Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Cukrownia Franza Karla Acharda, Konary
KrzysiekP.: Dzień Dobry, czy mogę użyc tego zdjęcia w publikacji o buraku cukrowym firmy chemicznej? krzysztof.pilch@leafmedia.pl
Kościół św. Antoniego Padewskiego i klasztor franciszkanów konwentualnych, ul. Franciszkańska, Poznań
YouPiter: Geatulacje za rozwiązanie zagadki - 10/11 :)
Zabudowania przemysłowe (dawne), ul. Żołnierska, Podgórzyn
moose (administrator): I słup trakcyjny jeleniogórskich tramwajów.
Tunel pod stokiem Kolorowa, ul. Parkowa, Karpacz
moose (administrator): Znacznik dla cerkwi wygląda bardzo dobrze, jakiś tam nadgryziony rant jest zupełnie niezauważalny. Daję pod rozwagę utworzenie jeszcze kilku innych kategorii obiektów: Trafostacja, Kiosk, Bocznica, Rozdroże, Latarnia morska, Brama/Furta i osobny obiekt bez kategorii Wnętrze/Wnętrza.
Zabudowania przemysłowe (dawne), ul. Żołnierska, Podgórzyn
Stan: Bester też był w Bielawie, produkował m.in. prostowniki. Zakład doceniony w 2016 r. nadaniem nazwy dla ronda:
Blok nr 44-44a, ul. Blankowa, Wałbrzych
YouPiter: Wystarczy przecież nick na pasku. Dodatków nie stosujemy.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
Dawid Galus
Dawid Galus
Dawid Galus
StaSta
StaSta
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
Alistair
Tony
Petroniusz (admin)
Petroniusz (admin)
maras - Administrator
Zbigniew Franczukowski (bynio)

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Armia Radziecka w Świdnicy w latach 1945-1991 (część 1)
Autor: Petroniusz (admin)°, Data dodania: 2015-03-05 22:38:56, Aktualizacja: 2015-04-06 19:12:23, Odsłon: 7605

Historia, wspomnienia, ciekawostki

Artykuł "Armia Radziecka w Świdnicy w latach 1945-1991" składa się z trzech części:

  Armia Radziecka w Świdnicy w latach 1945-1991 - CZĘŚĆ 1 (poniżej)

  Armia Radziecka w Świdnicy w latach 1945-1991 - CZĘŚĆ 2 (kliknij aby wyświetlić w nowym oknie)

  Armia Radziecka w Świdnicy w latach 1945-1991 - SUPLEMENT (w opracowaniu)

 

Poniżej znajduje się część 1.

Wojska radzieckie w Świdnicy

Świdnica to jedno z wielu miast w Polsce, w których po wojnie stacjonowała Armia Radziecka. Przez 46 lat miasto było podzielone na dwa inne światy różniące się kulturą, językiem, obyczajami. Jak podaje Wikipedia[1] w mieście tym znajdowały się:

− Dowództwo i Sztab Północnej Grupy Wojsk (w latach 1984-1990),
− 1052 pułk artylerii samobieżnej (później Świętoszów),
− batalion łączności,
− 91 samodzielny batalion zabezpieczenia,
− 57 samodzielny batalion samochodowy,
− samodzielny batalion budowlany,
− 276 samodzielna kompania lotniskowo-techniczna,
− Tyłowy Ośrodek Szkoleniowy,
− szpital.

Z załącznika do uchwały nr XXIV/293/13 Rady Miejskiej w Świdnicy z dnia 15 lutego 2013r.[2] dowiadujemy się, że bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych wojska radzieckie zajęły większość obiektów przemysłowych miasta, a także wiele budynków mieszkalnych. Aż do 17 grudnia 1956 roku status prawny przebywania wojsk radzickich w Polsce nie był określony. Wojsko radzieckie stacjonowało w zasadzie jako okupant na nowo zdobytych ziemiach, szczególnie ziemiach zachodnich. W dniu 17 grudnia 1956 roku, po powołaniu Układu Warszawskiego, pomiędzy Rządem PRL a rządem ZSRR została podpisana umowa o statucie i warunkach czasowego stacjonowania wojsk radzieckich. W latach 1956-1958 przeprowadzono inwentaryzację zajmowanych obiektów. Wojska radzieckie zajmowały łącznie (w różnych okresach) następujące tereny i obiekty:

− czerwone koszary – położone u zbiegu ul. Armii Krajowej i Wałbrzyskiej, z charakterystycznymi budynkami z czerwonej cegły, pochodzącymi z 1896r.,
− białe koszary położone pomiędzy ulicami Zamenhofa, Armii Krajowej i M. Skłodowskiej-Curie,
− koszary przy ul. Gdyńskiej,
− zespół szpitalny przy ul. Saperów,
− kompleks zabudowy mieszkalno-szkolnej przy ul. Wałbrzyskiej,
− wielorodzinne budynki mieszkalne zlokalizowane głównie w rejonie szpitala oraz ulic: Rycerskiej, Armii Krajowej, Saperów, Kościelnej, Wałbrzyskiej, Polnej Drogi, Głowackiego, Parkowej, Skłodowskiej-Curie, Kościuszki i Jałowcowej,
− teren pod niską zabudowę przy ulicach: Jesiennej, Czwartaków i Polnej Drodze,
− Dom Oficera przy ul. Pionierów Ziemi Świdnickiej,
− poligon przy ul. Zamenhofa,
− prochownię przy ul. Esperantystów,
− pralnię przy ul. Stawki.

Do 1985 roku władze miasta Świdnicy odzyskały część terenów niezabudowanych pod nową zabudowę, tj. teren poligonu przy ul. Zamenhofa, na którym wybudowano Osiedle Młodych oraz teren pod zabudowę jednorodzinną przy ul. Jesiennej, Czwartaków i Polnej Drodze oraz teren „prochowni” przy ul. Esperantystów, w związku z powstającym w sąsiedztwie Osiedlem Zawiszów. 

W 1986r. zapadła decyzja o przeniesieniu do Świdnicy dowództwa Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, co spowodowało znaczący wzrost pracowników administracyjno-sztabowych wymagających zakwaterowania. Niezbędna stała się budowa nowych budynków. Właśnie wówczas samodzielny batalion budowlany wybudował tzw. „Leningrady” - dziesięć w rejonie ul. Wałbrzyskiej i Polnej Drogi, po jednym przy ul. Głowackiego  i ul. Parkowej oraz dwa przy ul. M. Skłodowskiej-Curie. Wybudowano budynek mieszkalny przy ul. Kościuszki oraz dwa budynki przy ul. Jałowcowej. Wszystkie tereny koszarowe oraz mieszkaniowe przy ul. Wałbrzyskiej, Armii Krajowej a także dzielnica willowa oddzielone były od pozostałej części miasta wysokimi ogrodzeniami. Prowadziły do nich bramy ze szlabanami.

W dniu 23 września 2014 roku w sali Urzędu Stanu Cywilnego w Świdnicy odbyło się ciekawe spotkanie, w trakcie którego prelegenci opowiadali o pobycie wojsk radzieckich na tych ziemiach, o tym co po nich zostało i jak zostało zagospodarowane. Zastępca prezydenta Świdnicy Waldemar Skórski tak opisywał teren zajmowany przez Rosjan: "Obszar okolic ul. Armii Krajowej. Budynek Urzędu Miejskiego, Urzędu Stanu Cywilnego, zespół firm, Prokuratura przy ul. Okulickiego, Urząd Skarbowy, a także ziemie przy ul. Tokarzewskiego - wszystko to tworzyło tak zwane "Białe koszary". Czerwone koszary to rejony ul. Głowackiego, m.in. wchodzi w ich skład budynek OSP, który dawniej był obiektem magazynowym, ulica Jałowcowa, Paderewskiego (żółte bloki mieszkalne) i Wałbrzyska - tutaj zespół zabudowy, jakim są dzisiaj Szkoła Podstawowa nr 8 czy parafia św. Andrzeja Boboli. Kolejna część rosyjska to Barbara - Kaserne, czyli ul. Parkowa, mieścił się tu plac apelowy; tzw. Leningrady - ul. Ułańska, które zostały przekształcone w mieszkania oraz niedawno zagospodarowane na boisko koszary, czy firmy na ul. Husarskiej. Także na ul. Saperów mieścił się obiekt o przeszłości historycznej - dawny szpital niemiecki Bethania, przeznaczony dla żołnierzy radzieckich, obsługi i ich rodzin. Na ul. Pionierów, gdzie mamy dziś I Liceum Ogólnokształcące był rosyjski Dom Oficera z kinem."[3]

Pomimo umowy zawartej między Rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i Rządem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich o statucie prawnym wojsk radzieckich czasowo stacjonujących w Polsce, miasteczka sowieckie, w tym to w Świdnicy, pozostawały poza polskim nadzorem. Brak kontroli ze strony Polaków powodował bezkarność radzieckich mieszkańców, "dowolne przez nich stosowanie norm polskiego prawa, choćby przepisów drogowych czy ochrony środowiska. Armia sowiecka w Polsce niszczyła środowisko naturalne, powodowała groźne, nawet śmiertelne wypadki drogowe i lotnicze, nie płaciła rachunków za wodę i energię."[4]

 
Plan Świdnicy, na którym zaznaczono tereny zajmowane przez Armię Radziecką.

 

Białe koszary Armii Radzieckiej.

 

Czerwone koszary Armii Radzieckiej.

 

Dzielnica mieszkaniowa Armii Radzieckiej.

 

Kompleks Parkowa Armii Radzieckiej.

Wspomnienia z pobytu w Świdnicy

Dopiero w trakcie pisania tego artykułu, już po zebraniu materiałów, zacząłem się zastanawiać jak pobyt w Świdnicy pamiętają sami Rosjanie. Może zachowały się jakieś ich wspomnienia, które pozwoliłyby spojrzeć na historię z innej strony? I tak, przeczesując internet, trafiłem na stronę www.swidnica.ru [5], na której znalazłem wiele wspomnień z pobytu Rosjan w świdnickim garnizonie. Stronę założyła Julia Iszmetowa, która jako dziecko mieszkała w Świdnicy. Na jej apel aby dzielić się swoimi wspomnieniami z pobytu w tym mieście odpowiedziało wielu Rosjan. Ich wspomnienia to nieoceniona baza wiedzy o tamtych czasach. Kilka z nich przedstawiam poniżej:

Iszmetowa Julia: Moi rodzice pracowali w Polsce, w Świdnicy, 4 lata (1986-90). Mieszkaliśmy na ulicy M. Skłodowskiej-Curie nr 14. Chodziłam do szkoły nr 20 SGW. W sierpniu 1990 roku wyjechaliśmy ze Świdnicy do Związku Radzieckiego. Siedem lat później pojechałam do Polski. W trakcie wyjazdu udało się na jeden dzień przyjechać do Świdnicy. Następny wyjazd z rodzicami do Świdnicy miał miejsce w roku 2003. Bardzo chciałam zobaczyć to miasto i wszystkie nasze rodzinne miejsca. Świdnica zmieniła się przez te 13 lat... Ulice, domy, szkołę można poznać tylko ludzie teraz inni. Świdnicę ponownie odwiedziłam w roku 2004 będąc uczestnikiem pierwszego Międzynarodowego Zjazdu Legniczan.

Dienieżnyj Rusłan: Ogromnie dziękuję za wspaniałą wycieczkę w lata mojej młodości. Te zdjęcia są pierwsza klasa. Do bólu znajome miejsca. Wszystko pamiętam, chociaż minęło już 20 lat. Moje czerwone koszary oczywiście się zmieniły ale wszystko poznałem: i magazyn, i koszary batalionu REB, i dom w pobliżu szkoły, gdzie wspinaliśmy się za gruszkami. Ogólnie morze emocji. W Świdnicy służyłem od 1985 do 1987 roku, 43830 kompania KECz w czerwonych koszarach. Początkowo ochraniałem kotłownię naprzeciwko DOS. W szkole piłowałem drewno, kopałem rów odwadniający (drenaż). Przed demobilizacją pracowałem na maszynie wywożącej śmieci z DOSu, szkoły, czerwonych koszar, zielonki i kwadratu. Ogólnie nic bohaterskiego, ale tam byłem...

Kryłow Aleksander Anatoliewicz: Na początek trochę historii. W miejscu dzielnicy mieszkaniowej był nieużytkowany teren czy coś podobnego do sadu a w miejscu szkoły średniej nr 20 istniał żeński klasztor (tak ktoś mi kiedyś powiedział). Nasz batalion budowlany nr 71658 przyjechał z Tweru do Świdnicy w Polsce w marcu 1985 roku, można powiedzieć do pustego miasta w polu. Dostałem mieszkanie bez żadnych udogodnień (z rodziną spotkałem się po 11 miesiącach) a lepiej wyposażone po 3 i pół roku. Na początku było ciężko, szkoła to były same mury, pracowałem po 12-16 godzin na trzy zmiany. Ale 1 września 1985 roku szkoła przyjęła pierwszych uczniów. Potem było 10 domów z wielkiej płyty (45 mieszkań) w rejonie szkoły, dwa domy z wielkiej płyty po 75 mieszkań za sztabem SGW, 1 dom z wielkiej płyty z 45 mieszkaniami w czerwonych koszarach a później wiele innych budów i remontów nie tylko w Świdnicy. Jak pamiętam w Polsce było wówczas nie mniej niż 12 batalionów budowlanych (każdy liczący około 450 osób) i wiele oddzielnych budowlanych i zmechanizowanych kompanii.

Karpij Walierij: Szefem sztabu jednostki stacjonującej w Świdnicy w latach 1971-74 był mój ojciec Karpij Iwan Iwanowicz. Jednostka rozmieszczona była na terenie zwanym "kwadratem". Batalion uważa się za wzorcowy w najlepszym znaczeniu tego słowa. Często w armii bycie "wzorcowym" oznacza robienie czegoś na pokaz i wiele różnych dziwactw typu "malowanie pożółkłej trawy na zielono". Ci co służyli wiedzą co mam na myśli. Ale tu tak nie było. W tej części dużą uwagę poświęcano na szkolenie wojskowe i fizyczne. Ponieważ tajemnica wojskowa była ściśle przestrzegana, to zajęcia z "Gradami" odbywały się wyłącznie w pomieszczeniach zamkniętych, ukrytych przez wzrokiem ciekawskich. Dlatego wszystkie ruchy uzbrojenia odbywały się pod osłoną nocy. Pamiętam specjalne osłony z niebieskiego szkła na reflektorach, które uniemożliwiały śledzenie jadących pojazdów z powietrza. W celu zwiększania wydajności bojowej przeprowadzano regularne ćwiczenia personelu. Wydaje mi się, że ćwiczenia odbywały się dwa razy w roku, latem i zimą. Sam miałem szczęście uczestniczyć w jednym takim szkoleniu.

Dawidow Walierij Mamikonowicz: Służyłem w świdnickim pułku. Pamiętam duży park, przez który oficerowie chodzili do Domu Oficerów, w którym spędzali bardzo dużo czasu. Według mnie w Domu Oficerów był bar i restauracja, działające niezależnie (oddzielnie). Piliśmy tylko piwo z małych niestandardowych butelek. Później piliśmy radziecką wódkę w dużych standardowych butelkach. Potem niczego nie pamiętam. Obudziłem się wcześnie rano i poszedłem na służbę. Wiele zapomniałem, zwłaszcza po pobycie na wojnie w Afganistanie. Świdnica była białą plamą w moim życiu, tylko to pamiętam. Trzypiętrowy dom, naprzeciw punktu kontrolnego, gdzie mieszkałem. Walera Karpij dobrze wie, dwupokojowe mieszkanie było na drugim piętrze, po prawej. Dzień i noc byłem w koszarach, dowodziłem pierwszą baterią.

Skorikow Giennadij: W Świdnicy mieszkałem w latach 1945-47, kiedy mój ojciec służył jako major sił lotniczych. Razem z matką przyjechaliśmy do niego z małej podmoskiewskiej miejscowości Kwaszenki jesienią 1945 roku. Z pokrytej śniegiem, doświadczonej przez wojnę wioski, w krótkim czasie (lecąc samolotem z Moskwy do Poznania) znalazłem się w miejskim apartamencie, z ogromnymi pierzynami na łóżku, z dwoma odbiornikami radiowymi, z rowerem na grubych oponach. Na podwórku pachniały świeżo upieczone przez niemieckiego piekarza bułki. Ich smak pamiętam do dzisiaj, jak również aromat suszonych owoców, które wcześniej zbieraliśmy do suszenia z rosnących wzdłuż bocznych dróg jabłoni, grusz i śliw.

W marcu 1946 roku skończyłem 8 lat i poszedłem do pierwszej klasy "B" radzieckiej szkoły P/P 21206 w Świdnicy. W jednostce wojskowej były wszystko potrzebne do życia, a w szczególności szpital, w którym przeszedłem operację usuwania polipów. Jak wynika z listu pochwalnego pierwszą klasę ukończyłem w dniu 7 lipca 1946. Zaczęły się wakacje. Zostawieni sami sobie włóczyliśmy się po okolicy i to było bardzo zabawne. Zaglądaliśmy do różnych budynków, pomieszczeń. Jeszcze wówczas czuło się niemiecki styl i "Ordnung" - porządek przede wszystkim. W fabryce lemoniady znaleźliśmy paczki naklejek na butelki, kolorowych, niemieckiej jakości. I, oczywiście, pamiętam kinoteatr-klub, w którym my, chłopcy, rozkładaliśmy się na podłodze, między ekranem a pierwszym rzędem. W sali siedzieli żołnierze, w tym oficerowie. Od czasu do czasu otwierały się drzwi i w ciemności słychać było głos "Pietrenko! Wychodź!". Robił się szum między rzędami foteli i gubiąc buty Pietrenko wybiegał z sali. Filmy nie zmieniały się zbyt często i dlatego "Wołga - Wołga" oglądałem sześć razy. Na ostatnich seansach my, młodzi widzowie, nie wytrzymywaliśmy i ucinaliśmy sobie drzemkę. Prosiliśmy kolegów, aby, jak się zdrzemniemy, budzili nas na interesujące sceny.

Po wszystkich nieszczęściach, które spadły na nas w trakcie wojny okrutny los postanowił poeksperymentować na Niemcach i Śląsku. Część niemieckich rodzin została wysiedlona z mieszkań (zajętych następnie przez radziecki personel wojskowy) do podmiejskich altan ogrodowych (jak rozumiem, oni przygotowywali się do przesiedlenia na zachód). Spośród poprzednich mieszkańców naszej kwatery często przychodziła do nas siostra z bratem w moim wieku. Bawiliśmy się z nim ale na równych warunkach, bez ulg z tytułu narodowości. Matka dawała im chleb i jedzenie (jak teraz myślę, szła wymiana niemieckich rzeczy na produkty). Mój rówieśnik (chyba miał na imię Hans) miał 7 lat a jego siostra (Elsa?) - 10.

Razem z innymi dziećmi buszowaliśmy po strychach opuszczonych domów, odkrywając tam wspaniałe zabawki dla dzieci, chociaż nie tylko dla dzieci. Pamiętam jak na podwórzu naszego domu doszło do wymiany niedużego, małokalibrowego rewolweru na piękny, niklowany bęben a także kindżału (pałasza) w pięknej pochwie na faszystowski emblemat (do dzisiaj leży gdzieś na mojej antresoli). Była masa ilustrowanych magazynów o tematyce wojennej. Ich utraty ojciec później długo żałował. Dorośli, oczywiście, byli zaangażowani w bardziej poważne sprawy... aby wrócić do ZSRR w dużym towarowym wagonem pulmanonwskim, ze zmianą zestawów kołowych na granicy (przypuszczam, że chodziło o to, aby na granicy, przy zmianie rozstawu szyn kolejowych nie trzeba było się przesiadać do innych wagonów - przyp. red.). W wagonie, na podłodze wyścielonej słomą, umieszczano trzy, cztery rodziny. Wiozły one ze sobą, jak żartowali oficerowie, "trofea naszych wojsk", czyli naczynia, maszyny do pisania, aparaty fotograficzne, radioodbiorniki, rowery...

A teraz, patrząc wstecz, czujesz olbrzymią nostalgię za tą daleką stroną dzieciństwa, kiedy formowały się pierwsze wrażenia otaczającego świata. I podczas nauki języka niemieckiego okazuje się, że zapomniane już dawno słowa i zwroty siedzą w pamięci. Interesujące, że ogromna warstwa "niemieckiej kultury materialnej" zagościła na dobre w domach Rosjan. I nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Po pierwsze część z nich była kupiona lub pochodziła z wymiany, no a część została przejęta w ramach rekompensaty za cierpienia spowodowane przez agresora (ciekawe, ale u rodziców mojego przyjaciela Szulgina uciekających w roku 1941 przed Niemcami z Puszkina (miasto w Rosji - przyp. red.), wszystkie meble zostały wywiezione do Niemiec. Co robić, takie są prawa wojny. Część materialnej kultury Niemiec z pewnością podciągnęła powojenny tryb życia na wyższy poziom komfortu i pomogła w tworzeniu wysokiej jakości produktów niemieckich. W naszej rodzinie do dzisiaj przechowujemy niemieckie "latające buty" z lat czterdziestych i wiele innych zabawnych rzeczy.

Pisząc ten list chciałem powiedzieć wam o części mojego umysłu (raczej podświadomości), w której żyje pamięć o Niemczech. Byłoby interesująco odnaleźć mojego świdnickiego druha Hansa, który teraz musi mieć 67 lat. Zaprosiłbym go do Petersburga aby porozmyślać i porozmawiać o życiu...

Opowiadanie Giennadija zamieściłem niemal w całości, bo zawiera wiele ciekawostek, jak również osobistych przemyśleń. We wspomnieniach niektórych osób pojawiają się dwie nowe nazwy, z którymi się wcześniej nie zetknąłem: zielonka i kwadrat. Przypuszczam, że zielonka to potoczna nazwa radzieckiej dzielnicy mieszkaniowej, która była"rozpięta" między ul. Wałbrzyską, linią kolejową i Polną Drogą, natomiast kwadrat to teren przy ul. Parkowej / Gdyńskiej (z lotu ptaka faktycznie trochę przypomina zniekształcony kwadrat).

A jak pobyt Rosjan oceniają polscy mieszkańcy Świdnicy? Na spotkaniu w dniu 23 września 2014 roku, o którym była mowa wcześniej, obecny był świdniczanin Krzysztof Dworenko-Dworkin, który wspominał: "Nasz dom był na wprost wjazdu do koszar przy ul. Głowackiego. Idąc do domu często pytano mnie o przepustkę. Babcia powtarzała, że język wroga trzeba znać i znam go aż za dobrze. Często, żeby dostać się w zakazane miejsca udawałem np. syna generała i przynosiłem świeże pieczywo i inne dobra do domu ze sklepów rosyjskich. Rosjanie musieli wywyższać się, jednak chcieli się z nami - Polakami przyjaźnić i byli naprawdę życzliwi i bardzo kontaktowi. Wiele rzeczy, które w Polsce były niedostępne, załatwiali nam właśnie Rosjanie. Jeden z nich bardzo zachwycał się moim psem owczarkiem niemieckim, proponował mi za niego strzelbę, na co nie przystałem. Kiedy opuścił koszary, razem z nim zniknął mój pies - to jedno z nieprzyjemnych wspomnień jakie mam z tego okresu."[6]

 
Skorikow Giennadij (z mamą) - jego  wspomnienia przedstawione są obok.

 

Członkowie rodzin radzieckich żołnierzy na terenie obecnej SP 8 (wówczas szkoły dla dzieci sowieckich).

 

Dzieci radzieckich żołnierzy przed sklepem Smyk.

 

Jeden z budynków na terenie tzw. czerwonych koszar.

 

Jeden z budynków na terenie tzw. białych koszar, obecnie Urząd Skarbowy.

 

Gmach I Liceum Oglnokształcącego, w którym w czasach sowieckich mieścił się Dom Oficera z kinoteatrem.

 

Domy, tzw. Leningrady, wybudowane w roku 1986 przez batalion budowlany Armii Radzieckiej, w związku z przeniesieniem do Świdnicy Dowództwa i Sztabu Północnej Grupy Wojsk.

 

Willa w dzielnicy mieszkaniowej Armii Radzieckiej.

Wycofywanie wojsk radzieckich ze Świdnicy

Jak podaje portal www.dolnyslask24.info.pl [7] „w całym kraju oficjalny początek wycofywania się wojsk radzieckich przypadł znacznie później niż w Świdnicy, bo 9 kwietnia 1991r. W kolejnym 1992 roku, kiedy Świdnica była już „wolna” od żołnierzy radzieckich, wycofano z Polski ponad 35 tys. żołnierzy, około 200 samolotów, w tej liczbie 150 bojowych, 220 czołgów, ok. 770 wozów pancernych, 153 dział powyżej 100 mm, 126 wyrzutni i 24 kutrów torpedowych. Pozostało ponad 4 tys. żołnierzy rozlokowanych w 20 miejscowościach. W dniu 18 września 1993 r. ostatni żołnierze rosyjscy wyjechali z warszawskiego Dworca Wschodniego do Rosji. W Polsce stacjonowało ponad 100 tysięcy radzieckich żołnierzy wraz z rodzinami w 15 województwach.” A jak to wyglądało w samej Świdnicy? Maciej Czulicki w opracowaniu „Wybrane aspekty pobytu Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce w latach 1945–1993” zaznacza, że "oficjalne wycofanie wojsk radzieckich ze Świdnicy rozpoczęło się 16 października 1990 r. i zakończyło się 21 listopada 1991 r. Świdnica stała się pierwszym miastem w Polsce, z którego wycofane zostały wojska radzieckie." [8]

"W roku 1992 Świdnica przejęła po wojskach Federacji Rosyjskiej 199 obiektów rozlokowanych na obszarze o powierzchni 63 hektarów i zgrupowanych w pięciu kompleksach: cztery kompleksy koszarowe oraz domy jedno i dwurodzinne użytkowane przez oficerów. Przejęto łącznie 78 budynków mieszkalnych w tym 42 wille. Przejęcie terenów i obiektów od wojsk rosyjskich następowało przez Rządową Administrację Ogólną, a w przypadku Świdnicy przez Urząd Rejonowy. Wskutek likwidacji i wyprowadzenia jednostek wojskowych ze Świdnicy powstały w granicach miasta problemowe obszary powojskowe, które nie funkcjonowały w strukturze przestrzennej miasta. Sytuacja ta wymusiła podjęcie działań rewitalizacyjnych. Strona polska nie posiadała żadnych inwentaryzacji ani pomiarów geodezyjnych, na podstawie, których możnaby było dokonywać przejęcia. Dokumentacja posiadana przez stronę rosyjską była szczątkowa. Przejecie każdego obiektu następowało na podstawie sporządzanego protokołu, który zawierał opis stanu technicznego obiektów. Budynki te nie spełniały norm prawa budowlanego – posiadały wadliwe konstrukcje, azbestowe elementy konstrukcji, zniszczone i uszkodzone instalacje elektryczne, gazowe i sanitarne. Ponadto teren wokół stacji paliw był skażony produktami ropopochodnymi. W roku 1992 podjęto decyzję o zagospodarowaniu tych obiektów.

Budynki mieszkalne nadające się do użytku przekazane zostały nowopowstałym 9 spółdzielniom mieszkaniowym. Budynki nadające się na działalność gospodarczą zostały wydzierżawione lub sprzedane podmiotom gospodarczym. Niektóre budynki zostały wykorzystane na cele edukacyjne (np. I Liceum Ogólnokształcące). Zespół obiektów przy ul. Wałbrzyskiej (Szkoła Podstawowa nr 8) pełniących funkcję szkoły wojskowej częściowo zaadaptowano na potrzeby szkolnictwa podstawowego. Pozostałe dwa obiekty ze względu na ograniczone fundusze władz samorządowych i braku możliwości dalszego inwestowania przekazano na potrzeby Kościoła Katolickiego."[9]

Trochę więcej światła na to jak wyglądał wyjazd Armii Radzieckiej do Związku Radzieckiego rzuca ówczesny prezydent Świdnicy Jacek Drobny w filmie „Europa środkowa idzie na wolność”[10], w którym tak wspomina tamten okres: „W dziewięćdziesiątym roku jak zostałem Prezydentem Świdnicy zlikwidowałem największy garnizon Armii Czerwonej w Polsce, zanim jeszcze rząd Mazowieckiego podpisał jakąkolwiek umowę o ich wycofaniu. Oficerowie sowieccy byli bardzo zdziwieni moją postawą, wielokrotnie skarżyli się, że jeśli będę tak dalej postępował, to doniosą na mnie do Warszawy. Jeden z podstawowych problemów jakie musiałem się wtedy zmagać, to były trzy kompleksy koszarów Armii Czerwonej w mieście, obejmujące półkolem całe centrum Świdnicy. Nie pytałem nikogo i nie ustalałem z nikim, po prostu zacząłem wyprowadzać Rosjan z miasta do koszar w Legnicy. Jak przyszedł sierpień 1991r., to  w Świdnicy żołnierzy już nie było. To mniej więcej wyglądało tak, że w ciągu dnia wojsko oddawało cała ulicę, protokołem zdawczym  mienia do urzędu, a nocą zajeżdżały ciężarówki wojskowe i ci sami co w dzień zdawali budynki, przy pomocy czerwonoarmiejców, rabowali z tych obiektów wszystko co się dało. Jak się zorientowałem co się dzieje, to wymusiłem na lokalnej Milicji, aby postawić przy tej części koszar zdanych, posterunki milicyjne, aby pilnowali mienia. Nocą żołnierze sowieccy podjechali ciężarówkami i zaczęli strzelać z kałasznikowów i przestraszeni milicjanci zwinęli się, a następnego dnia poskarżyli się, że Rosjanie ich ostrzeliwują w nocy.  W materiałach archiwalnych pewnie można jeszcze odnaleźć dokument, w którym widniej skarga na mnie, że jeżeli dalej będę postępował tak nierozważnie, to generał Dubynin zrealizuje swoje zapowiedzi i wprowadzi pułk pancerny do miasta, żeby zrobić ze Świdnicą porządek. Zdarzało się też tak, że pod Urząd Miasta podjeżdżały samochody wojskowe ze SPECNAZ-em.”

 
Dawny szpital niemiecki Bethania, po wojnie szpital dla radzieckich mieszkańców Świdnicy. Obecnie znajdują się tu mieszkania i siedziby wielu firm.

 

Dawna pralnia należąca do radzieckiego garnizonu, znajdująca się przy ul. Stawki.

 

Kamienica przy ul. Bolka Świdnickiego, która przez wiele lat była domem dla lekarzy - oficerów Armii Czerwonej.

Dwadzieścia lat po wyjeździe Rosjan

Wydaje się, że wyjazd wojsk radzieckich przysporzył miastu więcej korzyści niż problemów. Przede wszystkim Świdnica uniknęła losu np. Pstrąża, w którym stan dewastacji radzieckich enklaw dopełniony przez polskich szabrowników był tak znaczny, że wykluczył ich ponowne zasiedlenie przez Polaków lub wykorzystanie w inny, np. komercyjny sposób. Ze wszystkich odzyskanych od Rosjan świdnickich nieruchomości do dnia dzisiejszego wyburzono tylko jedną (w roku 2004): magazyn przy skrzyżowaniu ul. Głowackiego z Niecałą. W jego miejscu i na sąsiednim terenie zostały wybudowany blok Świdnickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (ul. Głowackiego nr 33-35-37-39). Pozostałe nieruchomości udało się zagospodarować w 100% przeznaczając je na mieszkania, urzędy, różne punkty handlowo-usługowe, instytucje i placówki oświatowe. Na niedostępnych do tej pory terenach powstały (i nadal powstają) nowe domy mieszkalne (jednorodzinne, wielorodzinne). Na plus należy także zaliczyć odzyskanie wielu ulic, będących wcześniej drogami wewnętrznymi garnizonu, przez co znacząco poprawiła się komunikacja indywidualna (samochodowa) i zbiorowa (autobusowa).

Oprócz różnych korzyści włodarze miasta dostrzegają również problemy: ”W chwili obecnej obiekty przejęte w latach 90. nie spełniają obowiązujących norm prawnych, technicznych i wymagają znacznych nakładów finansowych w celu ich przystosowania do pełnienia określonych funkcji. Działania podjęte przez władze miasta na początku lat 90. pozwoliły na uporządkowanie terenów powojskowych oraz uregulowanie ich sytuacji prawnej. Dla terenów tych stworzone zostały Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego umożliwiające dalsze inwestowanie. Pomimo sprawnego zagospodarowania obiektów kubaturowych władze lokalne nadal borykają się z niezagospodarowaną przestrzenią publiczną na obszarach powojskowych. Od chwili przejęcia mienia po wojskach i zasiedlenia obiektów, na przestrzeni lat ukształtowała się w mieszkańcach więź terytorialna utożsamiająca ich z miejscem zamieszkania i otoczeniem, w jakim żyją. Ma to wpływ na potrzebę rewitalizacji terenu w celu polepszenia warunków życia mieszkańców.”[11]

Jedną z pozostałości po wojskach radzieckich w Świdnicy jest obiekt wojskowy położony w lesie, w pobliżu Modliszowa, niedaleko drogi wojewódzkiej nr 379 Wałbrzych – Świdnica. Obiekt powstał w latach 70. XX wieku, opuszczony został przy wycofywaniu się Armii Radzieckiej ze Świdnicy. Przypuszcza się, że był to schron zapasowego Centrum Dowodzenia Północną Grupą Wojsk Armii Radzieckiej. "Przybliżone rozmiary podziemnej części obiektu - 70x30x10 m. Był to raczej sztab dowodzenia, z pewnością powiązany ze świdnickim garnizonem. Niewykluczone, że został przerobiony z obiektu magazynowego. Świadczy o tym dosyć lekka konstrukcja obiektu - płytko pod warstwą ziemi i brak -twardych- zabezpieczeń obiektu takich jak grodzie gazoszczelne, kulochwyty, czy wartownie. Wewnątrz obiekt został przebudowany przez Rosjan pod koniec lat 80-tych - na bazie łukowych belek stropowych zbudowano piętro, przepierzenia i wydzielono pomieszczenia. Na tynkach są rosyjskie graffiti z końca lat 80-tych (pojawia się kilka razy skrót ДМБ - demobilizacja, czyżby jak nasza rezerwa?). Między łukami, a ścianami pomieszczeń pozostały pustki o charakterze korytarzy technicznych, bądź wentylacyjnych. Na łukach głównej konstrukcji pozostawiono w niektórych miejscach wymalowane cyrylicą instrukcje - określające miejsce składowania określonych urządzeń technicznych: водило - prowadnica, стеллаж -regały, Подставки под МЗД - miejsce na miny przeciwpiechotne, изделие - wyrób, воздух - powietrze oraz ostrzeżenie o pracy dźwigu (!). Obiekt był zasilany energią z generatorów spalinowych. Na szczycie obiektu wybudowano lekkie budowle pomocnicze w formie murowanych pawilonów - dziś są w ruinie. Przed schronem wyasfaltowano duży plac manewrowy, do schronu doprowadzała także wyasfaltowana droga. Cały las modliszowski w pobliżu schronu naszpikowany jest wykopami pod stanowiska ogniowe, jak i okopami strzeleckimi."[12] Jak można przeczytać na portalu www.opuszczonyswiat.pl[13]  w okolicy obiektu, w stoku zbocza, znajduje się odsłonięta w trakcie wykopu pod wóz bojowy sztolnia a na okolicznych drzewach można dostrzec rosyjskie napisy datowane na lata 80. XX wieku. 

W dniu 14 lutego 2013 roku portal www.swidnica24.pl[14] poinformował o ciekawym odkryciu. W piwnicy dawnego Domu Oficera Radzieckiego przy ul. Pionierów Ziemi Świdnickiej, zajmowanego obecnie przez I Liceum Ogólnokształcące, woźny przypadkowo odkrył 80 radzieckich plakatów propagandowych wymierzonych przeciwko USA, NATO, "gwiezdnym wojnom" Ronalda Reagana (najmłodsze pochodzą z końca lat 80. XX wieku), a ponadto fotoreportaże i plakaty z wojny w Afganistanie. Jakiś czas później podczas remontu małej sali gimnastycznej tej szkoły natrafiono na radzieckie butelki po alkoholu, opakowanie po papierosach z glizami i puste pudełko zapałek oraz listy i koperty w języku rosyjskim i przepustkę. Znalezione przedmioty pozostaną w szkole i będą okazjonalnie prezentowane na wystawach i wypożyczane muzeom.

Obecne pokolenie trzydziestolatków i młodszych świdniczan nie zna właściwie tego wieloletniego "epizodu" w życiu miasta. W pamięci starszych mieszkańców zacierają się ślady wydarzeń z tamtych lat. Gdzieniegdzie zachowały się nieliczne słowa pisane na murach cyrylicą. Pewnie i one z czasem ulegną zatarciu.

 
Magazyn na terenie czerwonych koszar, wyburzony w roku 2004. W jego miejscu świdnickie TBS wybudowało wielorodzinny budynek mieszkalny.

 

Schron zapasowego Centrum Dowodzenia Północną Grupą Wojsk Armii Radzieckiej niedaleko Modliszowa.

 

Ślady bytności Rosjan w Świdnicy.

Podsumowanie

Niech podsumowaniem tego artykułu będą cyfry obrazujące wycofywanie się wojsk radzieckich w latach 1990-1993[15]. W tym czasie z Polski wyjechało (lub ją opuściło):
− 2981 transportów kolejowych złożonych z 22 934 wagonów,
− 599 czołgów,
− 952 transportery opancerzone,
− 390 dział i moździerzy,
− 202 samoloty,
− 144 śmigłowce,
− 443 tys. ton wyposażenia wojskowego, w tym ok. 94 tys. ton amunicji,
− 56 tys. żołnierzy i ok. 7,5 tys. pracowników cywilnych, którym w sumie towarzyszyło ok. 40 tys. członków rodzin.

Armia Radziecka użytkowała ogółem ok. 70,5 tys. ha różnych terenów, w tym m.in.: 563 ha gruntów ornych; ok. 5 tys. ha łąk i pastwisk; ok. 35 tys. ha lasów; ok. 63 ha wód (stawów i jezior). Lotniska i poligony zajmowały ok. 58 tys. ha. Wojska te dzierżawiły 1,2 tys. budynków mieszkalnych (ok. 10 tys. mieszkań) i ok. 2,5 tys. budynków koszarowych o powierzchni ponad 2 mln m2. Ponadto wybudowała 332 budynki koszarowo-sztabowe, 800 magazynów, ok. 250 domów mieszkalnych, w sumie ok. 7,8 tys. różnych nieruchomości (w tym także hangary i bunkry).


Przygotował Petroniusz
(Tłumaczenia z języka rosyjskiego wspomnień opublikowanych na portalu www.swidnica.ru są "luźne" i mogą zawierać pewne błędy, szczególnie przy oznaczeniu radzieckich jednostek wojskowych. Będę wdzięczny za wszelkie korekty i sugestie zmian.)
 

Przypisy:
[1] www.wikipedia.pl (Garnizony Armii Radzieckiej na terytorium Polski);
[2] Załącznik do uchwały nr XXIV/293/13 Rady Miejskiej w Świdnicy z dnia 15 lutego 2013 roku;
[3] www.dsw.doba.pl (Radziecka historia w Świdnicy);
[4] www.pomniksmolensk.pl (Sowieckie enklasy, zamknięte miasta na terenie Polski);
[5] www.swidnica.ru;
[6] www.dsw.doba.pl, op. cit.;
[7] www.dolnyslask24.info.pl (Armia Czerwona opuszcza Świdnicę);
[8] Maciej Czulicki, Wybrane aspekty pobytu Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce w latach 1945–1993 oraz wykorzystanie infrastruktury po jednostkach Armii Radzieckiej po 1993 r., Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, brak daty wydania;
[9] Załącznik do uchwały nr XXIV/293/13, op. cit.;
[10] www.dolnyslask24.info.pl (Armia Czerwona opuszcza Świdnicę) za: film "Europa środkowa idzie na wolność";
[11] Załącznik do uchwały nr XXIV/293/13, op. cit.;
[12] www.dolny-slask.org.pl (Schron Dowodzenia Wojsk Radzieckich));
[13] www.opuszczonyswiat.pl (Radziecki schron dowodzenia pod Świdnicą));
[14] www.swidnica24.pl (Poradzieckie znaleziska w I LO);
[15] Czulicki, Wybrane aspekty pobytu..., op. cit.;

Grafiki: www.dolny-slask.org.pl (w oparciu o zasoby Głównego Urzędu Geodezji i Kargotrafii - Geoportal)
Zdjęcia: www.dolny-slask.org.pl

 


/ / / /
Kanonier.DSW | 2015-03-23 14:17:44
Super artykuł :))) Moja pierwsze uzupełnienie: Prochownia przy ob. ul.Esperantysów to dawny,pruski magazyn prochowy zlokalizowany na zachód od dawnego cmentarza żydowskiego. Oba obiekty są widoczne-pole H4, na planie Świdnicy z pocz.XXw. vide
Petroniusz (admin) | 2015-04-05 21:51:41
Ciekawa informacja z tą prochownią, dziękuję bardzo! W najbliższym czasie ją wykorzystam. :)
sawa | 2017-09-08 17:50:50
Bardzo ciekawe opracowanie :)
Petroniusz (admin) | 2017-10-09 20:55:30
Dziękuję. :)
sawa | 2017-10-15 07:40:18
Koszary Czerwone w Świdnicy - odkąd pamiętam były dla mnie zawsze niedostępne, tajemnicze,groźne z żołnierzami radzieckimi pod bronią ... hmmm....