przypadku. Czy aby na pewno owa zbieżność, podkreślanie jej, uwypuklanie nie ma znamion przerostu formy nad treścią? Wyniesiona do świętości przez jedną religię przy zdecydowanym zakazie czczenia świętych przez drugą. Porozumienie ponad podziałami? Czy to ma szansę dobrze zadziałać?

   Co tak naprawdę spowodowało jej przejście na katolicyzm? Z zapisków Edyty Stein wnioskować można, że przejście to nie miało jednej decydującej uroczystej chwili, kiedy to na człowieka być może mocą ducha świętego lub innej równie silnej mocy, spływa olśnienie by od tego momentu świetlistą ścieżka znaczyć trasę dalszych dni. Takich wskazówek święta miała wiele, występowały kolejno po sobie, kobieta w kościele, rolnik modlący się przed pracą, spotkanie z mającym duży wpływ przyjacielem Maxem Schelerem, porządkowanie zapisków po zmarłym przyjacielu czy będącym swoistym preludium tych poszukiwań drogi do katolickiego Boga całonocnym czytaniem Życia św. Teresy z Avila. Prawda obawiała się jej powoli, ale skutecznie, moc, przez którą poczuła się w końcowej fazie owładnięta spłynęła na nią łagodnie, spokojnie, ale konsekwentnie. Taka wersja tkwi w zapiskach Edyty. Nam pozostaje wysnuć własne wnioski, poszukać własnej odpowiedzi na to jak bardzo prawdziwa jest ta relacja, a na ile jest to kreowanie własnego wizerunku, sposobu, w jaki chciałaby na nią patrzono. Czy wstąpienie do zakonu w momencie decydującym dla historii Żydów niemieckich było ucieczką, czy prawdziwym, płynącym z duszy i podpartym niezachwianym przekonaniem powołaniem.

   Jako osoba niezwykle skryta swe prawdziwe intencje zabrała ze sobą. Dla nas będzie kimś, na kogo każdy z nas spojrzy w bardzo subiektywny sposób, wiedziony własnym doświadczeniem, własnymi poglądami. Wiedziony wiarą lub jej brakiem, traktujący ją, jako świętą lub po prostu ciekawą osobowością o dużym oddziaływaniu na innych. Edyta Stein być może weźmie pod swoje patronackie skrzydła nie jedną jeszcze duszę, skłoni nie jedną osobę do refleksji. Jej przykład będzie nie raz wykorzystywany, jako wzorzec pożądanych postaw społecznych. Wyróżnienie jej postawy, nadanie jej sensu wychowawczego i psychologicznego, zapewne spotka się z pozytywnym, jaki sceptycznym przyjęciem

   Edyta Stein doczekała się wielu opracowań i publikacji. Ona sama jak również jej Zycie jest tematem wielu sporów. Wielu zastanawia się czy jest łącznikiem czy raczej jej osoba dzieli Katolików i Żydów. Czy może być częścią wspólną obu stron czy może jedna z nic próbuje sobie ją zawłaszczyć. Co chciałaby sam Edyta, bo przecież umierając nie wiedziała, że uświeci się jej życie. Czy sama by tego chciała? Marzyła o karierze uniwersyteckiej, ale czy chciałaby aż takiego wyróżnienia? Marzyła o poświęceniu życia dla boga, ale czy jej marzenia sięgały aż tak daleko?

 

W jednym z listów porównała swoja decyzje nawrócenia i zostania mniszką z biblijna postacią królowej Estery, która poświęciła się, aby ocalić Izraelitów. 

 

…”… Ufam mocno, że Pan przyjął moje życie za wszystkich Żydów... (…)… Raz po raz muszę myśleć o królowej Esterze, która dlatego została wzięta ze swego narodu, żeby stanąć przed królem za wielu. Jestem bardzo biedną i bezsilną małą Esterą, ale król, który mnie wybrał jest nieskończenie wielki i miłosierny…”…

Czytając te słowa nie sposób nie zadać sobie pytania o to jak daleko oderwany od życia musi być ich autor. Trudno w tych słowach znaleźć też duchową pokorę, postrzegając siebie i swój żywot, jako nazbyt silną kartę przetargową na linii sporu Bóg chrześcijański i Żydzi.

                                         Wrocław Edyty Stein 

 

Opisane miejsca wiążą się z najwcześniejszym okresem życia Edyty Stein, które spędzała we Wrocławiu. Domu, w których mieszkała, szkoły, w których się uczyła, miejsca gdzie lokalizowano rodzinne przedsiębiorstwo, a także miejsca ważne ze względów religijnych : obje synagogi, seminarium rabinackie, cmentarz, miejsca pojawiające się w biograficznych zapiskach. 

 

1 Ulica S. Dubois 29 ( Kohlenstrasse 13)  Pierwsze miejsce zamieszkania rodziny Stein we Wrocławiu. Wynajmują tu dom,  w którym Edyta Stein przychodzi na świat. Rodzina wyprowadza się z mieszkania po śmierci Zygfryda, kiedy Edyta miała mniej więcej dwa lata. W zastawionych po sobie wspomnieniach opisuje to co z tego miejsca zapamiętała. Znajduje się też tam informacja że dom rozebrano a na jego miejsce postawiono kamienicę. W połowie lat osiemdziesiątych ustalono , że podany adres Kohlenstrasse to w dniu dzisiejszym ul. S. Dubois 29. Zachowało się również mieszkanie zajmowane przez Steinów, na pierwszym piętrze , na prawo od klatki schodowej. W 1988 roku dom zburzono i wybudowano budynek mieszkalny. … „ … z mieszkania przy Kohlenstrasse, gdzie się urodziłam , zachowałam tylko jedno wspomnienie; jest to w ogóle pierwsza rzecz jaką pamiętam … przypomniałam sobie mianowicie taką scenę: stoję przed wysokimi, białymi drzwiami i walę w nie obu pięściami , ponieważ za tymi drzwiami była moja starsza siostra i chciałam się do niej dostać… „ …

2  Ulica Kurkowa 12 ( Schiesswerderstrasse 12 ) Z kolejnego miejsca zamieszkani Edyta nie odnotowała żadnych wspomnień. Rodzina mieszkała tam w roku 1895. Dom podobnie jak istniejące tam współcześnie Edycie kamienice po parzystej stronie ulicy Kurkowej.…”… nic się w mej pamięci nie łączy z następnym naszym mieszkaniem przy Schesswerderstrasse, gdzie mieściła się także nasza pierwsza składnica drzewa…”…

3 Ulica Myśliwska 5 ( Jägerstrasse 5)  W  latach 1896-1901 Augusta wynajmuje trzypokojowe, znacznie większe, wygodniejsze i w stosunku do poprzednich o dużo wyższym standardzie. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze uchodzącej za elegancka kamienicy. Skład drewna mieszczący się w tamtym czasie przy Rosenstrasse 9/9a ( ul. Niemcewicza 14/16) graniczył z podwórkiem kamienicy, w której mieszkała rodzina Steinów i był niezwykle radośnie wspominanym placem zabaw dla dzieci. Edyta jest wtedy trzyletnim dzieckiem. To miejsce do dziś niewiele albo nawet wcale się nie zmieniło. Ta sama brama to samo podwórko z resztami spornego muru.…”… aby mej matce skrócić drogę, gospodarz Böse pozwolił wybić w murze furtkę. Korzystała z niej dopóty, aż pan Böse pokłócił się z właścicielka składnicy (…) Na znak zerwania wszelkich stosunków między wrogimi sobie sąsiadami, furtkę zamurowano. Poszkodowana została moja matka; musiała odtąd obchodzić cały blok domów (…) Pan Böse znalazł jednak wkrótce wybieg, aby zakpić ze swojej nieprzyjaciółki: po obu stronach muru ustawiono drabinę i tak, kilka razy dziennie, moja matka wdrapywała się tam i powrotem. Później pomysłowy gospodarz kazał mur z góry nieco wyciąć – nikt nie mógł mu stawiać przepisów, co do wysokości muru – i wtedy do przejścia wystarczała drabinka o niewielkich szczeblach. Dla dzieci wspinanie się po drabinie to prawdziwa przyjemność, ale dla mojej pięćdziesięcioletniej wówczas matki było to uciążliwe, zwłaszcza zimą, gdy stopnie drabiny stawały się śliskie i zlodowaciałe …” … 

4 Ulica Henryka Pobożnego 7 ( Enderstrasse 7). Najprawdopodobniej w drugiej połowie 1901 roku rodzina Steinów zmienia miejsce zamieszkania i przeprowadza się kilka kamienic dalej. Według ksiąg adresowych z 1902 roku Augusta wraz z dziećmi zajmuje mieszkanie na wysokim parterze.

5 Ulica Roosevelta 4 ( Waterloostrasse 4).

6 Ulica Nowowiejska 38  ( Michaelisstrasse 38). Edyta zamieszkała w nim jako dziewiętnastolatka, a opuściła go jako osoba dojrzała.…”… Julia przedtem u mnie nie bywała. Lustrowała nas dokładnie i miałam wrażenie, że przyszła tu nie tylko dla oszczędności czasu, ile aby wreszcie poznać jak mieszkam. Wyznała jawnie swoje zaskoczenie, że w tak mało okazałej dzielnicy znalazła tak piękny dom. Imponowała jej szczególnie wewnętrzna dębowa klatka schodowa i salon, w którym ją przyjęłam” …

7   Cmentarz Żydowski na ul. Ślężna 37-39 ( Jüdischer Friedhof Lohestrasse ) Miejsce spoczynku  nie tylko rodziców Edyty Stein ale również je innych krewnych.… „ … Byłam jednak na pogrzebie i później w domu żałoby, gdzie się zebrali wszyscy nasi krewni… „ …

8 Synagoga Pod Białym Bocianem ( Synagoge Weißer Storch). Edyta często odprowadzała matkę do synagogi zgodnie domową tradycją, bywało, że uczestniczyła w nabożeństwie. Kobiety gromadziły się na  drugiej galerii obiegającą główna halę, za ażurowym dekoracyjnym parawanem ( do dziś szczątkowo zachowanym). … „ … nas dzieci ze sobą nie zabierała; dopiero w południe szliśmy po nią i razem wracaliśmy do domu. Ubierano nas wtedy w najlepszą odzież i buciki; na dziedzińcu przed synagogą spotykaliśmy wiele innych dzieci, które świątecznie wystrojone czekały na swoich rodziców…”…

9  Hotel HB Invest pl. Nankiera 1 (Szkoła im.Cesarzowej Wiktorii - Victoriaschule -  Ritterplatz). Tu Edyta w wieku sześciu lat, 12 października 1897 roku zaczyna naukę. …”… Nasz budynek szkolny na Ritterplatz był dawnym pałacem Schaffgotschów niespełniającym wprawdzie wymogów higieny nowoczesnej szkoły, ale miał za to wiele romantycznych zakątków. Naprzeciwko stał piękny klasztor urszuliński. Na placu przyklasztornym, pod jego starymi drzewami spacerowałyśmy zawsze chętnie w czasie dużej przerwy lekcyjnej o godzinie dziesiątej...”…

10  LO I ul. Poniatowskiego 9/ 13  ( Żeńskie gimnazjum im. Wiktorii - Victoria Schule  - Blücherstrasse  )  W 1909 roku gimnazjum im. Wiktorii przenosi się do nowej siedziby. Tu Edyta kontynuuje naukę w wyższych klasach licealnych i zdaje maturę 3 marca  1911 roku.… „ … Julia Heimann ( …) mieszkała od szkoły o godzinę drogi, wiec prosiła mnie, gdyż ja miałam tylko kilka minut, od czasu, jak przeniosłyśmy się do nowego budynku szkolnego przy Blücherstrasse. … „ …

11 Mosty Uniwersyteckie ( Universitäts  Brücke) Edyta we wczesnym dzieciństwie przechodziła po nich u boku siostry  Róży spieszącej na zakupy, później prowadziła tędy ej codzienna droga do szkoły i na Uniwersytet. Wspominała jak przechodząc mostami wykorzystywała czas na powtarzaniu zadanych lekcji.… „ …Po mym powrocie do domu mieszkałyśmy znowu obie w jednym pokoju, a kiedy w rok później zdałam egzamin wstępny do gimnazjum, Erna powiedziała: „ Bogu dzięki nie będę już musiała sama chodzić do szkoły!” I znów cały rok – jak w dzieciństwie – wędrowałyśmy każdego ranka przez most na Odrze do Ritterplatz. W drodze powtarzała mi zadane lekcje… „ …

12  Uniwersytet Wrocławski ( Schlesische Friedrich-Wilhelm-Universität zu Breslau) Edyta studiuje tu w latach 1911-1913… „ … Jezuitom wiec zawdzięczamy ten stary, piękny budynek grubych murach i głębokich niszach okiennych o zbytkownie zdobionej w stylu barokowym „ auli Leopoldyńskiej” i Sali muzycznej. Jakże uroczyście musiały tu wyglądać obchody oficjalne – jak urodzin cesarza, przyjmowanie rektoratu itd. – gdy do przepychu barw ścian i malowideł stropu oraz bogatych ozdób stiukowych, dochodził jeszcze kolorowy orszak studentów w galowych strojach., sztandarowi, którzy ze swoimi sztandarami wypełniali nisze okienne i kiedy wreszcie wchodziło całe ciało profesorskie; na przodzie pedel ze swoja gruba laską, za nim rektor, dziekani i docenci z guzikami i biretami w kolorze swych fakultetów, niektórzy z szerokimi, barwnymi szarfami w poprzek piersi – oznaka honorowego doktoratu ( najczęściej uniwersytetów amerykańskich).

Stary, szary budynek nad Odrą ( niedawno przemalowany na żółto „ w stylu epoki”) stał mi się wkrótce ukochany i bliski. W wolnych godzinach, znalazłszy pusta sale wykładową, lubiłam siedzieć na jednej z wolnych desek okiennych, wypełniających głębokie nisze w nurze, i tam pracowałam. Z tej wysokości mogłam patrzeć na rzekę i most uniwersytecki, na którym wrzało życie, i miałam wrażenie, że jestem księżniczka na zamku … „ …

13 Kościół Uniwersytecki Najświętszego Imienia Jezus pl. Uniwersytecki 1a ( Matthias Kirche- Uniwersität Platz) Edyta odwiedziła kościół wraz z koleżanką. Wspomniała o tym w swoich zapiskach.…”… jeden jedyny raz, podczas jakiejś wolnej godziny, byłam razem z Julią Hiemann w Matthias Kirche, przyległym do uniwersytetu i kiedyś do niego należącym, zamurowane drzwiczki zdradzają jeszcze dawne połączenie …”…

14 Katedra Biologii Człowieka dawny Konwikt św. Józefa ul. Kuźnicza 35 ( Heinrich Steffensa – Dom Steffensa) W czasie studiów Edyta razem z Grupą Pedagogiczną uczestniczyła w seminarium psychologicznym i filozoficznym profesora Wilhelma Sterna. Zajęcia odbywały się w pomieszczeniach dawnego konwiktu. Obecnie sala nr. 2 na parterze nosi imię Edyty Stein. Na fasadzie budynku znajduje się murowana trójjęzyczna tablica z kopia jej podpisu.… „ … Stern wspaniałomyślnie dał nam do dyspozycji lokal seminarium psychologicznego na miejsce naszych zebrań. Mieściło się ono wówczas na drugim piętrze dawnego konwiktu, Smiedebrücke 35. ( Doczekaliśmy się jeszcze tego, że razem z seminarium filozoficznym zostało ono przeniesione do piękniejszych i bardziej godnych pomieszczeń na pierwszym piętrze i mogliśmy się tam przesiedlić). Zbieraliśmy się raz w tygodniu od 8-10 wieczorem. O 10 zamykano dom. Jeśli jeszcze nie skończyliśmy dyskusji szliśmy jeszcze do kawiarni … „ …

…”… swojsko czułam się na przyległym, równie czcigodnym konwikcie, gdzie odbywaliśmy psychologiczne i filozoficzne seminaria … „…

15 Ulica Kuźnicza ( Schmiedebrücke) Edyta i jej siostra Róża kończyły większość wspólnych wędrówek po mieście w cukierni Illgena przy ul. Kuźniczej., gdzie za 15 fenigów kupowały ciastka. Do momentu opuszczenia Wrocławia Edyta bywała na Kuźniczej niemal codziennie. Tędy obie siostry chodziły po zakupy. W czasach studenckich odbywały się pod numerem 35 zajęcia seminaryjne z psychologii, na które regularnie uczęszczała. …”…Róża otaczała mnie szczególna troską. Gdy szłam z nią do miasta po sprawunki, wstępowała ze mną zazwyczaj do małej cukierni i zamawiała dla mnie porcję jabłecznika z bitą śmietaną, lub latem porcję lodów, także ze śmietaną. Nigdy o to nie prosiłam, lecz kiedy przechodziłyśmy blisko naszego lokalu przy Schmidebrücke, gdzie się dostawało te wspaniałości za 15 fenigów, bezwiednie spoglądałam ukradkiem w okno wystawowe i Róża bez słowa kierowała się ku wejściu...”…

16 Ostrów Tumski i Wyspa Piaskowa ( Dominsel & Sandinsel) Za każdym razem, kiedy Edyta wybierała się na spacer w wolnych chwilach, podążała do biblioteki, lub wracała do domu po zajęciach uniwersyteckich przemierzała oba te miejsca.…”… a także w bibliotece uniwersyteckiej, dawnej fundacji kanonickiej przy Sandstrasse. Obok stoi kościół – ciężka, wczesnogotycka budowla. Jest to katedra, a za nią most katedralny, który prowadzi na wyspę Dominsel. Jakiż to cichy, zamknięty w sobie świat. Szeroka, prosta ulica Katedralna wiedzie od mostu obok kościoła św. Krzyża ze wspaniałymi, iglastymi wieżycami gotyckimi- do głównego portalu katedry. Po obu stronach stoją niskie, dystyngowane domy kanoników, tuż obok – pałac arcybiskupi. Bardzo tę drogę lubiłam. Czułam się tu jakby w świecie ciszy i pokoju, przeniesiona w dawno minione stulecia. Lecz do wnętrza tych pięknych kościołów nie wchodziłam, przede wszystkim, dlatego, że odbywały się nabożeństwa. Nie miałam tam nic do szukania i uważałam, że postąpię taktowniej, gdy innym nie zakłócę pobożności…”…

17 Plac Wolności ( Schloßplatz) Edyta Stein uczestniczyła w komersie zorganizowanym z okazji jubileuszu stulecia Uniwersytetu Wrocławskiego. 3 sierpnia 1911 wieczorem w ogromnym namiocie rozstawionym na placu zgromadzili się zarówno studenci jak i grono profesorskie, aby świętować obchody. … „ … Na placu ćwiczeń przed zamkiem królewskim rozpięto olbrzymi namiot, gdyż żadna z sal nie pomieściłaby tak wielkiej ilości „ starszych panów”, którzy przybyli na uroczystość ( …) Stół z dziewczętami w bieli oczywiście przyciągał uwagę wszystkich starszych panów, spacerujących po namiocie i rozglądającymi się za dawnymi znajomymi: czegoś podobnego w ich czasach nie było ( …) Skoro tylko skończyły się występy i przemowy, dyskretnie zniknęłyśmy tak, że żaden cień nie zmącił naszej radości … 

18 Opera ul. Świdnicka 35 ( Stadttheater – Schweidnitzer Strasse)…”… uszczęśliwiało mnie już samo zajęcie miejsca na widowni i oczekiwanie aż się powoli uniesie żelazna kurtyna, zabrzmi głos dzwonka – i otworzy się wreszcie nowy nieznany świat. Żyłam wtedy zupełnie tym, co się działo na scenie, a szara rzeczywistość stawała się bardzo odległa. Nie mniej niż wielkie tragedie lubiłam oglądać operę klasyczna. Pierwszą, jaką słyszałam, był „ Zaczarowany flet” … „…

19 Hala Stulecia  ( Baseny przy Stadionie) i Park Szczytnicki  ( Jahrhunderthalle Und Scheitniger Park) Uczestniczyła w jubileuszach organizowanych na terenie hali , stupięćdziesięciolecie urodzin Fryderyka Schillera, jubileuszu stuleci uniwersytetu czy w 1912 roku w organizowanych tu uroczystościach bachowskich. Sprzed hali niejednokrotnie Edyta rozpoczynała swoje spacery po parku szczytnickim... …”… Latem 1913 roku Wrocław przeżywał wielkie wydarzenie: stuletnią rocznicę wyzwoleńczej wojny. Dziwiono się nawet, że właśnie ten semestr spędzałam poza Wrocławiem., bo traciłam przez to wiele uroczystych imprez; przede wszystkim sztukę Gerarda Hauptmanna pisana specjalnie na tą okazję wystawiono w nowo zbudowanej „hali stulecia”, kopulastej budowli betonu i żelaza, największej wówczas na świecie…”…

…”… W tej świątecznej hali – oprócz piosenek- wysłuchałam jeszcze innych, pięknych koncertów np. Wielkiego koncertu Bacha na sporządzonych w tym celu olbrzymich organach. Zwiedziłam też oczywiście wystawę stulecia, z której nowo wybudowane hale, historyczne ogrody oraz inne urządzenia wokół hal, powstały, jako trwała ozdoba naszego miasta…”…

- Baseny przy Stadionie  ( Stadion Schwimmbad)

- Zoo ( Zoologischer Garten)

- Rekreacyjny Pas Odry ( odcinek Ostrów Tumski – Wyspa Opatowicka) … „ … Co roku 2 września przeżywałam wielkie pokusy w związku ze „ Świętem Sedanu”. Cała szkoła, za wyjątkiem najmłodszych dzieci, przy pięknej pogodzie udawała się parowcem po Odrze do Schaffgotschgarten, gdzie na dworze musiałyśmy wysłuchać płomiennej mowy patriotycznej …” …

- Park Szczytnicki … „ … latem chodziliśmy często do parku ( Scheitinger Park – piękny, stary, angielski park we wschodniej części miasta), aby posłuchać śpiewu słowików … „ …

20  Kompleks mieszkaniowy „Bulwar Staromiejski” Teren i zabudowania po byłym Wojewódzkim Szpitalu im. J. Babińskiego ( Allerheiligen Hospital) Edyta po wybuchu I w. św. przechodzi tu szkolenie przed pracą sanitariuszki w Hranicach.…”… Następnego dnia, w niedzielę, wprowadzono wojnę. Odwiedziła mnie właśnie Róża i od niej dowiedziałam się o kursach pielęgniarskich dla studentek. Zgłosiłam się natychmiast i odtąd każdego dnia chodziłam do szpitala Wszystkich Świętych na wykłady, ucząc się wojennej chirurgii., leczenia chorób zakaźnych, robienia opatrunków i zastrzyków (…) Po miesięcznym przeszkoleniu zdałyśmy egzamin. Wezwanie jednak nie nadchodziło. Chodziłam nadal na ćwiczenia do szpitala Wszystkich Świętych. Kilka tygodni pracowałam na oddziale gruźliczym, potem na chirurgicznym, gdzie leżały przeważnie dzieci po wypadkach drogowych. Pomagałam też w chirurgicznej poliklinice.  Wszędzie miałam ręce pełne roboty i nigdzie się nie czułam piątym kołem u wozu. Szpital Wszystkich Świętych był wielkim szpitalem miejskim, lecz zatrudniał mało wyszkolonych pielęgniarek. Większą część ich pracy wykonywały zwykłe salowe: dziewczęta bez wyszkolenia, nastawione raczej na prace domową, które dopiero stopniowo, pod kierunkiem siostry oddziałowej, albo pielęgniarki uczyły się praktycznie pielęgniarstwa chorych. Odniosłam wrażenie, że chorych nie traktowano tu z miłością i że ochotnicza pomoc w tym miejscu cierpienia miała pole do czynnej miłości bliźniego. Zadanie to nie było bez cierni i prawdopodobnie sam wstęp do szpitala kosztował sporo starań. Nam nie robiono trudności, bo chodziłyśmy tam w celu przeszkolenia i na okres kilku tygodni…”…

21  Dolnośląskie Centrum Zdrowia Psychicznego ul. J. I. Kraszewskiego 23/25 ( Zakład dla psychicznie chorych Einbaumstrasse )…”… Często – jak już wspomniałam – zaglądałam do zakładu dla psychicznie chorych przy Einbaumstrasse, gdzie urzędował Moskiewicz, jako ordynator…”… 

22 Kościół św. Michała Archaniła ul. B. Prusa 78( St. Michaeliskirche) Od chwili przyjęcia chrztu w 1922 roku podczas każdego pobytu we Wrocławiu, Edyta odwiedzała świątynię znajdująca się dosłownie o dwa kroki od domu.

22 Dworzec Główny ( Bresalu Hauptbahnhof) Tu Edyta zaczynała i kończył swoje liczne podróże. 13 października 1933 roku odjeżdża około godz. 8.000 rano do Kolonii, Edyta opuszcza Wrocław, do którego nie było jej dane już tak naprawdę powrócić. Ostatni raz widziano ją 7 sierpnia na dworcu podczas postoju pociągu wiozącego ją wraz z innymi Żydami do obozu w Oświęcimiu.… „ … Gdy po dziesięcznomiesięcznej nieobecności wróciłam późnym wieczorem do Wrocławia i wysiadając z pociągu zobaczyłam go pierwszego na peronie, sprawa stała mi się jasna … „ …

… „ … Przyjechałam na początku marca w mroźny wieczór. Na dworcu oczekiwał mnie tylko brat Arno i wierny kuzyn Franc. Matka rzadko wychodziła po nas na stację … „ …

 

                                               Miejsca pamięci Edyty Stein w dzisiejszym Wrocławiu.

Krzyż pokoju.

Znajduje się na skwerze Ks. Roberta Spiske przy ul. B. Prusa i rogu ul. S. Wyszyńskiego. Krótki życiorys Edyty Stein umieszczony został na murku okalającym krzyż. Składa się on z dwóch części: drewnianej i metalowej. W części drewnianej wbite jest 365 gwoździ, które symbolizują cierpienie, jakie codziennie dotyka ludzi. Część metalowa zawiera inskrypcję języku hebrajskim i polskim. Są to słowa Psalmu 31: „ Ojcze, w ręce Twoje oddaje ducha mego”. Krzyż upamiętnia ofiary II woj., św. a w szczególności św. Edytę Stein.

Autorem monumentu jest austriacki rzeźbiarz Helmut Strobl. Jest to kopia krzyża, który wykonał on do Kaplicy Pokoju w tyrolskiej miejscowości Patsch k. Insbruku. Zanim krzyż stanął w kaplicy artysta odwiedził z nim siedem miejsc związanych z życiem Edyty Stein: Kolonię, Echt, Berlin, Drezno, Wrocław, Oświęcim, Wiedeń i Innsbruck. Prezentując projekt: „ Europa Friedenkreuz - geweith der Europafrieden shiligen Edith Stein. 365 Gedenk – Minuten”.

Kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła.

Znajduje się przy ul. B. Prusa 78, nieopodal domu rodzinnego Edyty Stein. Od czasu przyjęcia chrztu Edyta odwiedzała go za każdym razem, kiedy odwiedzała dom rodzinny. W północnej wieży kościoła ( po lewej stronie od głównego wejścia). Kaplica powstała w 1989 roku dwa lata po beatyfikacji. W setną rocznicę urodzin Edyty Stein kaplica zyskała nowy wystrój. Głównym elementem kaplicy jest murowany ołtarz w formie otwartej Biblii, oraz murowany świecznik w formie stosu kartek papieru autorstwa Alfredy Poznańskiej. Inskrypcja na ołtarzu brzmi: „ Witaj krzyżu – nadziejo moja”. Umieszczona jest również data śmierci świętej. A pod ołtarzem wmurowano urnę z ziemią i garstką prochów pomordowanych w Auschwitz.  Po prawej stronie umieszczono relikwiarz ze skrawkiem habitu.  Relikwię podarował archidiecezji wrocławskiej metropolita Kolonii kard. Joachim Meisner. W 2003 roku relikwiarz skradziono.  W kaplicy również znajduje się obraz Edyty Stein – siostry Teresy Benedykty od Krzyża autorstwa Jolanty Kordeckiej.

Obok wejścia do świątyni umieszczona jest tablica ku czci świętej, a przy kościele działa Prywatne Gimnazjum Salezjańskie. Na jego elewacji w 2010 roku umieszczono mozaikę przedstawiającą Edytę Stein, jako zakonnice opiekująca się dziećmi w czasie deportacji do Auschwitz. 

Popiersie Edyty Stein w ratuszu wrocławskim.

Marmurowe popiersie Edyty Stein ufundowane przez ówczesnego prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego i jego małżonkę Barbarę w 1997 roku stanęło w Galerii Wielkich Wrocławian w Starym Ratuszu. Popiersie jest autorstwa znanego wrocławskiego artysty rzeźbiarza Tomasza Rodzińskiego. Popiersie Edyty Stein oglądał papież Jan Paweł II podczas wizyty we Wrocławiu na 46 Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w towarzystwie prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w 1997 roku.

Ulica bł. Edyty Stein

Dzięki inicjatywie Wrocławskiego Towarzystwa Miłośników Historii przy wsparciu Komisji Nazewnictwa Ulic TMW, ulicę Waisenhausstrasse, która Edytę Stein prowadziła wprost z domu rodzinnego do kościoła Michaeliskirche ( Kościół Św. Michała Archanioła) przemianowano w 1989 roku z ulicy Starczej na ulicę bł. Edyty Stein. 

Park Edyty Stein i upamiętniający ją obelisk.

Park znajduje się przy kościele św. Michała Archanioła został wyodrębniony z Parku Stanisława Tołpy w 2011 roku i na mocy uchwały Rady Miejskiej Wrocławia obecnym patronem jest św. Teresa Benedykta od Krzyża – Edyta Stein. Tuż przy parku biegnie ulica bł. Edyty Stein.

W parku znajduje się postawiony jesienią 2-12 roku obelisk przypominający formą kamie nagrobny – macewę, na której zacytowane są słowa, które wyszły spod pióra Edyty Stein, widnieje tam te kilka słów opisujących to, kim była i skąd pochodziła. 

Ostrów Tumski

Od 2010 roku na południowej wieży katedry św. Jana Chrzciciela na Ostrowie Tumskim znajduje się piaskowa, dwumetrowa figura przedstawiająca Edytę Stein, jako zakonnicę z krzyżem w ręku. Również na Ostrowie Tumskim w kaplicy Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego na pl. Katedralnym przechowywany jest kielich z wizerunkiem pochylonej nad krzyżem Teresy Benedykty od Krzyża, którym posługiwał się papież sprawując mszę św. na zakończenie 46 Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w 1997 roku. 

Kościół pw. Opieki Świętego Józefa 

W kościele pw. Opieki Świętego Józefa przy ulicy Ołbińskiej znajduje się portret Edyty Stein namalowany przez Lidię Witwicką zaś pod kościołem ustawiono krzyż na cokole z czarnego marmuru, którego prawa strona z napisem „ Świadek Prawdy i Znaku Pojednania” poświęcona jest św. Teresie Benedykcie od Krzyża. 

Dom Rodzinny ul. Nowowiejska 38 i Stolperstein

Na rodzinnym budynku znajduje się pamiątkowa tablica odsłonięta przesz Prezydenta Wrocławia 10 sierpnia 1992 roku w pięćdziesiątą rocznicę śmierci Edyty Stein. W październiku 2008 roku wmurowano również w chodnik przed domem, jako pierwszy w Polsce Stolperstein Edyty Stein – kamień, o który się potykamy - na pomysł wmurowania w chodnik betonowych kamieni z mosiężnymi tabliczkami, będącymi sposobem na wskrzeszenie pamięci, o tych, którzy nie mają swoich grobów wpadł Günter Deming. Niemiecki artysta jeździ od lat po całym świecie wmurowując symboliczne kamienie z wyrytym na nich imieniem i nazwiskiem upamiętnionej osoby i datą jej urodzin, śmierci i losem, jaki ją spotkał. 

 

 

 

 

 Edycie Stein poświęcony jest film fabularny „ Siódmy pokój „ z 1996 roku w reżyserii Marty Meszaros            

 

 

 

 

 

                                                  Relikwie

Niewielki fragment szczątków osoby świętej, kawałek ciała lub płyny ustrojowe, przedmiot lub jego fragment z nią związany są jedna z wielu form pobożności wiernych i religijności ludowej.

Kult relikwii zrodził się oddolnie i nie wynikał z samej doktryny chrześcijańskiej. Jego matką była pobożność ludowa.

Relikwia I stopnia – to fragmenty z ciała świętego ( krew, kości, skóra).

Relikwia II stopnia – przedmioty związane z osobą świętego za jego życia

Relikwia III stopnia – to przedmioty, które stały się relikwiami przez dotkniecie właściwych relikwii I lub II stopnia. Przedmioty potarte o części ciała zmarłego świętego lub dotknięte przez samego świętego w trakcie jego życia.

Od XIII wieku rozpoczęła się praktyk wystawiania relikwii do adoracji  w specjalnych naczyniach. W relikwiarzach przechowywane są tylko relikwie I stopnia.  Relikwiarze mają różne kształty ( krzyż, monstrancja, puszki, skrzynki). Wykonane są najczęściej z kości słoniowej lub metali szlachetnych, bogato zdobione malowidłami lub kamieniami szlachetnymi. Relikwie w nich przechowywane nie są dostępne dla oczu obserwatorów. Są relikwiarze niewielkie, niepozorne które można nosić przy sobie, w portfelu, w wisiorku na szyi.

Najbardziej popularnymi dziś formami relikwii są niewielkie kawałki tkaniny nasączone krwią świętego wtopiony w niewielki obrazek z wizerunkiem świętego. Niektóre jednak relikwie są kolokwialnie mówiąc dziwne w swej naturze. 

 

… „ … kopytko osiołka, na którym odbyła się ucieczka do Egiptu, które znalezione było koło piramid […] pióro ze skrzydeł archanioła Gabryjela, które podczas zwiastowania niósł; dwie głowy przepiórek zesłanych Izraelitom na puszczy; olej, w którym poganie św. Jana chcieli usmażyć i szczebel drabiny, o której się śniło Jakubowi i łzy Marii Egipcjanki i nieco rdzy z kluczy św. Piotra, krople potu św. Jerzego. Które wylał ze smokiem walcząc … „ … Henryk Sienkiewicz

     Relikwiami są: schody pałacu Piłata, mleko Matki Bożej, napletek Jezusa, język św. Antoniego z Padwy. Niektóre relikwie obrosły legendami. Stały się symbolami funkcjonującymi w literaturze, malarstwie. Włócznia św. Maurycego w grocie, której znajduje się gwóźdź z krzyż a Jezusa Chrystusa, Święty Gral kielich, którego używał Jezus podczas ostatniej wieczerzy.

    Pątnicy, aby uczcić relikwie najczęściej całują relikwiarz wystawiony podczas dużych świąt. Często papież nie chciał oddać wiernym szczątków świętego, godził się jedynie na oddanie potartych o nie bandaży. Kustosze grobu św. Tomasza rozdzielali pielgrzymom do picia wodę, którą wcześniej przelali przez nagrobek świętego dzięki specjalnym otworom, które zapewniały kontakt z jego relikwiami. W Krakowie natomiast podawano do picia napój, w którym zanurzano pierścień św. Stanisława.

    Szczątki świętych budziły też wiele emocji. Wystawione przed pogrzebem ciało św. Elżbiety z Turyngii patronki wrocławskiego kościoła garnizonowego, zostało dosłownie rozszarpane przez wiernych, którzy chcieli zachować dla siebie, choć część ciała, jako relikwię. Rwano nie tylko szaty, ale tez paznokcie, palce. Kiedy po kanonizacji wyciągnięto ciało z grobu stwierdzono, że było nienaruszone ( jeden z wymaganych warunków świętości), ale jednocześnie wiadomo było, że uległo rozczłonkowaniu. Głowę oddzielono, usunięto włosy i skórę, cała operacja wymagała ugotowania ciała św. Elżbiety. Posiadanie relikwii ważnego świętego wiązało się z tłumami pielgrzymów, co wiązało się ze sporymi dochodami.

    Kult w kościele katolickim można oddać jedynie relikwiom, co, do których istnieje pewność, że są prawdziwe, potwierdzone prawdziwym dokumentem, dawniej nazwanym autentykiem, wydanym przez kompetentną władzę kościelną. Dziś dokument taki ma formę współczesnego certyfikatu napisanego po łacinie. Określa rodzaj Religi, niekiedy zawiera opis oprawy, posiada podpis osoby zaświadczającej autentyczność i pieczęć urzędową.

    Relikwie były przez wieki uznawane, jako oznaka potęgi. Dawne zasady uznawały żeby każdy nowo wybudowany kościół musiał mieć jakąś znaczącą relikwie. Taka sytuacja stworzyła rynek, na którym z braku prawdziwych relikwii zaczęto tworzyć ogromne ilości relikwii fałszywych. Relikwiami handlowali często wędrowcy rozpowszechniając je po całym świecie, do dziś przetrwało wiele relikwii, co, do których pochodzenia nie sposób określić. Handel fałszywymi relikwiami był problemem, który musiał uregulował już w 1215 roku Sobór Luterański i od tego czasu relikwie musiały być zatwierdzone przez papieża.

   Relikwie SA chronione prawem kanonicznym, które ich sprzedaż uznaje za niegodną. Ponadto też w odniesieniu do relikwii doznającej wielkiej czci ze strony wiernych, prawo kanoniczne zabrania przenoszenia na stałe lub rozporządzenia ich stanem prawnomajątkowym bez zezwolenia Stolicy Apostolskiej.

    Handel relikwiami, choć zakazany przez kościół i prawo kanoniczne istnieje do dziś. W Internecie można natrafić na sklep fundacji Nasza Przyszłość powiązanej z ojcem Rydzykiem sprzedawane SA relikwie po 5 zł związane z św. Janem Pawłem II. Są to relikwie III stopnia – chusteczki, które miały kontakt z właściwą relikwią lub kontakt z grobem świętego. Na niewielkiej chusteczce nadrukowany jest wizerunek papieża oraz ukończonej niedawno świątyni o. Tadeusza Rydzyka.

- relikwia Jana Pawła II – relikwia I stopnia 3 tyś. Zł

- obrazek z relikwia św. Ojca Pio – 60 zł.

- książka plus obrazki z relikwiami dzieci fatimskich ex indumentis z szat świętych – 400 zł

- relikwiarz z relikwia św. Jana Nepomucena – 900 zł.

- Medalik z relikwią ( ex indumentis – fragment odzieży) św. Edyty Stein 68, 50 zł

Obecnie dozwolony jest handel relikwiarzami bez relikwii w środku, ten rynek rozwija się również bardzo sprawnie.

    Relikwie ze względu na wartość materialna lub kolekcjonerską często ulęgają kradzieży.

    W 2003 roku skradziono z Wrocławskiego kościoła pw. Św. Michała Archanioła jedyne w Polsce relikwie św. Edyty Stein. Nigdy ich nie odnaleziono.

 

    W przypadku relikwii Edyty Stein z powodu braku grobu i ciała nie istnieją relikwie I stopnia. Nie istnieją tez miejsca, do którego wierni mogą pielgrzymować lub chociażby modlić się w oczekiwaniu na cud za sprawa świętej. W przypadku Edyty Stein nie było nawet drugorzędnych relikwii jak różańce i krzyże, jakich używała. Ubrania, które nosiła zostały zniszczone, kiedy naziści spalili karmelitański klasztor w Echt. 

 

W Koloni przy klasztorze Karmelitanek Bosych, w którym przebywała Edyta Stein zostało otwarte archiwum. W klimatyzowanych pomieszczeniach znajduje się 25 tysięcy rękopisów- dokumenty osobiste, listy, rozprawy filozoficzne, modlitwy, zwykłe codzienne notatki. Archiwum powstało, aby świadczyć i upamiętniać życie Edyty Stein. Jest miejscem, które w zastępstwie mogiły, której Edyta Stein nie ma być pamiątka po jej istnieniu. 

 

 

Modlitwa napisana przez Edytę Stein

 

         „Kim jesteś słodkie światło, napełniające mnie

I rozświetlające uroki mego serca?

Wiedziesz mnie jak matczyna dłoń

A gdybyś mnie opuścił,

Nie potrafiłabym uczynić ani jednego kroku.

Jesteś jak przestrzeń

Otaczająca moje jestestwo i osłaniasz mnie sobą.

 

Gdyby wymknęło się z Twojej opieki,

Zstąpiły do otchłani nicości,

Z której zniósłbyś je do światła.

Ty, bliższy mnie niż ja siebie

I bardziej wewnętrzny niż moje wnętrze,

A przecież nieuchwytny i niepojęty,

Rozsądzający każde imię:

Duchu Święty – Wieczna Miłości!”

 

   Silna, odważna kobieta o wielomianowej osobowości.  Urodziła się w niemieckim Breslau, dziś polski Wrocław oddaje jej cześć. Urodziła się, jako zwykła dziewczyna w wielodzietnej, żydowskiej rodzinie … przeznaczenie miało wobec niej swoje plany. Przez całe życie była osobą, która poszukiwała, ramy, w które próbował wcisnąć ją jej współczesny świat były dla niej za ciasne. Zawsze uważała, że jest stworzona do wyższych celów, do czegoś większego. Wiedziała, że spodka ją w życiu coś niesamowitego i w pewnym sensie miała rację. Czy odnalezienie sensu życia było prawdą objawioną czy tylko chwilową ułudą? Czy jej droga poszukiwania prawdy, jej próby znalezienia swojego miejsca w życiu były prowadzone boskim zamysłem? Czy podniesienie jej osoby do rangi symbolu jest podjęciem próby porozumienia w odwiecznym konflikcie między dwiema religiami, chęcią znalezienia wspólnych autorytetów pozwalających ten konflikt złagodzić?

   Bez wątpienia byłą znakomitą kobietą, naukowcem, filozofem, teologiem, duchowym gigantem, ale czy męczennicą godną wyniesienia na ołtarze?

 

 

 

Dom Edyty Stein 


/ / / / 37-39 / / S / / /
/ / / / 38 /
maras - Administrator | 2019-08-04 20:40:57
Bardzo ciekawie i rzetelnie napisany esej, świetnie się czyta... jak zawsze :) Gratulacje!
netha | 2019-08-10 07:28:37
Dziękuję ;)
TW40 | 2019-08-11 00:40:16
Bardzo ciekawy artykuł (pozwoliłam sobie poprawić dwie literówki...)! Mogę dodać, że E. Stein wypoczywała w Szklarskiej Porębie w willi Marta - najprawdopodobniej tu (Willa Martha); inny budynek - nosił podobną nazwę ("Marta" bez "h") ale najprawdopodobniej chodzi o pensjonat bliżej dworca kolejowego (ul. Słowackiego 9). Niestety próżno szukać jakiejś tablicy pamiątkowej ;-(