MENU
ZNACZNIKI
Podwórko pomiędzy budynkami Borowska 98-102, Borowska 104-112. Wieczysta 63-71 i Wieczysta 73-77. Zdjęcie zrobione przed bramą nr 102.

Dodał: MacGyver_74° - Data: 2018-12-01 00:06:27 - Odsłon: 1544
Rok 1979


  • /foto/6074/6074349m.jpg
    2016
  • /foto/8561/8561511m.jpg
    2020

Zbiory prywatne

Poprzednie: Szczawno-Zdrój Strona Główna Następne: Panoramy Nowej Rudy


MacGyver_74 | 2018-12-01 00:13:02
Pierwsze auto w rodzinie. W tamtych latach nie było problemu z parkowaniem :)
MacGyver_74 | 2018-12-07 19:21:11
Drobna korekta. To jest rok 1979 i drugi maluch taty świeżo po zakupie.
górski | 2018-12-01 01:30:09 | edytowany: 2018-12-01 01:33:32
Autko chyba rocznik 76: klejone klameczki na trójkątnych szybkach, srebrna obwódka w uszczelce przedniej szyby, metalowe niklowane zderzaki i charakterystyczne felgi. Jeszcze z przodu biało-czerwony napis "Polski Fiat" i z boku "Licencja Fiat" , lub podobnie. Trochę takimi nakręciłem kilometrów. Po rozpoznaniu charakterystycznych przypadłości modelu, większość usterek była przewidywalna i do usunięcia w garażu.
Szyszka | 2018-12-03 18:15:28
Z tyłu w podobnym kolorze auto marki Zastava.
MacGyver_74 | 2018-12-03 18:23:30
A w lewo od niego Renault 4. Brązowe auto wygląda mi na BMW, może ktoś ma inny pomysł... :)
PAX | 2018-12-03 19:16:52 | edytowany: 2018-12-03 21:33:13
Brązowe auto, to Skoda s100, a obok prawdopodobnie Skoda 1200.
MacGyver_74 | 2018-12-03 19:42:37 | edytowany: 2018-12-03 19:45:02
Co do 1200 to przychylam się do twojej opinii. Jeżeli chodzi o brązowy samochód, to wydaje mi się, że przednie lampy są zbyt "wyłupiaste"
MacGyver_74 | 2018-12-03 19:48:45
Chociaż z drugiej strony... Nad tylnym kołem widać, chyba, kratkę wentylacyjną, więc chyba masz rację.
Popski | 2018-12-03 19:27:31
Przebijam pierwszym rodzinnym autem, również 126p, ale rocznik 1973: ;-)
MacGyver_74 | 2018-12-03 19:37:22 | edytowany: 2018-12-03 19:38:24
Ten był z roku 1975. W zeszłym roku sprzedałem podrdzewiałą klapę tylną od takiego malucha jak twój. licytacja była zawzięta. Dostałem 700 złotych. :)
Popski | 2018-12-03 19:44:19
Nasz stracił oryginalną klapę po stłuczce pod koniec lat siedemdziesiątych na rzecz takiej z nowymi przetłoczeniami. Czyli jakby zostawić tamtą starą i wgiętą, to dziś parę złotych by było. :-)
MacGyver_74 | 2018-12-07 22:39:07
Praktycznie wszystkie elementy które mogły się zepsuć (świece, przerywacz, kopułka, gaźnik, zaworki i membrana pompy, zabierak i przegub, łożyska, cylinderki, pasek) wraz z podstawowym zestawem narzędzi mieściły się pod fotelem kierowcy. Jedynie dętka była w bagażniku. Większość z tych części można było też kupić na CPN-ach. :)
górski | 2018-12-08 00:27:30 | edytowany: 2018-12-08 01:15:04
W ostatni dzień gdy wolno było jechać na dowód osobisty + książeczka walutowa (chyba 30.września 1980) byliśmy w Berlinie. Oczywiście wschodnim :) Coś mi szumiało z tyłu w powrotnej drodze, ale noc to prujemy do domu. Na drugi dzień tylne łożysko chrupało jak ręczny młynek do kawy :) Gdy wjeżdżałem na kanał w warsztacie dodałem gazu - głośnie brzdęk i łopatka wentylatora wyszła przez czarną blachę. Szczęście że nie poprzedniej nocy. W następnym modelu (na przedpłatę - odebrany 12. 04.1983) zamontowałem samodzielnie alternator ze Świdnicy, reflektory H4 i kupę innych bajerów np. kontrolki działania świateł STOP i H4 na kontaktronach, czujnik temp. oleju itd. Dlatego wiedziałem że ważny jest jeszcze jeden element: Wirnik dmuchawy. Przydał się gdy w Częstochowie usłyszałem znajome brzęczenie. Zajechałem do warsztatu, godzina już po 16tej, właściciel rzucił okiem na blachy - JGK - z daleka , zatarł ręce i zarzucił cenę miłą jego sercu a zbliżoną do mojej wypłaty (była niezła) . Podziękowałem, przed warsztatem zjechałem na chodnik i do roboty. Klucze, podnośnik nożycowy (nie wyłamywał progów jak fabryczny) pod miskę, belka, pasek, czarna blacha i wentylator. Mechanior zza firanki patrzył kiedy pęknę. Przed 18. żona w pobliskim sklepie kupiła jakiś proszek do prania, umyłem ręce w zdroju ulicznym i w drogę. Chytry mechanik obszedł się smakiem. Reflektory H4 miałem już w poprzednim Fiacie, lecz prądnica miała tylko 230W i kilkugodzinna jazda nocą w deszczu na trasie, kończyła się porannym zapalaniem na pych. Alternator dawał 380W było ok. Na drobne szpeje kupowało się takie sprytne skrzyneczki pod siedzenie, faktycznie mieściło się prawie wszystko. Gdy dorobiłem się fotela "lotniczego" to skrzyneczka poszła to bagażnika, gdyż kolidowała z mechanizmem pochylania oparcia.
górski | 2018-12-05 23:21:33
Takiego (piasek sahary, 600ccm, r. 1976-05) sprzedałem wiosną 1983 z przebiegiem 135 k km. Pierwszą gumę złapałem w Otmuchowie, gdy opony Pirelli miały 60 k przebiegu.